
Cześć, zbieramy pieniążki na leczenie naszego psiaka, który nazywa się Pusia. Potrzebuje ona pilnej operacji usunięcia kamieni z pęcherza, usunięcia guza listwy mlecznej z biopsją oraz usunięcia części zębów i oczyszczenia pozostałości z kamienia.
Pusi historia jest następująca:
Przeprowadzając się do domu na wieś zauważyliśmy błąkającego się po wsi psa, okazało się, że ma na imię Pusia i poprzedni mieszkańcy zostawili ją tutaj na pastwę losu i żyła jedynie dzięki mieszkańcom wsi, którzy ją dokarmiali. Pusia zaczęła przychodzić też do nas i również zaczęliśmy ją dokarmiać, jednak potrwało to kilka dni, a pewnego dnia Pusia nie zjawiła się, poszłam jej więc poszukać i znalazłam ją skuloną leżącą w krzakach, natychmiast zabrałam ją do weterynarza gdzie zrobiono USG, RTG i inne potrzebne badania i okazało się że Pusia ma w sobie gnijące rozkładające się trzy szczeniaki, których z powodu ich wielkości prawdopodobnie nie mogła urodzić, by ratować jej życie potrzebny był niemal natychmiastowy zabieg, wzięliśmy ją do domu, a już na drugi dzień rano zawieźliśmy na operację, podczas kilkugodzinnej operacji oczekiwaliśmy na wieści od weterynarza, gdy zadzwonił okazało się, że Pusia dwa razy podczas operacji "odeszła" i trzeba było ją reanimować, podczas drugiej takiej sytuacji mieli jej już nie reanimować, bo uważali że może to i tak nie pomóc, jednak zdecydowali się dać jej szansę (ogromnie za to dziękujemy❤️) i Pusię udało się uratować, spędziła noc w lecznicy, noc która miała być decydująca dla niej.. Na drugi dzień otrzymaliśmy informację, że żyje, ale jest bardzo słaba, mimo to jednak możemy zabrać ją do domu. Po operacji musieliśmy podłączać jej kroplówki w domu, próbować karmić, ale niestety praktycznie nic nie jadła, nie była w stanie ustać na nogach długi czas, gdy po około 2 tygodniach zaczęła chodzić po domu okazało się że z zaszytej rany coś się sączy, natychmiast zadzwoniliśmy do weterynarza, który mimo niedzieli wieczór kazał nam przyjechać i stwierdził, że potrzebna jest natychmiast druga operacja bo wdało się zakażenie. Kolejny więc raz czekaliśmy na skończenie operacji, Pusi został wycięty większy kawałek zakażonej skóry, została ponownie zaszyta, a jej skóra była bardzo naciągnięta bo zwyczajnie już jej brakowało, mogliśmy zabrać ją do domu. Tak mijały kolejne tygodnie podawania kroplówek, zastrzyków, leków oraz próby karmienia Pusi. Gdy doszła już do siebie, a rana była niemal zagojona okazało się, że po wyjściu na dwór na dłuższą chwilę ma ona bardzo duże zaburzenia równowagi i chwieje nią na boki jakby miała się przewrócić. Weterynarz zbadała ją pod kątem neurologicznym, ale nie było żadnych nieprawidłowości, zostało stwierdzone że prawdopodobnie dzieje się tak z powodu bardzo dużego osłabienia organizmu i faktycznie po kilku miesiącach minęło. Zaczęło się jednak obsesyjne drapanie do krwi i gryzienie, zostały zrobione przez nas testy na alergię i okazało się, że Pusia uczulona jest na groch, ryż i kukurydzę, więc została zmieniona całkowicie jej dieta, po tym objawy ustały, tylko czasem przy pyleniu jakichś drzew zdarzają się sporadyczne krótkie drapania jednak nie wpływają one na jej samopoczucie ani życie. Pusia jest już z nami ponad 5 lat, przeżyła z nami nie jedną podróż i jest traktowana jak członek rodziny, dotychczas wszystko z jej zdrowiem było już w porządku, jednak ostatnio wieczorem zaczęła biegać po domu i piszczeć, nie wiedzieliśmy co się dzieje, poszliśmy z nią na spacer i okazało się że podczas spaceru próbowała około 25 razy się wysikać, ale nie mogła, wróciliśmy do domu i mimo, że nie załatwia się nigdy w domu to co chwilę próbowała się w domu wysikać, również bezskutecznie. Nie mogłam dodzwonić się do naszego weterynarza, więc podałam jej leki na pęcherz oraz rozkurczające (tak, wiedziałam jakie i w jakiej dawce) i na zmianę całą noc siedzieliśmy z nią czekając do rana by jechać do naszego zaufanego weterynarza, całe szczęście po lekach udało jej się zasnąć i spokojnie spała do rana bez większych pobudek, a rano udało jej się już załatwić. U weterynarza zostało zrobione od razu USG i RTG, okazało się że Pusia ma w pęcherzu drobniejsze kamienie oraz większe osiągające 1cm, ponadto ma też guza listwy mlecznej, który stwierdzono już wcześniej, ale prawdopodobnie okazuje się że zaczyna on rosnąć więc jest do usunięcia wraz z biopsją, kamienie również są do usunięcia jak najszybciej, jeden z nich prawdopodobnie przytkał cewkę moczową i spowodował wyżej wymienione objawy, leki które podałam spowodowały najprawdopodobniej cofnięcie się kamienia, ale nadal bardzo drażnią one pęcherz a w najgorszym przypadku może wystąpić tam podobno rak płaskonabłonkowy, nie chcemy do tego dopuścić, dodatkowo jej zęby są w okropnym stanie, kilka przednich samo wypadło, co do reszty wskazane jest usunięcie i oczyszczenie z kamienia tego co zostanie, jest to również ważne ponieważ problemy z zębami mogą powodować problemy z wątrobą i innymi narządami. Dotychczas opłacaliśmy wszystkie operacje, zabiegi i leczenia z własnej kieszeni mimo że były to ogromne kwoty, oraz zawsze staraliśmy się wspierać wszystkie zbiórki i akcje w którym można pomoc zwierzętom, jednak teraz potrzebujemy Twojej pomocy, nie możemy dopuścić żeby Pusia męczyła się w oczekiwaniu na operację i ryzykować jej życiem. Obecnie Pusia jest na antybiotykach oraz lekach na pęcherz, do czasu zabiegu mieliśmy też podawać specjalną karmę ale niestety okazało się, że ma w składzie wszystko to na co Pusia jest uczulona, więc tymbardziej musimy się pospieszyć. Dziękujemy za każdą pomoc ❤️
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas


Gdy świat się wali, dajemy nadzieję ❤️ Pomagamy chorym i bezdomnym zwierzętom, ratujemy je w sytuacjach kryzysowych np. w czasie mrozów lub powodzi oraz wspieramy schroniska 🏠🐾
Jak odmienić los tysięcy potrzebujących za darmo?
✅ Wybierz Fundacja Pomagam.pl na liście OPP w rozliczeniu PIT.
✅ Wpisz nasz numer KRS 00 00 353 888 w deklaracji PIT.
Dla Ciebie to rubryka. Dla nich szansa, by przetrwać najgorsze.