Patrycja Patrycja
Operacja opłacona.


W 2017 roku pojawił się On. Jeszcze wtedy bezimienny, brudny, głodny. Prawdopodobnie wyrzucony z domu lub zaginiony. Bardzo szybko odnalazł drogę do naszych serc jak i do domu ;) On już wiedział, że będzie nasz. My byliśmy jeszcze tego nieświadomi.
Nie będę oszukiwać. Byłam osobą sceptycznie nastawiona do kota w domu. Mały metraż mieszkania, pies - to wszystko sprawiło, że nie byłam gotowa na "świadomą" adopcję ale jak to w życiu bywa..często to co przychodzi niespodziewane jest najcenniejsze <3
Antoś w sposób cudowny dogadał się z psem, bardzo szybko stał się honorowym pupilkiem tego domku. Miziasty, gadający ale też niezależny i dostojny - prawdziwy koci kawaler :)
Tyle radości co on wniósł do naszego domu..
12 lipca 2020 po godzinie 19:00 zdarzyła się tragedia. Członek rodziny (starsza osoba), przez przypadek, zupełnie nieświadomie, nie zauważył, że kotek wyszedł przez uchylone drzwi. Mnie nie było w domu ale jak wróciłam to usłyszałam straszne wieści od sąsiadów - na naszej ulicy został potrącony kot, nie było wiadomo czy to Antoś czy inny biedak. Nie zwlekając zaczęliśmy poszukiwania. Cały wieczór.. cała noc ...bez snu, z czarnymi myślami ale jednak ciągle pełni nadziei, że gdzieś jest. Pragnęliśmy również uratować kotka, który uległ wypadkowi jednocześnie poszukując naszego Antosia.
Dopiero we wtorek.. późnym wieczorem wrócił pod drzwi domu. Ledwo żywy, wycieńczony.. poobijany. Teraz wiemy , że to on został potrącony przez samochód.
Zaczęła się walka. Od weterynarza do weterynarza. Dopiero trzeci weterynarz realnie pomógł. Wyciągnął kota wręcz ze stanu agonalnego. Wyniki krwi nie są dobre -anemia.
Dodatkowym problemem jest zerwanie więzadła krzyżowego w tylnej łapie. Czeka go operacja jak i późniejsza rehabilitacja.
I tu zwracam się do Państwa z prośbą o pomoc. Nie ukrywam, że to wszystko przerasta moje możliwości finansowe. Antoś to dzielny i silny kot. Ma wielką wolę życia i nie wyobrażam sobie, że pieniądze by miały stanąć na drodze do jego wyzdrowienia.
Na bieżąco będę wstawiać zdjęcia, faktury i rachunki. Nie jestem do końca pewna ile wyniesie leczenie. Kwota jest domyślna, gdyby zdarzyło się, że będzie mniej resztę przekaże na pobliską fundację dla zwierząt. Nie chcę nic dla siebie. Chcę tylko móc go uratować.
Państwa darowizny by pomogły mi w opłaceniu leczenia Antosia w klinice dr Piwko w Dzierżoniowie oraz opłacenia kosztów dojazdów do Pana doktora.
Proszę bardzo o pomoc w uratowaniu tego dzielnego kiciusia, który zaznał w swoim życiu wiele nieszczęścia :(
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!