KOTYlion z miłości do kotów
Oczko już po konsultacjach okulistycznych. Musieliśmy szybko działać, bo jego lewe oko zaczęło łzawić, miał je cały czas przymknięte i widać było, że sprawia mu ogromny dyskomfort. Pani doktor świeciła, zaglądała i oglądała, a to przy świetle włączonym, a to po ciemku, raz lampka żółta, raz zielona, raz niebieska…. A Oczko? Znosił wszystko cierpliwie i mruczał jak szalony! Takie kochane kocisko! Przekochane!
A wynik badania: keratopatia pęcherzowa, czyli schorzenie przebiegające z obrzękiem rogówki i powodujące ból, jakby coś dostało się do oka. Spowodowało też zmętnienie rogówki. Prawdopodobną przyczyną był uraz oka podczas kocich walk, gdy żył jeszcze na działkach. Oczko trafił od razu na salę operacyjną. Trzecia powieka została zaszyta w specjalny sposób tworząc swoisty opatrunek. Bez tego zabiegu poszarpana rogówka nie miała szans na zrośnięcie się. Przy okazji zostało wykonane USG oka. Teraz przed Oczkiem trzy tygodnie chodzenia w kołnierzu, żeby nie rozdrapał szwów na powiece. Dostał też baterię kropli, syropów i leków przeciwbólowych do podawania kilka razy dziennie. Trzeba też pomagać mu przy jedzeniu. A pod koniec marca wizyta kontrolna i zdjęcie szwów.
Ciężko będzie mu te trzy tygodnie znieść w klatce, bo Oczko zawsze smutnieje, gdy odchodzimy. Kontakt z człowiekiem sprawia mu wielką radość, widać, że cieszy go każdy dotyk, każde przytulenie, każde słowo wyszeptane do ucha. Najchętniej łasiłby się do nas i przytulał przez cały czas. Je wtedy, gdy przy nim jesteśmy i opowiadamy, jaki jest mądry i grzeczny. Jest wtedy wyraźnie zadowolony i dumny, że znalazł się w centrum zainteresowania. Zaczynamy więc poszukiwania domu tymczasowego.
A na razie, przepięknie dziękując za wszystkie wpłaty, prosimy o dorzucanie grosików do skarbonki Oczka. Ze względu na konieczne zabiegi musieliśmy podnieść kwotę na jego zbiórce :(






