Allan Szałabski
Jestem szczęśliwym mężem i ojcem dwóch urwisów. Mam ciepło i nie boję się (na razie), że moim dzieciom spadną bomby na głowę. Pracowałem z chłopakiem z Ukrainy o polskich korzeniach mieszkającym między Kołomyją, a Ivano-Frankivskiem (d. Stanisławów). Mogę się wyrażać w samych superlatywach o jego pracy i charakterze. Mam z nim stały kontakt telefoniczny i FB. Rodziny – o najczęściej polskich korzeniach – mają tam naprawdę ciężkie warunki. Potrzebują generatorów prądu i elektronarzędzi. Idą solidne mrozy a dostawy prądu są ograniczone. Często mają go tylko kilka godzin dziennie, a potrzeby chociażby porąbania i piłowania drewna na opał są olbrzymie.
Pieniądze ze zbiórki zostaną wykorzystane na zakup i dostawę generatorów prądu i elektronarzędzi.
Dla mnie ważne jest, aby Ci ludzie mogli spokojniej żyć i mieć zapewnione – choćby częściowo – podstawowe potrzeby. Ważne jest także podtrzymanie więzi z ludźmi po tamtej stronie granicy.



