
Jestem 31 letnią kobietą, która od ponad 6 lat walczy z chorobą zwaną endometrioza. O endometriozie moglabym wiele napisać, tak wiele że nie starczyloby mi tu miejsca. Jest to bardzo podstępna choroba, która sprawia ogromny ból narzadów rodnych,ale nie tylko. Polega ona na tym, iż w moim ciele śluzówka z macicy tworzy sie poza jej jamą. U mnie zdiagnozowana jest m.in. na otrzewnej, pęcherzu moczowym, jelitach. Podczas okresu te ogniska umiejscowione w mojej całej jamie brzusznej krwawią tak samo jak krwawi się podczas miesiączki. To powoduje ogromny ból. Ból jest tak duży, że robi mi sie ciemno przed oczami, mdleję, nie moge oddychać, ruszać się. Często z powodu silnego bólu trafiam do szpitala, bo ogolnodostępne środki przeciwbólowe nie działają. Każdy taki silny atak bólowy sprawia, że mam coraz mniej siły do walki... walki o nasze największe marzenie - DZIECIĄTKO.
Z mężem poznaliśmy się na studiach 8 lat temu. Byly to studia pedagogiczne. Od zawsze marzylismy o dziecku. Nie jednym, a przynajmniej trójce. Jednak nasza droga ku szczęściu jest bardzo kręta i wyboista. Jest kilka powodów, przez które nie możemy doczekac się dzieciątka. Endometrioza, ktora utrudnia, "przeszkadza" i upośledza moją płodność, mutacja genu MTHFR, który powoduje poronienia, hiperprolaktynemia, która również przeszkadza w płodności. Niestety wszystkie choroby dotyczą mnie, mój mąż jest całkowicie zdrowy. Jest to ogromny ciężar dla mnie jako młodej kobiety. Kocham swojego męża nad życie i nie potrafię sobie wybaczyć że nie mogę dać mu dziecka, dziecka, które byłoby największym świadectwem naszej ogromnej miłosci. Gdy widzę jak mój mąż zaczepia inne dzieci, jak na nie patrzy, jak bardzo smutne są jego oczy gdy widzi jakiegoś malutkiego szkraba biegajacego ze swoim tatą na placu zabaw, to poprostu mam ochotę się zabić bo kocham go tak mocno, że nie jestem w stanie na to patrzeć. Moja niepłodnść jest dla mnie ogromnym ciężarem. Wokół wszyscy nasi przyjaciele mają juz dzieci lub ich się spodziewają. Jest nam bardzo ciężko przebywać z nimi. Tak bardzo, że od jakiegoś czasu staramy sie unikać spotkań bo po każdym takim spotkaniu, gdy ich dziecko siada nam na kolanach, oboje nie potrafimy sie pozbierać i bardzo cierpimy. Walczymy juz ponad 6 lat! Jesteśmy strasznie zmęczeni. Leczyliśmy sie na wiele sposobow, byly operacje, próbowalismy juz prawie wszystkiego, wydaliśmy mnóstwo pięniedzy, których właśnie juz zaczęło nam brakować. Zmienialiśmy lekarzy, leczylismy sie prywatnie. Udało sie nam zajsc kilka razy w ciąże jednak wszystkie poronilam... Ktoś pomysli sobie że "to przykre że poronila". To nie jest przykre, to jest najokrótniejsze co może się przydarzyć... Nie można nic zrobić, zatamować krwawienia, ciało staje sie "komnatą tortur", i doskonale wiesz że to jest ten moment , czujesz jak ten konkretny skrzep wypływa z Twoim dzieciątkiem... a Ty jestes bezsilny... to jest najgorsza rzecz jaka moze spotkac kobietę, kobiete która pragnie tylko zostac mamą jak miliardy innych kobiet na świecie.
Naszą ostatnią szansą na posiadanie NASZEGO dziecka jest In Vitro. To jest ostatnia droga jaką obierzemy. Tylko to nam pozostało.Blagam pomóżcie nam spełnić nasze marzenie! Wszystkie pieniądze zostaną przeznaczone na In Vitro. Wybierzemy klinikę w Warszawie, wiec dojeżdżać bedziemy 140 km. Wybierzemy najlepszy pakiet ze wszystkimi dodatkowymi zabiegami zwiekszającymi nasze szanse. My nie chcemy pieniędzy dla siebie, chcemy dzieki nim dac życie naszym dzieciom! Ze wzgledu na moj wiek bede mogła mieć zapłodnione tylko 6 komórek. Zazwyczaj z tych 6 komorek tworzą sie 2-3 zarodki. Wszystkie nasze dzieci zabierzemy do domu jeśli tylko będzie to nam dane że sie urodzą. Pomóżcie nam spełnić nasze marzenia...


Gdy świat się wali, dajemy nadzieję ❤️ Wspieramy chorych w pozyskaniu środków na leczenie, pomagamy zwierzętom i reagujemy natychmiast w pilnych sytuacjach kryzysowych 🚨
Jak odmienić los tysięcy potrzebujących za darmo?
✅ Wybierz Fundacja Pomagam.pl na liście OPP w rozliczeniu PIT.
✅ Wpisz nasz numer KRS 00 00 353 888 w deklaracji PIT.
Dla Ciebie to rubryka. Dla nich szansa, by przetrwać najgorsze.