Joanna Dymek - awatar

Joanna Dymek

Organizator zbiórki

Witajcie kochani. Nie przypuszczałam kiedykolwiek, że będę potrzebowała waszej pomocy. Wiele razy uczestniczyłam w akcjach charytatywnych, zbierałam pieniądze dla potrzebujących, przekazywałam moje obrazy na takie akcje. Tym razem ja potrzebuję pomocy od świata... Jak to bywa życie jest bardzo przewrotne i często zaskakuje i tak jest w moim przypadku. Pierwszy cios dostałam ponad rok temu. Świetnie prosperujący biznes, spełnienie moich marzeń, mój własny salon kosmetyczny - musiałam z dnia na dzień zamknąć z powodu mojej choroby, silnej alergii na lakiery, gdzie praca z nimi doprowadzała do wstrząsów anafilaktycznych. Lądowałam parokrotnie w szpitalu przez pracę z lakierami, nie obce też były mi wizyty pogotowia gdy zaczynałam puchnąć a następnie dusić się...


Moja pasja i praca zarazem - artystyczne zdobienie paznokci z dnia na dzień musiało pójść w zapomnienie. Po roku czasu kiedy wszystko sobie poukładałam, otrząsnęłam się i pogodziłam z tą sytuacją, życie zadało mi kolejny cios. Tym razem znacznie dotkliwszy. Wszystko zaczęło się ponad 3 lata temu. Mój syn Kaspian urodził się zdrowym, pięknym i silnym chłopcem. 10 punktów w skali Agpar,  ważył 4,5 kg. Do 6 miesiąca życia rozwijał się książkowo, czworakował, gaworzył. W dniu kiedy dostał 3 dawkę szczepienia błonica, krztusiec, tężec wystąpiła wysoka gorączka, nieutulony kilkugodzinny płacz, opryszczkowe zapalenie gardła. Syn zamilkł. Przestał gaworzyć, wydobywać z siebie jakichkolwiek dźwięków.  Nie byłam nigdy „anty szczepionkowcem”. Nie chcę tu wyrażać swojej opinii na ich temat... Każdy ma prawo do świadomego wyboru, ale nie wszystko złoto co się świeci, tylko tyle mogę powiedzieć. Już wtedy wiedziałam, że coś poszło nie tak. Czy to wywołało autyzm? Ja jako matka, znająca swoje dziecko najlepiej, uważam, że tak. Środowisko medyczne jest podzielone. Czy byłby to zbieg okoliczności...? W tej chwili to nieistotne. Mój syn potrzebuje pomocy.

Kaspian pierwsze słowo mama powiedział mając 1,5 roku. Jego mowa rozwijała się bardzo powoli. Czekałam tłumacząc sobie, że chłopcy później zaczynają mówić, że bezpieczna granica jest maksymalnie do 4 lat. Wiele osób, również mówiło, że mam być spokojna, że nic złego się nie dzieje. I czekałam starając się nie myśleć, że jest to spowodowane tamtym dniem, w którym został zaszczepiony. Niestety minęły cztery lata, a Kaspian nadal nie mówi.  Zaczęły się wizyty u lekarzy specjalistów. Diagnoza była dla mnie ciosem. Mój kochany syn cierpi na autyzm. Został zaszczepiony darmową szczepionką pełnokomórkową, której w krajach europejskich dawno się nie stosuje, z powodu zbyt dużej ilości powikłań.  Na drugi dzień po szczepieniu nastąpiła drastyczne zmiana. Rozwój mowy jest na poziomie dwuletniego dziecka, nie rozumie  wielu poleceń, o sobie mówi w trzeciej osobie. Nie powie ile ma lat, jak ma na imię.  W miejscach tłocznych, głośnych reaguje krzykiem wysokotonalnym.  W sytuacjach dla niego stresujących nie potrafi poradzić sobie z emocjami. Jest bardzo wesołym, pogodnym, kochanym dzieckiem. Teraz zaczął się wyścig z czasem. Szybka, dobra terapia według lekarzy przyniesie 100% powrót do pełni zdrowia. Syn ma ogromną szansę być jak jego rówieśnicy w ciągu terapii trwającej od roku do dwóch lat. Niestety terapie na NFZ nie przynoszą prawie żadnego rezultatu, natomiast terapie prywatne, które są bardzo skuteczne, są drogie a potrzebna jest natychmiastowa intensywna rehabilitacja mózgu. Drogie suplementy, wyjazdy do specjalistów i odpowiednia dieta. Mamy już umówione wizyty w sprawie terapii „Daj Szansę”. Sami nie poradzimy sobie z takimi kosztami w tak krótkim czasie, są to pieniądze niemożliwe do zarobienia w żaden uczciwy i normalny sposób, dla takich zwykłych szarych ludzi jakimi jesteśmy ja i mój mąż, dlatego zwracam się do was kochani z ogromną prośbą o pomoc. Każda kwota ma znaczenie, z małych kwot uzbiera się duża suma. Zbiórka dobrowolnych wpłat na pomagam.pl.  Również na swoim FB zorganizowałam licytację moich obrazów: www.facebook.com/joanna.dymek.92  

 Codziennie będę wystawiała obrazy na licytację. Licytacja odbywać się będzie w komentarzach pod danym obrazem, przez  określoną ilość czasu. Osoba, która zaproponuje najwyższą kwotę wygrywa aukcje i obraz mojego autorstwa z certyfikatem autentyczności trafia w jej ręce. Pieniądze ze sprzedaży obrazów oraz ze zbiórki na pomagam.pl będą przeznaczone na pokrycie leczenia i terapii mojego kochanego synka.  Wiele moich obrazów wisi w domach kolekcjonerów na całym świecie, wiele obrazów zostało przekazanych na licytacje dla potrzebujących dzieci i zwierząt, tym razem moje obrazy wystawiam na licytacje na pomoc dla mojego syna. 

Wybierz kwotę

20
50
100
200
1 000
Inna
Joanna Dymek - awatar

Joanna Dymek

Organizator zbiórki

Wpłaty - 21

Pamela - awatar
120
Pamela
Anonimowy Darczyńca - awatar
1
Anonimowy Darczyńca
Anonimowy Darczyńca - awatar
30
Anonimowy Darczyńca
Anonimowy Darczyńca - awatar
50
Anonimowy Darczyńca
Anonimowy Darczyńca - awatar
150
Anonimowy Darczyńca
Anonimowy Darczyńca - awatar
20
Anonimowy Darczyńca
Ania - awatar
50
Ania
Anonimowy Darczyńca - awatar
50
Anonimowy Darczyńca
Anonimowy Darczyńca - awatar
20
Anonimowy Darczyńca
Magda - awatar
50
Magda

Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas

Jak to działa?

1

Stwórz zbiórkę

Podaj kwotę, uzupełnij opis, gotowe!

2

Udostępnij

Zapraszaj do wsparcia zbiórki.

3

Zbierz pieniądze

Wykorzystaj najlepsze narzędzie w sieci.

Pomagam.pl wykorzystuje pliki cookies. Dowiedz się więcej

Zamknij