Marta Matuszewska - awatar

Marta Matuszewska

Organizator zbiórki

Kochani dziś użyczam  swojego konta na  portalu znajomej z Piotrkowa. To opis który od niej dostałam. 

Nazywam  się Beata Kilanowska i od lat pomagam kotom i psom z Piotrkowa Trybunalskiego.  
Przez  jakiś czas byłam  w  piotrkowskiej  fundacji, jednak  okazało się  że moje wartości  jakie wyznaję nijak mają się do  polityki w tej fundacji. Odeszłam, działam  samodzielnie, pomagam lokalnym  karmicielkom.

Dziś chciałabym prosić Was o pomoc dla  jednej z nich.
Pani  Beata od trzech lat dokarmia Tadzia. Pojawił się znikąd i został. Od czasu do czasu  chorował, ma uczulenie  na  pchły i kleszcze. Był leczony Bravecto. Od pcheł  wyłysiał, wyglądał strasznie. Do tego  przeziębienia, często smarkał się wiec w  jedzeniu  przemycane były leki. Zjadał i  zdrowiał. Tym  razem okazało się, że kot  nie może jeść, cieknie  mu ślina, słabnie gaśnie  w  oczach. 

Udało  się go złapać i przetransportować  do lecznicy. Tam szybko okazało się że  musi zostać na  parę dni leczenia co okazało się już  nie po myśli  fundacji Miasto Kotów.  Wiceprezes  tejże fundacji nakrzyczała  na karmicielkę że "NIE DA WROBIĆ SIĘ W OPIEKĘ NAD KOLEJNYM  DZIKIM KOTEM"  i że  TEN KOT ZAJMUJE KLATKĘ DLA NICH  PRZEZNACZONĄ...

CZY TAK  POWINNA DZIAŁAĆ FUNDACJA?  
POMAGAJĄ  TYLKO WYBRANYM KOTOM?

Pani  Beata już nawet nie prosiła  ich o pomoc..

Kot Tadzio miał olbrzymi kamień na zębach, przez co doszło do zapalenia dziąseł,  w lecznicy  ściągnięto kamień, jeden ząb  po prostu sam wyszedł.  
Stan  kota jest  naprawdę zły. Wykonano teksty FIV/FeLV. Na szczęście wynik ujemny. Razem z karmicielką  jeździmy do lecznicy  i opiekujemy się Tadziem.
 Pani Beata, która ma w domu 4 swoje koty i dokarmia jeszcze 7 kotów, podjęła  decyzję że  nie może  pozwolić by Tadzio wrócił na  ulicę.  Zdaje sobie sprawę,  że na adopcję około 6-letniego  kota nie  będzie chętnych, więc  postanowiła  że weźmie go do domu i będzie pracować nad Tadziem. Póki  co w lecznicy  kot  pozwolił wziąć się na  ręce, nie wiadomo czy dlatego że  jest tak słaby czy jednak kiedyś miał dom? 


Tadzio  jest  wykastrowany, więc podejrzewamy  że mógł mieć wcześniej  dom i w niewyjaśnionych okolicznościach  stracił go.
Zwracam się z prośbą do Was  o  chociaż najmniejsze  wpłaty, które pomogą pokryć koszty leczenia  kota.  To koszty  testów, leków, zabiegu ściągnięcia  kamienia.
Każda nawet najmniejsza wpłata jest ratunkiem  dla  karmicielki.  

W zbiórce podane jest bezpośrednio konto Pani  Beaty. 

Za wszystkie wpłaty bardzo dziękuję .  

Aktualności

  • Marta Matuszewska - awatar

    Marta Matuszewska

    12.06.18
    12.06.18

    W uzgodnieniu z Panią Beatą Kilanowską przesyłam zdjęcie faktury. Dorzucam również kilka zdjęć Tadzia, który zawładnął moją sypialnię. Na zdjęciu szczęśliwy Tadzio - czuje się bezpiecznie do tego je za dwóch. Musi nadrobić czas kiedy ból nie pozwalał mu jeść. Przy okazji bardzo Pani dziękuje za udostępnienie swojego konta na pomagam.pl i pomoc w zbiórce pieniędzy. Po przykrym doświadczeniu w kontakcie z fundacją byłam gotowa ponieść koszty leczenia i opieki Tadzia i gdyby nie Pani Beata Kilanowska i Pani pewnie sama borykałabym się z tematem. Miło wiedzieć , że innym też nie jest obojętny los zwierzaków, które doświadczyły niezbyt miłych wrażeń w kontakcie z człowiekiem - a przecież mimo to trzymają się blisko niego i do niego lgną. Pozdrawiam i Dziękuje Beata Żarczuk P.S. FV na 300zł opłaciło Radomszczańskie Towarzystwo Opieki Nad Zwierzętami. Obecnie dalsze leczenie będzie opłacane z tej zbiórki.

    Zdjęcie aktualności 16 243

Komentarze

  • Gość - awatar

    Gość

    05.06.18
    05.06.18

    Historia ze strony fundacji - Karmicielka zadzwoniła do Wiceprezes z prośbą o pomoc. Jej znajoma, która dokarmia koty, i której już jako fundacja niejednokrotnie pomagaliśmy znalazła chorego kota. Zaproponowane zostało pokrycie kosztów leczenia, ale i propozycja, by kot pod opiekę trafił do karmicielki (np. do klatki kennelowej) a nie do szpitalika. Karmicielka zgodzila się. Pożyczyła od nad klatkę łapkę. Pani Karmicielka sama wybrała sobie lecznice, w której miał znaleźć się kot, bo dobrze wiedziała, ze tam znajdują się chore, wymagające częstego doglądania przez lekarza,koty fundacyjne. Na koniec zostawila nas z informacja, jakoby kot jest strasznie dziki i nie mogą się nim opiekować (nawet nie mogą przychodzić na dyżury). Gdy Wiceprezes powiedziała, że nasi wolontariusze też boją się agresywnych kotów, to karmicielka obrazila się i stwierdziła, że nic od nas nie chce i wszystko pokryje sama i sama się nim zaopiekuje. Przy okazji zwymyślała fundację. Pozdrawiam, Iga

Marta Matuszewska - awatar

Marta Matuszewska

Organizator zbiórki

Wpłaty - 14

Anonimowy Darczyńca - awatar
20
Anonimowy Darczyńca
ewka - awatar
14
ewka
Anonimowy Darczyńca - awatar
5
Anonimowy Darczyńca
Anonimowy Darczyńca - awatar
100
Anonimowy Darczyńca
Asia - awatar
20
Asia
Gość - awatar
1
Gość
Joanna - awatar
20
Joanna
Mika - awatar
20
Mika
Dorota - awatar
10
Dorota
Anonimowy Darczyńca - awatar
10
Anonimowy Darczyńca

Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas

Jak to działa?

1

Stwórz zbiórkę

Podaj kwotę, uzupełnij opis, gotowe!

2

Udostępnij

Zapraszaj do wsparcia zbiórki.

3

Zbierz pieniądze

Wykorzystaj najlepsze narzędzie w sieci.

Pomagam.pl wykorzystuje pliki cookies. Dowiedz się więcej

Zamknij

Pomagam.pl korzysta z plików cookie na zasadach opisanych w polityce prywatności, która uległa zmianie. Dowiedz się więcej.