
Ciężko jest mi o to prosić, ale chciałem pomóc mojemu pieskowi- ma na imię Czart.
Opowiem od początku… Codziennie gdy przechodziłem obok pewnej posesji widziałem psa przywiązanego do drzewa, Bez budy, miski i innych rzeczy niezbędnych do życia. Nie był odpinany z łańcucha, jak się potem okazało- przez 1,5roku. Pewnego dnia przechodziłem i zobaczyłem że pies jest mocno poraniony. Zapytałem właściciela czy zamierza coś z nim zrobić, powiedzial ze przez płot przedostały się 3 psy sąsiada. Właściciel Czarta, planował go uśpić. Znudziło mu się „opiekowanie się nim” bo był agresywny (czego spodziewać się po psiaku który ludzi widział tylko z daleka a karmili go tylko wtedy, kiedy im się o tym przypomniało). Zapytałem czy mogę go zabrać, powiedział że tak, nie robiło mu to różnicy. Dostałem dokumenty Czarta i zabrałem do weterynarza by go opatrzyć. Po paru dniach stanął na nogi. Z radości zakrwawił cały pokój machając ogonem ktorego końcówka byla odgryziona wiec byl tam tylko świeży strup ktory pękł.
Psiak w domu okazał się prawdziwą przytulanką. Śpi tylko jeśli może chociaż łapkę położyć na kimś, w ciągu dnia chodzi jak cień za człowiekiem i jak tylko ma okazje- dosłownie się przytula.
Karmiłem go codziennie wyznaczoną porcją przez weterynarza, pies był straszne wychudzony. Minął miesiąc i jedynie rany zaczęły się goić, pies dalej nie tył. Poszedłem do weterynarza, powiedział że trzeba zrobic badania krwi i zobaczyć czy nie ma jakieś choroby czy czegoś innego. Koszt był około 550 zł. Dowiedziałem się że musi dostawać zastrzyki. Raz w tygodniu. Koszt jednego zastrzyku- 40zł. Więc chodziłem, pies ważył 21 kg, po 5 tygodniach przytuł 4,5 kg. W tym momencie pojawił sie jeszcze problem z żołądkiem. Nie wszystko może jesc, wiekszosc pokarmów po prostu przez niego przelatuje. Potrzebuje konkretnych karm, które niestety- sporo kosztują, stałych kontroli u weterynarza, chciałem mu pomóc a nie stać mnie teraz na wizytę i prześwietlenie.
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!