Ta historia długo nie była opowiedziana, bo za nią krył się tylko strach, niepewność i nadzieja, że zdarzy się cud…
Monika, przez niektórych nazywana Veroną, została odebrana 3 marca. Leżała pod drzwiami domu rolnika i dosłownie konała. Była ledwo ciepła, nieobecna, jakby już jej tu nie było. Nikt nie pomógł jej wcześniej. Nikt nie zatrzymał tej tragedii, gdy jej organizm był już na granicy wytrzymałości.
Nieleczona cukrzyca wyniszczała ją od środka. Do tego zapalenie trzustki, zapalenie wątroby, ropomacicze, torbiele na jajnikach, choroba nowotworowa i guzy listwy mlecznej. Była zapchlona, głodna, skrajnie wycieńczona. To cud, że przeżyła choćby do momentu interwencji.
Przez dwa tygodnie trwała walka, którą trudno opisać inaczej niż jako nierówną. Szanse? Minimalne, wynoszące maksymalnie 10%. Nie wiedzieliśmy, czy za chwilę nie będziemy musieli napisać zupełnie innego zakończenia tej historii.
Jednak ona postanowiła żyć. Dzięki intensywnej diagnostyce, dobraniu insuliny, płynoterapii, antybiotykoterapii i leczeniu wspierającemu udało się ją ustabilizować. Na tyle, by zrobić kolejny, bardzo trudny krok.
Przed chwilą zakończyła się pierwsza, niezwykle skomplikowana operacja ratująca jej życie! Usunięto zmienioną chorobowo macicę z ropomaciczem, patologiczne jajniki oraz ogromny guz na piersi. To jest kluczowy moment, bez którego nie dałoby się zatrzymać dalszego wyniszczania organizmu. Hormony ze zmienionych jajników nie pozwalały dotychczas w pełni kontrolować cukrzycy, czego skutkiem było fatalne samopoczucie psa.
Dziś to już nie ten sam pies, którego widzieliśmy pod drzwiami, gdy leżał jak szmata. Dziś to suczka, która walczy. Która ma w sobie siłę, której nikt się nie spodziewał. Która ogromnie chce żyć.
Przed nią jednak kolejny etap. Jeśli jej stan będzie się stabilizował, konieczna będzie podwójna mastektomia. Na szczęście nie ma przerzutów do płuc, a to daje realną szansę na dalsze życie. Ta szansa zależy jednak od nas wszystkich.
Każdy dzień jej leczenia to ogromne koszty. Insulina, specjalistyczna dieta, codzienna płynoterapia, antybiotyki i leki wspierające pracę trzustki – to wszystko jest konieczne, by utrzymać ją przy życiu i dać jej przyszłość.
Dlatego dziś prosimy Was o wsparcie, bo Monika już zrobiła coś niezwykłego. Wygrała pierwszy, najtrudniejszy etap. Teraz potrzebuje nas, żeby wygrać kolejne. Nie pozwólmy, żeby ta walka poszła na marne. Pomóż jej żyć.
Twoje słowa mają moc pomagania! Wpłać darowiznę i przekaż kilka słów wsparcia 🤲
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas
Gdy świat się wali, dajemy nadzieję ❤️ Pomagamy chorym i bezdomnym zwierzętom, ratujemy je w sytuacjach kryzysowych np. w czasie mrozów lub powodzi oraz wspieramy schroniska 🏠🐾
Jak odmienić los tysięcy potrzebujących za darmo?
✅ Wybierz Fundacja Pomagam.pl na liście OPP w rozliczeniu PIT.
✅ Wpisz nasz numer KRS 00 00 353 888 w deklaracji PIT.
Dla Ciebie to rubryka. Dla nich szansa, by przetrwać najgorsze.
Agata Lorenc
Nie poddawaj się psinko 🙂 ♥️
Spirit
❤️🔥🕊🐾
Anonimowy Darczyńca
Dziękuję całej ekipie DIOZU za ogrom pracy, jaką wykonujecie żeby poprawić los zwierząt w Polsce❤️❤️❤️
Sylwia Marczykiewicz
WSZYSTKIEGO DOBREGO DLA WAS WSZYSTKICH,DUZO ZDROWIA I CIERPLIWOŚCI ❤️🍀
Jola
Dziekuje za pomoc❤️