
Chcemy wam dziś opowiedzieć pewną historię:
Pani Ania z Łęczycy od jakiegoś czasu szukała pomocy dla kilku kociaków i ich matek z zawalającego się budynku w Łęczycy.


Na apel odpowiedziała Pani Edyta — prywatna osoba, która ma pod swoimi skrzydłami około 30 kocich sierot — potrafiła zorganizować transport i wraz z koleżanką przyjechała, aby ratować te kocie rodziny.

Ściany budynku dosłownie zaczęły się sypać, a maluszki ukryły się w piwnicy, do której weszły przez malutką szczelinę od zewnątrz. Nawet obecna na miejscu straż pożarna nie mogła wejść do środka ze względu na bezpieczeństwo. Gdyby nie determinacja Pani Ani, Edyty i Tatiany, te maleństwa mogłyby już nie żyć. Bardzo Wam dziękujemy za to, że nie przeszłyście obojętnie obok tych potrzebujących pomocy kotów.

W piątek udało się złapać 4 kilkutygodniowe juniorki oraz 2 podrostki.




W niedzielę nasze wolontariuszki odłowiły 9-tygodniową koteczkę, zaplątaną w kilku miejscach w nitki od agrowłókniny. Mała była tak zaplątana, że trzeba było ją wycinać z tej agrowłókniny. W wyniku tego pozostałe koty bardzo się wystraszyły i uciekły. W najbliższych dniach planowana jest kolejna akcja.

Pilnie potrzebne jest wsparcie!
Przede wszystkim Domy tymczasowe (lub stałe) oraz pomoc finansowa, bo koszty będą ogromne.
Wiemy, że wszystkie koty wymagają leczenia kociego kataru, odrobaczenia, a potem szczepienia, czipowania, a i koszty wyżywienia i żwirku będą nie małe przy tak dużej gromadce.

Kocięta przebywają w zaprzyjaźnionej z nami lecznicy, zostały zaopatrzone w leki, odpchlone, odrobaczone, ale muszą ją jak najszybciej opuścić. Nie mogą mieszkać w lecznicy – potrzebują obecności człowieka, ciepła, troski.
Bardzo prosimy o pomoc dla nich!
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!