
Ta historia ma swój początek już jakiś czas temu. Zaczęło się wypadkiem samochodowym który spowodował pijany kierowca. Wsiadałem do zaparkowanego swojego samochodu przed domem. Nim zdążyłem odpalić silnik zobaczyłem w lusterku tylko światła i driftujące auto rozpędzone, które nie mogło utrzymać toru jazdy. Nie zdążyłem powiedzieć ani słowa do siedzącej obok dziewczyny a już wiedziałem, że w nas uderzy.
Uderzył...

Samochód jadący z bardzo dużą prędkością uderzył w nasz zaparkowany samochód z taką siłą, że obróciło nas 180 stopni do kierunku w którym był zaparkowany. Samochód sprawcy, na nasze szczęście odbił się i wbił się prosto w drzwi wejściowe mojego domu. Gdyby udeżył w nas bezpośrednio, nie mielibyśmy szans na przeżycie. To był dramat. Po zderzeniu musiałem na kilka sekund stracić przytomność bo nie pamiętam nic. Jak się ocknąłem zobaczyłem dziewczynę z której strumieniem leci krew z buzi..
Zapytałem - czy żyje? Po jej potwierdzeniu, wiedząc, że w samochodzie jest instalacja gazowa powiedziałem, żeby odpieła pasy i że musimy wysiąść, nie wiedziałem wtedy jak może się skończyć pozostanie w samochodzie.
Do tej pory nie wiem jak otworzyłem drzwi, które jak się później okazało były o 3 cm większe od wnęki gdzie były zamknięte...
W emocjach wydarłem się w kierunku kierowcy, chociaż wszystko mnie bolało, głowa, szyja czułem krew w buzi..
W pierwszym momencie wiedziałem, że muszę wezwać pomoc dla dziewczyny.
.. Sprawca zaczął mnie namawiać, żebym nie dzwonił.... potem uciekł....
Te dramatyczne sceny odgrywały się jeszcze jakiś czas, w końcu przyjechało po nas pogotowie.
Pierwsze pieniądze z odszkodowania dostałem jakoś pół roku po wypadku... gdyż policja nie mogła ustalić winy sprawcy, czy był pijany czy nie - bo nawiał.. ale nie to mnie najbardziej boli... O ile z wypadku fizycznie wyszedłem cało... top niestety później zacząłem chorować. Klika razy w tygodniu na SOR odwoziło mnie pogotowie, to potas spadł mi do poziomu krytycznego; myślałem, że mi serce wyskoczy, to mdlałem w centrum miasta. Zwolnili mnie z pracy bo bali się kontroli... zaczęło się piekło.
Chodziłem od lekarza do lekarza, prywatne badania, odżywianie dieteczyne, witaminy; praktycznie wydałem swoje wszystkie oszczędności na próbe dojścia do siebie. Nie mając już pracy musiałem kupić jakiś środek transportu, niestety tanie auto szybko się rozpadło. A ja dusiłem sie w autobusie, nie dałem rady nigdzie wyjść, bałem się że coś się stanie i zwykle tak było..
Nie życzę tego nikomu...
Nigdy się nie poddaje. Jakoś trzeba żyć, szukałem dalej i znalazłem. Powodem okazała się nerwica lękowa spowodowana wypadkiem.
Na tą chwile przyjmuje duże dawki leków codziennie, wcześniej założyłem działalność aby w ogóle coś zarobić. Niestety choremu zawsze trudniej, wogóle coś zrobic a tym bardziej zarobić.
Nie lubie nigdy prosić o cokolwiek, ale potrzebuje teraz pieniędzy, żeby wstać na nogi i wrocić do normalności. Potrzebuje samochód, który jest niezbędny żeby wogóle coś w dzisiejszych czasach można było zarobić. Do pracy iść nie mogę.. Jedyna forma to własna działalność - tu mnie nikt nie zwolni .. Samochód potrzebuje aby nawiązać kontaktu nie tylko z klientami ale i z ludźmi. Brak samochodu to dla mnie brak dochodu, brak kontaktów - pogłebiająca się choroba.
Nie wiem ile osób jest w stanie podobnym do mojego, ale wiem, że są ludzie, którzy pomagają dlatego jestem tu. Dziękuję.
Twoje słowa mają moc pomagania! Wpłać darowiznę i przekaż kilka słów wsparcia 🤲
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas


Gdy świat się wali, dajemy nadzieję ❤️ Wspieramy chorych w pozyskaniu środków na leczenie, pomagamy zwierzętom i reagujemy natychmiast w pilnych sytuacjach kryzysowych 🚨
Jak odmienić los tysięcy potrzebujących za darmo?
✅ Wybierz Fundacja Pomagam.pl na liście OPP w rozliczeniu PIT.
✅ Wpisz nasz numer KRS 00 00 353 888 w deklaracji PIT.
Dla Ciebie to rubryka. Dla nich szansa, by przetrwać najgorsze.
Michał K
Wszystkiego dobrego powodzenia.