

Na diagnostykę, leczenie i ratowanie wyrzuconych przy ruchliwej drodze kotów!
Do sąsiadki przyczołgał się kot… zakrwawiony na łapkach - obraz nędzy i rozpaczy. Droga krajowa tuż obok… POTRĄCONY na pewno. Poprosiła o pomoc i jak to zobaczyłam to nie mogłam zostawić bez pomocy. Zabrałam do domu, aby miała ciepło, sucho i pełną miseczkę. U mnie w okolicy nie ma wałęsających się kotów, więc na pewno ktoś wyrzucił przy drodze i cud, że ona przeżyła. TIRy i auta pędzą koło nie jak szalone…
Wieczorem pod drzwi tarasowe przyszedł mniejszy kotek, również obraz jak tysiąc nieszczęść. Kociaka zauważyły moje psiaki, nie bał się, zaglądał, miauczał… Wołał o pomoc, więc wyszłam, złapałam i dałam do klatki kennelowej.
Dałam im butle z ciepłą wodą pod kocyk, mimo iż w domu ciepło to obie przytuliły się i ugniatały najbardziej tam gdzie dodatkowo je grzało w łapki, potem zasnęły przytulone do siebie i do ciepła z butelki. Co przeszły, jak były traktowane? Żal myśleć nawet o tym…
Chudziutkie, wygłodzone, odwodnione, zjadane przez pchły, wszoły i w kupach pełno glist… MASAKRA! Do tego większa kotka czeka na RTG i kolejne badania, bo chodzi na całych stopach, nie prostuje tylnych nóg, ogon połamany… Muszę dowiedzieć się co jej konkretnie jest.
*STARSZA KOTKA jest dosłownie przeorana przez życie, bida okropna, nie ma połowy zębów, z nosa leje się ropa, pchły, wszoły, brzuch wzdęty od robali, a oprócz problemów z tylnymi nogami ma prawdopodobnie złamany ogon.
*MŁODSZA KOTKA także bardzo zabiedzona, z mnóstwem pasażerów na gapę, zaawansowanym kocim katarem.

Koty od razu się powąchały i przytuliły do siebie. ZNAJĄ SIĘ! Musiały być wyrzucone razem… Przykro strasznie.
Koty są po pierwszej wizycie u weterynarza. Czynności podjęte:
-testy FIV/FELV
-panel z krwi: morfologia
-odrobaczenie
-odpchlenie (wszoły tez mają)
Wzięłam też do domu duże opakowanie Fiprex, żeby pryskać kennel, legowisko i wszystko wkoło przeciw pchłom i wszołom, aby nie przeszły na inne zwierzaki pod opieką, bo mimo izolacji to małe dziadostwo może być w sekundę wszędzie.
A jeszcze czeka mnie wizyta i kolejne kocie sprawy z tymi bidiulkami:
-RTG
-może USG
-szczepienia
-2x STERYLIZACJA
Utworzyłam tą zbiórkę, z myślą i ogromną prośbą do ludzi dobrej woli - o pomoc.
Diagnostyka, leczenie, sterylizacje, odrobaczanie, szczepienia - to wszystko kosztuje niestety niemało, a zużywa się w tempie błyskawicy!
W imieniu swoim i moich nowych podopiecznych bardzo prosimy o wsparcie. Razem możemy uratować wiele istnień.
***
Zapraszamy do śledzenia Nas na Facebook'u:
https://www.facebook.com/profile.php?id=100079105480900
Działam na rzecz zwierząt, rezygnując z własnego wolnego czasu. To wolontariat, nie praca zawodowa, nie organizacja pro zwierzęca. Kotom pomagam z potrzeby serca. Kocham to i nie przestanę tego robić, bo wiem, że wśród Was jest ktoś kto prześle przysłowiową złotóweczkę. Może nawet więcej niż jedna osoba… Bardzo proszę o wsparcie. Zwierzaki dają ogrom miłości i szczęścia, ale to nagroda za poświęcony im trud walki o życie. Niestety oprócz wysiłku potrzebne są fundusze, niezbędna jest pomoc finansowa.
Będę bardzo wdzięczna za każdą złotówkę, każdą puszeczkę dla kotów, każdy litr żwirku, podkłady. Wiem, że ludzie bywają ostrożni, dlatego też można dokonać zamówienia, podpowiem co obecnie przydałoby się najbardziej. Jeśli ktoś wolałby zrobić nam zamówienie zapraszam serdecznie na PRIV - wyślę adres do wysyłki.
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!