
Ta piękność to Donia.
Kiedy się urodziła, w Afganistanie stacjonowały wojska NATO i wspólnie z armią tego kraju toczyły wojnę z terrorystami. Gdy Amerykanie z dnia na dzień zdecydowali o nagłym wyjściu NATO z Afganistanu, Donia była jeszcze zbyt malutka, by zrozumieć, co to dla niej oznacza.
A ten kawaler?

To Orhan. Wprawdzie skończył już roczek, ale wciąż nie zdaje sobie sprawy, że świat wokół niego wcale nie jest taki wesoły.
Donia i Orhan to dzieci pana majora, bohatera tej zbiórki.
Poznałam go za pośrednictwem jego brata, podpułkownika Afgańskich Sił Powietrznych, na którego natknęłam się pół roku temu na portalu X. Od dawna interesuję się sytuacją w Afganistanie i wiem, jak okrutny los spotkał oficerów i komandosów sił zbrojnych tego państwa. Opisałam to m.in. na swoim blogu, gdzie można znaleźć linki do kilku zachodnich artykułów prasowych oraz wywiadów z panem podpułkownikiem:
https://www.salon24.pl/u/panidubito/1460662,zdradzeni
Dlaczego więc jako zdjęcie ilustrujące zbiórkę widnieje nie pan major, ale jego córeczka? Bo tak naprawdę ta zbiórka jest dla nich i dla ich mamy, a także dla ich bliskich krewnych. Ich tata, major Afgańskich Sił Powietrznych w okresie stacjonowania NATO w Afganistanie, pomimo koszmaru, jaki zapanował w ich kraju, nie chce dłużej być więźniem czarnej rozpaczy. Chce stanąć na własnych nogach i wnieść promyk nadziei w życie najbliższych, od 4,5 roku pozbawionych perspektyw na poprawę swojego tragicznego losu.
Posiadam kopie dokumentów, jakie mi przekazał – dokument tożsamości oficera Narodowej Armii Afganistanu oraz świadectwo ukończenia kursu oficerskiego. Tłumaczenie tych dokumentów można zobaczyć w Google. Zamieszczam jednak tylko fragmenty dokumentu tożsamości, ponieważ pan major jest w niebezpieczeństwie, a reżim, jak się wydaje, śledzi również treści w internecie. Każdemu zainteresowanemu mogę je przedstawić w całości.



Z tego samego powodu jestem również zmuszona zamazać rysy twarzy bohatera tej zbiórki oraz innych wojskowych widocznych na zdjęciach – ludzie ci żyją dzisiaj w zagrożeniu. Jeśli ktoś chciałby zobaczyć ich twarze, podobnie jak dokumenty bez zamazanych danych, również proszę o kontakt.
O opisanie sytuacji pana majora poprosiłam jego brata, z którym jestem w stałym kontakcie.
Przyczyny obecnej sytuacji majora
Jako oficer Afgańskich Sił Powietrznych służył przez wiele lat jako dowódca batalionu chroniącego ważną brygadę powietrzną.

W okresie bezpośrednio poprzedzającym upadek rządu afgańskiego (co nastąpiło 15 sierpnia 2021 roku) jego batalion wytrzymał trzy miesiące oblężenia bazy przez talibów i pomimo ogromnej presji major nie zgodził się oddać im lotniska. Dopiero w dniu upadku stolicy regionu, prastarego miasta położonego ok. 130 od bazy, major otrzymał rozkaz ewakuacji lotniska. I dopiero wtedy na czele swoich 300 żołnierzy i personelu wyruszył do stolicy regionu.
Droga, czyli owe 130 km, była już wówczas w pełni kontrolowana przez talibów. I choć major miał możliwość uciec śmigłowcem, nie skorzystał z tej okazji, tylko zdecydował się zostać ze swoimi ludźmi. Zdawał sobie sprawę z tego, że gdyby ich opuścił, ponieśliby duże straty. Po drodze zręcznie unikał pułapek zastawionych przez talibów. Utracił wprawdzie wiele pojazdów, ale rannych zostało tylko kilku żołnierzy i co najważniejsze, nikt nie zginął!
Gdy dotarli do stolicy regionu, wszystkie pozostałe jednostki armii afgańskiej zdążyły już złożyć broń i major nie miał innego wyjścia, jak postąpić podobnie. Za to, że nie chciał poddać bazy i że po drodze do stolicy regionu jego batalion toczył z nimi walkę, talibowie odebrali mu rodzinny dom i wszystko, co posiadał.
Wówczas wyjechał do Iranu, żeby zarobić na życie i utrzymanie rodziny. Został jednak stamtąd deportowany i ostatecznie podzielił los pozostałych dwóch swoich braci wojskowych, pozbawionych w Afganistanie możliwości przetrwania.
Z rąk talibów grozi mu śmierć, postanowił jednak, że nie będzie się ukrywał do końca życia. Jego rodzina – żona i dwoje małych dzieci – potrzebuje dachu nad głową i wyżywienia. Pomimo więc grożącego mu niebezpieczeństwa ze strony talibów ma nadzieję, że zdoła kupić auto i pracować na utrzymanie, w pełni świadomy ryzyka, które się z tym wiąże, i akceptując je.
Ten niezwykle dzielny młody człowiek (w tym roku skończy 32 lata) cieszy się wśród znających go Afgańczyków powszechnym szacunkiem z powodu swojej odwagi.
– Zawsze byłem pod wrażeniem jego talentu przywódczego – mówi o młodszym bracie podpułkownik – i w trakcie mojej służby w armii rzadko spotykałem dowódców tak stanowczych i odważnych jak on.

Dlaczego major nie może po prostu pójść do pracy?
Obecnie Afganistan mierzy się z jednym z najdotkliwszych kryzysów gospodarczych we współczesnej historii – wyjaśnia podpułkownik.
Ponad 18 mln Afgańczyków zmaga się z brakiem regularnego dostępu do żywności.
Co wieczór miliony dzieci kładą się spać głodne.
Miejsca pracy realnie nie istnieją. Afganistan nie jest krajem uprzemysłowionym, jeśli więc ktoś nie ma własnej ziemi, kapitału bądź układów, znalezienie uczciwej pracy jest praktycznie niemożliwe.
Kryzys ten pogłębił się jeszcze ostatnio wskutek powrotu milionów uchodźców z Iranu i Pakistanu — ludzie ci nie mają dziś ani domów, ani pracy, ani żadnych perspektyw przed sobą.
Dodatkowo tysiące wykształconych osób i byłych urzędników administracji państwowej straciło pracę nie dlatego, że źle ją wykonywali, lecz dlatego, że obecny system wyklucza ich zatrudnienie.
Dlatego ktoś taki jak major musi walczyć o przetrwanie.

Jakim człowiekiem jest major?
Major nie prosi o pomoc dlatego, że jest niezdolny do pracy, ani dlatego, że nie ma ochoty pracować.
To były dowódca w Afgańskich Siłach Powietrznych, ktoś, kto poświęcił całe lata swojego życia walce z terroryzmem i obronie swojego kraju.
W "podzięce" za tę służbę jeden z talibskich dowódców odebrał mu dom.
Major nie ma stałego dochodu. A trzeba opłacać czynsz za mieszkanie, utrzymywać rodzinę i w jakiś sposób zapewnić wreszcie najbliższym stałe miejsce zamieszkania, a wszystko to pomimo braku możliwości formalnego zatrudnienia.
Tata Doni i Orhana nie chce żebrać.
Chce pracować.

Dlaczego taksówka?
W kraju, w którym nie istnieją zakłady przemysłowe, a posada w biurze jest dla kogoś takiego jak major niedostępna, pozostaje niewiele realnych możliwości uczciwego zarabiania na przetrwanie.
A taksówka to:
• Codzienny przychód
• Niezależność od pomocy z zewnątrz
• Odzyskanie godności dzięki pracy
• Możliwość zapewnienia utrzymania rodzinie
• Ratunek przed desperacją
To nie jest przedsięwzięcie luksusowe.
To przedsięwzięcie pozwalające przetrwać i dające perspektywy na przyszłość.
Czym będzie Wasze wsparcie?
Wasze darowizny nie rozpłyną się w czeluściach biurokracji. Bezpośrednio dostarczą majorowi środków na zakup taksówki, a dzięki temu pozwolą mu:
• Zarabiać na utrzymanie
• Wykarmić rodzinę
• Opłacać czynsz
• Zarobić na budowę własnego skromnego lokum
• Znów stanąć na własnych nogach
• Stworzyć perspektywy dla pozostałych krewnych.
Chodzi nie tylko o jednego człowieka. Chodzi o udowodnienie, że nawet w najstraszniejszych okolicznościach praktyczna pomoc jest w stanie przywrócić człowiekowi godność i nadzieję.
I na koniec…
Afgańczycy mężnie walczyli z terroryzmem i ekstremizmem.
Dziś muszą walczyć z nędzą, głodem i milczeniem świata.
Ta zbiórka to szansa udzielenia komuś realnego, konkretnego wsparcia, które odmieni jego życie
Dziękujemy Wam za to, że jesteście z nami — nie tylko słowem, ale i działaniem.
Podpułkownik, brat majora
***
Na koniec jeszcze kilka słów ode mnie, założycielki tej zbiórki:

Według World Happiness Index Afganistan to dziś najbardziej nieszczęśliwy kraj na świecie – i tak jest już od kilku lat. Jego mieszkańcy nie mają przed sobą żadnych perspektyw. Kraj przechwycili islamiści, pogrążając go w zapaści gospodarczej i głodzie. Odebrali ludziom wszelkie swobody i bezwzględnie ścigają najmniejszy przejaw oporu. Kara chłosty należy do najlżejszych, zakazane jest nie tylko np. tańczenie, ale nawet oglądanie tańca. Kara śmierci grozi choćby za same przekonania niezgodne z radykalnym islamem. Kraj jak żaden inny pełen barw, kształtów, zapachów i dźwięków zmienił się w ponure więzienie, w którym mężczyźni mają obwarowany surowymi sankcjami karnymi obowiązek ubierać się jak średniowieczni mułłowie i nosić zarost, a kobiety zamiast malownicze suknie muszą wkładać burki, zakrywać twarze i zamykać się w domach, ponieważ nie wolno im studiować i pracować. Żadnej ze światowych potęg nie zależy na tym, aby pomóc Afgańczykom wyzwolić się od islamistów i powrócić do nowoczesności, którą znali (przynajmniej w miastach) przez całe stulecie.
Ci spośród Afgańczyków, którzy są nastawieni demokratycznie i wolnościowo, nie mają przed sobą perspektyw. Najmniejsza krytyka reżimu czy wyrażenie poglądów odbiegających od wyznawanych przez reżim grozi według nowego prawa karnego surowymi konsekwencjami, ze śmiercią włącznie. Tragiczna jest sytuacja kobiet, przed którymi talibowie zamknęli wszelkie możliwości osobistego rozwoju i kariery – dziewczynki muszą zakończyć edukację na szóstej klasie szkoły podstawowej, dalej uczyć im się nie wolno.

Jeszcze gorsze jest położenie afgańskich wojskowych, sojuszników NATO – jeśli wpadną w ręce talibów, grozi im śmierć.
Majora Afgańskich Sił Powietrznych poznałam za pośrednictwem jego brata, mojego znajomego podpułkownika. Wszyscy trzej bracia w tej rodzinie byli afgańskimi oficerami w okresie legalnego rządu Afganistanu i od dnia ewakuacji NATO z Afganistanu muszą się ukrywać.
Zdając sobie sprawę z położenia afgańskich sojuszników NATO, kilka miesięcy temu uruchomiłam zbiórkę na ratowanie pana podpułkownika i jego bliskich, pozbawionych obecnie jakichkolwiek możliwości przetrwania i zmuszonych do życia w ukryciu. Podpułkownik, który ze względu na to, że służył razem z siłami NATO, jest na czarnej liście reżimu, ma jednocześnie prawo do wizy w krajach anglosaskich i długotrwałe procedury są w toku.
Pan major, również zagrożony, nie może liczyć na zachodnią wizę. Pomimo więc nieludzkich warunków będzie musiał pozostać w Afganistanie i choć talibowie obrabowali go ze wszystkiego, chce wziąć swój los w swoje ręce i znów stanąć na własnych nogach.
Zbiórka na taksówkę dla majora jest więc pochodną uruchomionej już wcześniej zbiórki na ratowanie podpułkownika i jego bliskich. Uznałam, że najlepiej zachować przejrzystość i wyodrębnić ten konkretny wydatek, jakim jest samochód dla majora, w oddzielnej zbiórce.
Mimo to zbiórka ta ściśle wiąże się z tamtą. Jeśli major zdobędzie źródło utrzymania i zacznie zarabiać, zmniejszą się obecne koszty utrzymania całej rodziny skazanej dziś na pomoc z zewnątrz.

A gdy Donia i Orhan nieco podrosną, nie będą musieli dorastać w traumie ludzi bez perspektyw, skazanych na pomoc z zewnątrz, lecz patrząc na ojca, nauczą się pracowitości i niezłomności. Cech szczególnie cennych w takim kraju, jakim jest dzisiaj Afganistan.
Serdecznie proszę o pomoc dla tych dzielnych ludzi, którzy poświęcili się walce z terrorystami zagrażającymi naszemu światu, lecz bezwzględność polityki międzynarodowej pozbawiła ich możliwości dalszej walki.
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas


Gdy świat się wali, dajemy nadzieję ❤️ Wspieramy chorych w pozyskaniu środków na leczenie, pomagamy zwierzętom i reagujemy natychmiast w pilnych sytuacjach kryzysowych 🚨
Jak odmienić los tysięcy potrzebujących za darmo?
✅ Wybierz Fundacja Pomagam.pl na liście OPP w rozliczeniu PIT.
✅ Wpisz nasz numer KRS 00 00 353 888 w deklaracji PIT.
Dla Ciebie to rubryka. Dla nich szansa, by przetrwać najgorsze.