Sylwia Jankowska
Te schody jak na wieżę księżniczki.


Mam na imię Sylwia a moja mama ma na imię Teresa. Dwa lata temu straciłyśmy mojego tatę. To on utrzymywał naszą rodzinę, opłacał wszystkie stałe opłaty takie jak czynsz (750 zł za 41 m), prąd, internet (bez niego nie da się dziś funkcjonować), wodę. Moja mama ma 75 lat i jest po amputacji nogi, po mieszkaniu stara się poruszać o kulach. Wózek inwalidzki nie zmieściłby się w naszym mieszkaniu. Z domu wychodzi tylko wtedy, gdy ma wizytę u lekarza, ponieważ nie jest w stanie zejść po schodach (schody w naszym budynku wyglądają jak schody na szczyt wieży, nawet zdrowe osoby na nie narzekają). Każde wyjście to transport medyczny składający się z dwóch panów znoszących moją Mamę na wózku i dużej ilości strachu z jej strony i mojej, że przez specyficzny kształt naszych blokowych schodów nietrudno o wypadek.
Mama jest w pełni sił umysłowych, a od lat tak naprawdę jest uwięziona w mieszkaniu. Nawet tak prozaiczna rzecz jak wyjście do fryzjera to coś na tyle skomplikowanego, że od lat włosy Mamie ja obcinam.
Kiedy Mama jeszcze była dzieckiem uległa dużemu wypadkowi samochodowemu, który złamał jej kręgosłup i uszkodził na stałe jedną nogę, w której powstała rana, wymagająca regularnych oczyszczeń i zmian opatrunków.
Potem zdecydowano, że chora noga powinna być amputowana, bo było podejrzenie raka, a od dłuższego czasu i tak było trudno zapanować nad raną, z której wyciekał płyn.
A noga, którą Mama posiada nie jest nogą zdrową.
10 lat temu, kiedy jeszcze Mama miała obie nogi i mogła sama wychodzić z domu, na przejściu dla pieszych została potrącona przez samochód. Zdrowa noga została złamana w kostce i niestety nie zrosła się idealnie (Mama cierpi na osteoporozę, która niestety nie ułatwia sprawy przy złamaniach).
Tak więc Mama została z jedną nogą, która niestety nie jest noga zdrową i stabilną .
Poruszanie się o kulach na jednej nodze staje się co raz trudniejsze z wiekiem.
Poruszanie się na specjalnym krześle na kółkach jest niestety niemożliwe przez obecność progu z pokoju Mamy do przedpokoju, z którego miałaby samodzielnie dostęp do kuchni i łazienki.
Zlikwidowanie go oznacza położenie nowej podłogi i wyrównanie poziomów podłogi pomiędzy pomieszczeniami. Koszt remontu jaki wyliczył nam wlaściciel firmy remontowej to 24 tysiące!!!
Mama ma najniższą emeryturą, do której jest dodany dodatek 500+ dla osób niezdolnych do samodzielnej egzystencji. Z tych pieniędzy musi być opłacony czynsz, prąd, internet, jedzenie i leki. Co oczywiście nie jest wystarczające.
Ja urodziłam się wrodzoną wadą serca, jako siedmiolatka miałam operację. Jednak brak ruchu, który najpierw nie był możliwy z powody szybkiego męczenia się a potem zwolnień z wf-u po operacji serca sprawiły, że byłam otyłym dzieckiem i ta otyłość niestety tylko postępowała.
Jednak otyłość to choroba, z której trudno wyjść. Były liczne próby, potem droga do operacji bariatrycznej (wybór szpitala, badania, konsultacje). Jednak w trakcie tej drogi trafiłam do szpitala po omdleniu i okazało się, że mam ogromną przepuklinę przeponową Morgagniego (wrodzona). Po operacji byłam rok na zwolnieniu, jednak do pracy jaką wykonywałam wrócić nie mogłam.
Byłam opiekunką osób starszych. To obciążająca praca i lekarz mi powiedział, że to nie jest już praca dla mnie. Z takim rodzajem przepukliny, otyłością i faktem, że chirurg przeprowadzający operację nie założył siatki ryzyko powrotu przepukliny było ogromne. Potem nastąpił Covid, więc nie było mowy o powrocie na drogę operacji bariatrycznej.
Rok temu trafiałam do szpitala z anemią z zagrażającą życiu, gdzie na samym początku jeszcze na ostrym dyżurze miałam 2 razy przetoczoną krew. Była również próba podania mi żelaza dożylnie, ale to skończyło sie wstrząsem anafilaktycznym. Po 4 dniach trafiłam na oddział, gdzie dostałam jeszcze dwa worki z krwią. I szereg badań, w tym tomografię.
Zoperowana przepuklina się otworzyła (brak siatki), przepuklina przełykowa, która przy ostatniej tomografii nie była duża, p powiększyła się do olbrzymiej i przepona po jednej części ciała jest częściowo zapadnięta.
Mam orzeczenie o niepełnosprawności - lekkie..
Pieniądze zostaną wykorzystane na życie i leczenie. Jeśli uda się uzbierać odpowiednią kwotę, będzie szansa na remont pokoju umożliwiający Mamie bardziej wygodę samodzielne i łatwiejsze poruszanie się po mieszkaniu.
Wystąpiłam w imieniu Mamy o świadczenie wspierające. Byłyśmy na początku października na komisji, gdzie Mama została przepytywana przez dwie kobiety, kompletnie niesłuchające nawet odpowiedzi i mówiące jednocześnie do Mamy jakby chciały ja zdezorientować lub ogłupić. Kiedy Mama powiedziała, że ja przygotowuję posiłki, bo ona nie jest w stanie tego robić Pani z komisji na siłę chciała udowodnić, że jednak Mama może sama sobie przygotować posiłek - kanapkę. Jeśli przyniosę potrzebne produkty do pokoju to musi być w stanie sama sobie zrobić tą kanapkę. Tak na siłę uzdrawiają, usamodzielniają i obniżają punkty.
Mama dostała 71 punktów, gdzie przy punkcie przygotowywanie posiłków wynika, że Mama czasem jest w stanie samodzielnie przygotować posiłek (nawet zrobienie kanapki przez Mamę oznacza, że ją wyjmę z lodówki produkty, chleb z chlebaka i razem z talerzem i nożem zaniosę Mamie do pokoju - to oznacza, że zawsze potrzeba częściowej pomocy). Uznali nawet, że czasem jest w stanie sama posprzątać, odkurzyć czy umyć podłogę, a często potrzebuje częściowej pomocy. Dlatego złożyłam odwołanie, które niestety przeciąga całą sprawę na kolejne miesiące. I możliwe, że niestety trzeba będzie się odwoływać do sądu. Przez ten czas ja cały czas opiekuję się Mamą, żyjemy z jej skromnej emerytury a ja jestem bez ubezpieczenia.
Te schody jak na wieżę księżniczki.



Gdy świat się wali, dajemy nadzieję ❤️ Wspieramy chorych w pozyskaniu środków na leczenie, pomagamy zwierzętom i reagujemy natychmiast w pilnych sytuacjach kryzysowych 🚨
Jak odmienić los tysięcy potrzebujących za darmo?
✅ Wybierz Fundacja Pomagam.pl na liście OPP w rozliczeniu PIT.
✅ Wpisz nasz numer KRS 00 00 353 888 w deklaracji PIT.
Dla Ciebie to rubryka. Dla nich szansa, by przetrwać najgorsze.