Zbiórka Wsparcie rodziny po śmierci Ojca - miniaturka zdjęcia

Wsparcie rodziny po śmierci Ojca

Kuba Szymański - awatar

Kuba Szymański

Organizator zbiórki

Cześć, nazywam się Kuba Szymański. Mam 20 lat, mimo tego, że zawsze wydawało mi się iż jestem osobą silną psychicznie i fizycznie, nie mogłem nic zrobić. Moją całą rodzinę dotkneła tragedia, mój ojciec zginął na Malcie w niewyjaśnionych okolicznościach. Byłem przy tym od początku do końca. Lekarze w akcie zgonu nie napisali dokładnej przyczyny lecz chorobę na którą się nie umiera. Nie chcą udostępnić dodatkowych informacji, walczymy w tym momencie z biurokracją zagraniczną. Cała sytuacja miała miejsce na Błękitnej Lagunie, w okolicy Gozo (wyspy obok Malty). Ja, siostra oraz nasz Ojciec poszliśmy popływać. W pewnym momencie Tata powiedział, że łapie go skurcz i nie ma siły płynąć, powiedział żebym wezwał pomoc. Stało się to w najmniej odpowiednim momencie gdyż straciliśmy grunt pod nogami, było to przy samym brzegu lecz w okolicy gdzie cumują statki, przez to było tam trochę głębiej. Krzyczałem o pomoc i dawałem znaki rękoma ratownikom. Zorientowali się po około 30 sekundach, na czterech ratowników którzy byli na bocianim gnieździe, do pomocy ruszył jeden. Trochę młodszy i o połowę mniejszy odemnie. W tym czasie wpływałem pod wodę utrzymując go na powierzchni. Zrobiłem tak trzy razy, ile tylko mogłem.  Przy trzecim razie gdy odliczałem sobię 10 sekund nie mając już powietrza, odruchowo próbowałem złapać tchu pod wodą. Zakrztusiłem się, nie mając siły ledwo wynużyłem się na powierzchnie. Ratownik nie mógł wyciągnąć taty który zemdlał. Pod wpływem adrenaliny i presji sytuacji ostatnim tchem chwyciłem go i wyniosłem na brzeg. Sam straciłem świadomość, docierała do mnie tylko znieczulica ludzi którzy byli dosłownie kilka metrów od nas. Od początku sytuacji od brzegu dzieliło nas zaledwie ~20 metrów. Twarz mojej młodszej siostry, rozpacz Matki nad próbami reanimacji Ojca. Nigdy tego nie zapomne. I ludzie, ludzie którzy otaczali robiąc tłok i przeszkadzając ratownikom, ci sami którzy nie pomogli gdy błagalnie krzyczałem o pomoc, chłopak 30 lat ze snorklem 2 metry od nas. Gdy poprosiłem o maskę, odpłynął w przeciwną stronę. Prawie dwie godziny reanimacji. W miedzyczasie przejechaliśmy do szpitala na Gozo. W takim stanie musiałem złożyć zeznania, odpowiadać na pytania lekarzy o chorobach, dolegliwościach Taty. Mama nie była w stanie się ruszyć, dostała leki na uspokojenie. Pomińmy dalszą część. Nie było tam nikogo skorego do pomocy (nie mówie o szpitalu). Trudno uwierzyć ale pracownik kostnicy próbował mnie oszukać prawdopodobnie na sporą sumę. Chciałem zostawić dokumentacje dla firmy z Polski która miała zająć się przewiezieniem ciała. Mario, bo tak miał na imie ten podczłowiek był w zmowie z sąsiednim zakładem pogrzebowym. Gdyby nie moja biegłość w języku angielskim, prawdopodobnie udało by im się naciągnąć mnie na pieniądze. To smutne, że żerują na turystach i to w takiej sytuacji. Przez kolejne trzy dni, jezdziłem do szpitala i na policje na Gozo. Mam nadzieję, że nikt nie pozna uczucia które towarzyszyło mi nierozłącznie przez te dni. Uczucie winy, że mogłem zrobić więcej, że utonął przeze mnie. Dopiero gdy okazało się, że to coś z sercem i załatwiłem wszystkie dokumenty, poczułem lekką ulgę. Załatwianie takich spraw jest ciężkie nawet w Polsce. Pomyślcie sobie o załatwianiu czegoś takiego za granicą mając poczucie winy.

Sprowadzenie mojego Taty kosztowało 22.000 zł, pogrzeb około 10.000zł. Działania prawnicze które już podjeliśmy to również olbrzymie koszta których prawdopodobnie nie uda nam się sfinansować bez pomocy rodziny. Lecz ich środki też są ograniczone. Ojciec nie miał ubezpieczenia na taką okoliczność przez co otrzymaliśmy podstawowe odszkodowanie które wystarczyło zaledwie do pogrzebu. Mama z pensji nauczyciela nie da rady zapłacić wszystkich rachunków, utrzymać siostry i kontynuować walki z biurokracją Malty. Ja w tym roku skończyłem technikum, udało dostać mi się na studia, lecz musiałem wybrać tryb zaoczny i znaleźć pracę, żeby pomóc finansowo.

Pieniądze będą wykorzystane na wszystkie niezbędne wydatki wiążące się z tą sytuacją. Każda pomoc sprawi, że ulżę Mamie w problemach finansowych z którymi się zmagamy. Mój ojciec był dobrym człowiekiem. Oddałbym wszystko, żeby móc z nim jeszcze raz porozmawiać.

Jeśli miałby ktoś jakieś pytania, to jest mój numer telefonu: 733 999 686

Komentarze

  • Anonimowy Darczyńca - awatar

    Anonimowy Darczyńca

    12.08.17
    12.08.17

    Bede miec chwilke wolnego od roboty to podzwonie po znajomych i udostepnie

  • Anonimowy Darczyńca - awatar

    Anonimowy Darczyńca

    11.08.17
    11.08.17

    powodzenia !

    • Kuba Szymański - awatar

      Kuba Szymański - Organizator zbiórki

      11.08.17
      11.08.17

      Dziękuję! :)

Kuba Szymański - awatar

Kuba Szymański

Organizator zbiórki

Wpłaty - 56

P.S. - awatar
100
P.S.
Rysiek Kozlowski - awatar
50
Rysiek Kozlowski
Anonimowy Darczyńca - awatar
50
Anonimowy Darczyńca
Iwona - awatar
10
Iwona
Anonimowy Darczyńca - awatar
50
Anonimowy Darczyńca
Trzymaj się - awatar
10
Trzymaj się
Basia W. - awatar
100
Basia W.
Anonimowy Darczyńca - awatar
10
Anonimowy Darczyńca
Daria - awatar
40
Daria
Anonimowy Darczyńca - awatar
1
Anonimowy Darczyńca

Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas

Jak to działa?

1

Stwórz zbiórkę

Podaj kwotę, uzupełnij opis, gotowe!

2

Udostępnij

Zapraszaj do wsparcia zbiórki.

3

Zbierz pieniądze

Wykorzystaj najlepsze narzędzie w sieci.

Pomagam.pl wykorzystuje pliki cookies. Dowiedz się więcej

Zamknij