

Dzień dobry, mam na imię Sylwia. Od 2012 roku choruję na zaawansowanego, uogólnionego raka piersi. Od tego czasu przeszłam wiele operacji, chemioterapii, radioterapii. Walczyłam z przerzutami do węzłów chłonnych, płuc, jajników a następnie mózgu, kręgosłupa i kośćca.
W 2017 r. rozpoznano u mnie pierwszy przerzut do mózgu, przeszłam operację - kraniotomię, a następnie radioterapię loży po usuniętym przerzucie i kolejno 2 stereotaktyczne radioterapie na kolejne przerzuty do mózgu.
W lutym 2020 r. rozpoznano u mnie kilkanaście nowych, stosunkowo niewielkich przerzutów do mózgu. Przeszłam radioterapię całego mózgowia w szpitalu CO
w Gliwicach.
Obecnie zmagam się z przerzutami do kręgosłupa, żeber, kości (od XI 2020 przyjmuję nierefundowany w Polsce lek Xgeva), przerzutami do mózgu (obecnie stabilizacja i obserwacja 2 guzów, które pozostały po naświetlaniu całościowym mózgowia). Przerzuty do węzłów chłonnych pachowych lewych (prawe zostały usunięte w 2012 r. ) na szczęście wyleczyły się dzięki chemioterapii. Niestety dalej ją przyjmuję, aby nie dopuścić do kolejnych przerzutów w ciele.
Od 2012 r. przyjęłam 4 różne zestawy chemioterapii (od 1 do 3 cytostatyków, cykle podawania każdego z zestawów trwały co najmniej pół roku). Ta ostatnia (kapecytabina) powoduje u mnie najwięcej skutków ubocznych. Być może jest to też efekt skumulowania się kilkuletniego leczenia. Mam polineuropatię i silny zespół dłoniowo-podeszwowy, nie mam linii papilarnych na palcach. Niestety nie można z niej zrezygnować, już i tak mam zmniejszoną dawkę.
Jestem przekonana, że to, że - mimo tylu przerzutów - tak długo żyję, jest zasługą mojej silnej woli i chęci do życia. Już w 2012 r. kazano mi powiadomić rodzinę, jak bardzo jest źle, a ja wciąż żyję, mimo statystyk i przewidywań.
Nie myślę o raku. Rak sobie a ja sobie. Staram się być, w miarę możliwości, aktywna, cieszę się życiem, pracuję, jeżdżę na rowerze, pomagam innym.
Nie bagatelizuję choroby, podejmuję zadaniowo wszelkie dostępne linie leczenia ale szybko zapominam o nich i żyję normalnie.
Potrzebuję pomocy w finansowaniu nierefundowanego leku na przerzuty do kręgosłupa i kości a także w finansowaniu leczenia skutków ubocznych chemio- i radioterapii. Sama miesięczna dawka Xgevy (nierefundowanej w Polsce a refundowanej w innych krajach EU) kosztuje 1500 zł. Mamy wspólny budżet rodzinny, który nie jest z gumy (m.in. syn od lat cierpi na kosztowną, przewlekłą chorobę) a oszczędności wyczerpały się przez te 8 lat.
Proszę o pomoc. Każda wpłata jest cenna.
Twoje słowa mają moc pomagania! Wpłać darowiznę i przekaż kilka słów wsparcia 🤲
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas


Gdy świat się wali, dajemy nadzieję ❤️ Wspieramy chorych w pozyskaniu środków na leczenie, pomagamy zwierzętom i reagujemy natychmiast w pilnych sytuacjach kryzysowych 🚨
Jak odmienić los tysięcy potrzebujących za darmo?
✅ Wybierz Fundacja Pomagam.pl na liście OPP w rozliczeniu PIT.
✅ Wpisz nasz numer KRS 00 00 353 888 w deklaracji PIT.
Dla Ciebie to rubryka. Dla nich szansa, by przetrwać najgorsze.
Anonimowy Darczyńca
Sylwia, życzę zdrowia dzielna Kobieto! Niech Cię Bóg błogosławi ❤
Lu..
Kocham Cię Sylwia ❤️
SYLWIA MIKULEC - Organizator zbiórki
Lu! Ja Ciebie też! Jesteś wyjątkowa i wspaniała! Dziękuję za wszystko.
Gosia
Wracaj do zrowia kochanna, nie poddawaj sie, bedzie dobrze!
Agnieszka Kurpiejewska
Sylvia, jesteś niesamowia. Życzę ci żebyś żyła pełną parą i pokonała chorobę ! Powodzenia ❤️
Dominika
Sylwio, Walcz! Najlepsze życzenia!!