Zbiórka Kwarantanna - pomóż jeśli możesz - miniaturka zdjęcia

Kwarantanna - pomóż jeśli możesz Jak założyć taką zbiórkę?

Zbiórka Kwarantanna - pomóż jeśli możesz - zdjęcie główne

Kwarantanna - pomóż jeśli możesz

923 zł  z 1 900 zł (Cel)
Wpłaciło 15 osób
Wpłać terazUdostępnij
 
XXX XXX - awatar

XXX XXX

Organizator zbiórki

Nie wiem jak mogę zacząć tę gorącą prośbę, ponieważ najprościej rzecz ujmując, czuję, że nie podołałam. Mam 18 lat i jestem licealistką z Warszawy. Nie chcę, aby ktokolwiek z rodziny czy przyjaciół mógł odnaleźć mnie po tej zbiórce, ponieważ to co zawarte zostanie w części poniżej, jest dla mnie bardzo osobiste. Czuję jednak, że musicie to wiedzieć, jeżeli macie mnie poznać, a tego chciałabym najbardziej. Żeby ludzie mogli się znać i otwarcie sobie pomagać.

Pochodzę z domu, w którym głównym fundamentem był nałóg mojego ojca, który do tej pory jest narkomanem. Moja mama odkąd pamiętam, w najlepszy sposób, jaki umiała próbowała pokazać mi czym jest dobro. Uczyła mnie kochać ludzi i walczyć o lepsze jutro. Często też za innych. Czytała mi codziennie. Bajki, baśnie, literaturę klasyczną, dzięki którym nie tylko obie przenosiłyśmy się w inne światy, ale także uczyły one mnie jak myśleć samodzielnie i być po prostu człowiekiem dla innych ludzi. Gdy w młodym wieku wykazałam się zdolnościami artystycznymi na miarę jej skromnych możliwości wysyłała mnie na zajęcia budujące mnie jako artystkę. Dzięki jej walce o mnie skończyłam szkołę muzyczną na skrzypcach ze wzorowym świadectwem, pomimo, że byłam wtedy dużo bardziej zainteresowana piłką nożną.
Jako nastolatka zaczęłam zauważać przerażający poziom dysfunkcji mojej rodziny. W międzyczasie urodziła się moja siostra i zachorował tata mojej mamy. Pomimo wszelkich starań mój ojciec pogrążył moją rodzinę w długach, a moja mama po 3 latach podróżowania od szpitala do szpitala z malutką dziewczynką nie miała możliwości wspierać dojrzewającej córki.
Nie będę bulwersować tej części z was, która jest wrażliwa i dobra (a sądzę, że jest was więcej niż nam się wydaje) szczegółami piekła tworzonego mi przez ojca. Klęczenie na grochu ucząc się na pamięć książki od biologii, czy bicie i poniżanie było chlebem powszednim. Niejednokrotnie poszłam do szkoły z podbitym okiem, ale brak chęci reakcji, postanowił dać ludziom prawo do usprawiedliwiania ewidentnych śladów znęcania się alergią, bądź innymi coraz to ciekawszymi wymówkami. Moja sprawa zawsze była bagatelizowana.
Tak mijał czas. Starałam się reagować z całych sił. Nie mogłam patrzeć jak na oczach mojej małej wtedy siostrzyczki mój ojciec usiłuje zgwałcić moją mamę pod wpływem narkotyków. Zgłosiłam sprawę na policję - na komendzie podczas składania zeznań przeciwko ojcu w sali przesłuchań siedział kolega ojca i wraz ze mną sam zainteresowany (mój tata).

Uciekałam z domu. Uciekałam ze szkoły nie dając sobie rady z sytuacją, mimo, że wykształcenie od zawsze było dla mnie cholernie ważne. Kilkakrotnie zupełnie poważnie zastanawiałam się nad ukróceniem swoich cierpień. Myślałam nad samobójstwem. Wrażliwa artystyczna dusza została złamana. 

W tamtym momencie coraz częściej natrafiałam na ludzi, którzy zaczęli dostrzegać mnie jako pozytywną osobę. Od zawsze borykałam się z wykluczeniem i gnębieniem ze strony rówieśników, niezależnie od tego czy wygrywałam konkursy recytatorskie na szczeblu krajowym, żeby im zaimponować czy przynosiłam własnoręcznie pieczone babeczki dla każdego z nich.
Na mojej drodze zaczęli więc pojawiać się ludzie dzięki którym wciąż tutaj jestem i to właśnie oni pokazali mi, że można czuć się kochanym, docenionym, lubianym i szanowanym.
Ci sami ludzie poprowadzili mnie za rękę przez jeszcze wiele trudnych chwil, aż do moich 18-nastych urodzin.
Ci sami ludzie pomogli mi z przeprowadzką, tulili mnie, gdy mój syndrom sztokholmski kazał mi tęsknić za domem tyrana.
Ci sami ludzie namówili mnie, żebym poprosiła o pomoc. Ludzi sobie podobnych - czyli po prostu dobrych i uczciwych.

Proszę więc, z bólem serca, bo czuję, że nie udało mi się udowodnić sobie, że potrafię poradzić sobie bez dysfunkcyjnego domu.
Na wskutek epidemii straciłam pracę. Wcześniej pracowałam w tygodniu po szkole jako niania, a weekendami robiłam za kelnerkę po kilkanaście godzin, aby dorobić. Niestety - żadnego z tych zajęć nie można wykonywać zdalnie.
Zostałam bez grosza na utrzymanie siebie i mieszkania które wynajmuję za 1400 zł plus opłaty za wodę i prąd.

Nie mam pieniędzy na jedzenie ani podstawowe środku czystości osobistej. Nie wspomnę już o lekach na wypadek, gdyby mój wygłodzony przez lata organizm z minimalną ilością odporności zachorował na koronawirusa, którego mogłabym nie przeżyć, ponieważ prze ostatnie kilka lat podupadłam na zdrowiu.
Znalezienie pracy w aktualnym momencie graniczy z cudem. Jeszcze do niedawna nie miałam możliwości na uczenie się w domu, ponieważ nie posiadałam internetu. Dzięki ludziom z Facebooka, obcym, których zapytałam o poradę aktualnie mam już internet i mogę kontynuować swoją edukację, która zapewni mi możliwość stabilnej przyszłości, takiej, w której nie będę martwiła się czy uda mi się dotrwać do końca miesiąca.
Proszę was o to, abym mogła opłacić mieszkanie i zakupić jedzenie, leki i środki czystości. Jeżeli wpłacisz tu tylko złotówkę, będę ci za nią tak samo wdzięczna jak za wszystkie cuda tego świata.
Wiem, że proszę o tak wiele. Niestety nie mam już innej możliwości. Być może są osoby dużo bardziej potrzebujące niż ja. Od tego jednak zależy czy nie wyląduję na ulicy....

Moim ogromnym marzeniem jest wyreżyserować film o ludziach. Takich jak Ty. Za wszystkie pieniądze jakie zostaną mi z tej zbiórki postaram się ugotować najlepszą grochówkę jaką będę w stanie i rozdać wszystkim tym, którzy dziś, tak jak ja nie mają co jeść.

Wybacz mi, że nie dowiesz się dziś kim jesteś. Dziękuję Ci z całego serca, że przeczytałeś ten opis, który kosztuje mnie wiele teraz, kiedy go piszę. Pamiętaj proszę, że w życiu nigdy nie można się poddawać. Walcz do ostatniego gwizdka, a gdy on wybrzmi zejdź z boiska jako ostatni, jako ten, który do ostatniego momentu walczył. I bądź proszę szczęśliwy, bardzo mi na tym zależy. Spróbuj uśmiechnąć się do siebie. Może zadzwoń do kogoś bliskiego i zapytaj co u niego słychać? Musimy się wspierać, bo bez tego żadnemu z nas nie będzie lepiej. Dbaj o siebie i swoich bliskich, bo tylko dając im trochę miłości i wsparcia oni będą mieli siłę do zdobywania szczytów. Jeżeli to ty potrzebujesz wsparcia, możesz do mnie napisać. Chętnie podam w e-milu od ciebie swój numer telefonu i postaram się poświęcić ci czas.
Z całego serca dziękuję za każdą symboliczną złotówkę.
Pozdrawiam cię serdecznie!

Ściskam, niezależnie kim jesteś i w jakiej sytuacji.
Twoja kochająca fanka, C.B.
PS. Kochajmy się jak ludzie. Tak po prostu, wszyscy.
Kontakt:

[email protected]


923 zł  z 1 900 zł (Cel)
Wpłaciło 15 osób
Wpłać terazUdostępnij
 
XXX XXX - awatar

XXX XXX

Organizator zbiórki

Zadaj pytanie

Wpłaty: 15

Marta G - awatar
Marta G
20
Anonimowy Darczyńca - awatar
Anonimowy Darczyńca
10
Add alt here
Dołącz do listy
MiMt - awatar
MiMt
50
Anonimowy Darczyńca - awatar
Anonimowy Darczyńca
20
Anonimowy Darczyńca - awatar
Anonimowy Darczyńca
20
Alicja - awatar
Alicja
200
Ania - awatar
Ania
50
Anonimowy Darczyńca - awatar
Anonimowy Darczyńca
100
Add alt here
Dołącz do listy
Anonimowy Darczyńca - awatar
Anonimowy Darczyńca
20

Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas

People

Podaruj 1,5% Fundacji Pomagam.pl

People

Gdy świat się wali, dajemy nadzieję ❤️ Wspieramy chorych w pozyskaniu środków na leczenie, pomagamy zwierzętom i reagujemy natychmiast w pilnych sytuacjach kryzysowych 🚨

Jak odmienić los tysięcy potrzebujących za darmo?

✅ Wybierz Fundacja Pomagam.pl na liście OPP w rozliczeniu PIT.

✅ Wpisz nasz numer KRS 00 00 353 888 w deklaracji PIT.

Dla Ciebie to rubryka. Dla nich szansa, by przetrwać najgorsze.

Poznaj Fundację Pomagam.pl