Karol Piotrowicz
Mogę wstawiać jedną aktualizację dziennie. Do stanu mieszkania wrócę później. Teraz jak to tego doszło.
Mama wiele lat swojego życia poświęcała innym.
Gdy miała 20 lat to opiekowała się swoją babcią, opieka ta trwała co najmniej 6 lat. Po śmierci prababci rozpoczęła studia i dostała pracę w banku w którym przepracowała ponad 20 lat zanim dostała wypowiedzenie. Tutaj pojawiły się początki depresji.
W tym samym okresie czasu u jej Mamy zdiagnozowano alzheimera. Babcia zawsze była osobą pełną energii i było jej wszędzie pełno, często nas odwiedzała i zostawała na noc, niestety to jak zaczęła się zachowywać przez chorobę zmusiło rodzinę do wysłania jej do domu opieki. Pobyt tam nie wpłynął na nią dobrze i po kilku miesiącach zmarła, co pogłębiło u Mamy depresję.
Po jakimś czasie udało się jej znaleźć pracę w innym banku. Dziadek zaczął się rozsypywać kilka miesięcy po śmierci babci. Tuż przed pandemią w mieszkaniu nad Mamą był pożar, który na szczęście udało się strażakom zagasić, niestety woda z gaszenia tego pożaru powoli zaczęła wsiąkać w sufit.
Jak wspominałem Mama ledwo co dostała pracę w innym banku. Przepracowała w nim niecały rok, lecz nie przedłużono jej umowy i od tego momentu przez kolejne 8 czy 9 lat Mama nie była w stanie znaleźć pracy. Podczas pracy w tym banku Mama zaczęła planować remonty, a przez jej utratę depresja pogłębiła się po raz kolejny.
Wtedy zamieszkał z nią dziadek. W tym momencie miał on już problemy z siadaniem, a chodzenie było możliwe już tylko z pomocą chodzika i mimo tego miał on duże problemy z poruszaniem się. Mama opiekowała się nim przez kilka lat zanim zmarł. Przez cały ten czas szukając pracy.
Ze względu na wciąż uszczuplające się zasoby finansowe Mama zaczęła oszczędzać na wszystkim, między innymi na ogrzewaniu. Zimą spała w domu w pełni ubrana nawet mając na sobie kurtkę i dzwoniła do mnie zadowolona z siebie, że daje radę przeżyć zimę bez włączania ogrzewania. Niestety nie dawała się przekonać, żeby je włączyć.
Jak wiadomo ludzie którzy mają depresję niezbyt dbają o swoje otoczenie przez co u mamy w mieszkaniu zrobił się spory bałagan. W 2025 roku w końcu udało się jej dostać pracę dzięki znajomym, którzy pamiętali z przeszłości jej kompetencje.
Zaczęła się powoli podnosić po wieloletniej depresji i odzyskiwać energię, lecz we wrześniu tego samego roku włamano się do niej do domu. Mama poszła do sklepu, a jak wróciła zastała złodziei w jednym z pokoi stojących na łóżku z fantami i ich pogoniła. Zanim wróciła zdążyli wynieść 2 laptopy, telefon, biżuterie, narzędzia, wiertarkę i nie wiadomo co jeszcze. Policja nie przyjęła zgłoszenia przez to, że Mama przed ich przyjazdem umyła parapet i stwierdzili, że jest niewiarygodna.
Tydzień później była kolejna próba włamania, tym razem złodziejom nie udało się dostać do domu i uciekli po wybiciu szyby.
Zimą tego roku Mama chciała w końcu włączyć ogrzewanie ale musiałaby zawołać fachowca do pieca, którego nie chciała wpuścić do domu zanim nie uprzątnie. Tej zimy spała gdzie indziej żeby nie marznąć, ale mimo to codziennie po pracy wracała do domu sprzątać.
Jeszcze w styczniu nie raz do mnie dzwoniła, że sprząta ale jest ciężko bo ręce jej grabieją. Powtarzałem jej, żeby szła do ciepłego zamiast marznąć w domu bez ogrzewania, ale ona uparcie dążyła do podniesienia mieszkania z jego aktualnego stanu.
Mama miała duże nadciśnienie oscylujące w okolicach 220/150.
W nocy z 4 na 5 lutego podczas sprzątania w mieszkaniu Mama dostała krwotocznego udaru mózgu.
Na szczęście dzięki temu, że jej znajomi z pracy zwrócili uwagę, że jej nieobecność w pracy bez uprzedniego powiadomienia nie jest u niej normalna udało się nią znaleźć zanim doszło do tragedii. Przeleżała tak w tym stanie co najmniej 12 godzin.
Dostała paraliżu prawej strony ciała. Krwiak w mózgu się wchłania i Mama jest w coraz lepszym stanie. Niestety póki krwiak się w pełni nie wchłonie jej wiedza, mowa i umiejętności poznawcze nie będą w pełni sprawne, ponieważ krew która napiera na różne obszary mózgu zaburza jego funkcje.
3 marca przewieziono ją na oddział rehabilitacyjny na Zaspie w którym ma spędzić 2-3 miesięcy. Rehabilitanci mają pomóc jej odzyskać sprawność ruchową w prawej nodze i w prawej ręce.
Lekarze mówili, że zaobserwowali jakiś ruch w obu kończynach i żebyśmy nie tracili nadziei. Nie wiadomo w jakim stanie będzie po tym okresie rehabilitacyjnym i czy będzie mogła wrócić do domu(bez zrobionego remontu nie jest wskazane, aby wracała do domu), czy też będzie musiała jakiś czas spędzić w ZOLu czy DPSie, jak już wróci do domu to prawdopodobnie przez jakiś czas będzie musiała nią odwiedzać pielęgniarka z MOPSu.
Limit znaków mnie ogranicza. Jutro napiszę o jej aktualnym stanie i o tym jak udało się ją znaleźć. Zdjęcie z dziś. Już dużo lepiej wygląda.





Małgorzata
Zdrowiej!
Anonimowy Darczyńca
Aga, wracaj do zdrowia ❤️
Marcin D
Trzymaj się Agnieszka!
Marcin Cz
Zdrowiej. Od bylego kolegi z pracy. Tomek P. podeslal mi info o Twojej sytuacji.
Anonimowy Darczyńca
Aga, zawsze wygrywalas , tyn razem też się uda ! Nie jesteś sama !