
Witajcie,
nazywam się Bartosz i jestem osobą która natknęła się na Jana w podpoznańskich Komornikach. Człowiek w wieku ok 50 lat zaczepił mnie o drobne, postanowiłem kupić mu w Lidlu mały zapas jedzenia i odjechałem. Po kilku dniach sytuacja powtórzyła się, niestety wyczuwalna była woń alkoholu. Po krótkiej rozmowie człowiek powiedział, że ma 35 lat.
Historia jest długa lecz początek tak właśnie wyglądał.
Postanowiłem pomóc obcej wtedy osobie. Przez problemy i depresję Jan pogrążył się w alkoholu i mefedronie. Zaczął zaniedbywać zarówno rodzinę jak i pracę. Z pracy został wyrzucony, natomiast rodzina odwróciła się od niego w całości.
Raz w tygodniu robiłem dla niego zakupy, fundowałem hostel na kilka dni. Moja firma zorganizowała paczkę dzięki której mógł odetchnąć na dłuższy czas. Niestety nie mogę pozwolić sobie na dalsze wspomaganie na takim poziomie jak dotychczas.
Chciałbym uzbierać 3000 zł na kaucję na mieszkanie oraz 12000 na rok opłat za mieszkanie. Pozostałe 10000zł to pralka, odzież, opieka medyczna.
Jeśli po pół roku Jan będzie w stanie funkcjonować ma zapewnioną pracę w moim zakładzie pracy.
Liczę na pomoc bliźnich.
Z Bogiem
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!