Walka o życie trwa

76 686 zł  z 96 000 zł (Cel)
Wpłaciło 545 osób
Wpłać terazUdostępnij
 
Paulina Poto - awatar

Paulina Poto

Organizator zbiórki

23.12.2025 r.

✨ PROŚBA O ISKIERKĘ NADZIEI 🌟 pozostał już jeden dzień do Wigilii... w tym roku jest zupełnie inaczej. Wszystko co cieszyło mnie wcześniej, świąteczne dekoracje, światełka, już od końca października miałam motyle w brzuchu. W tym roku tak szybko biegnie dzień za dniem, że emocjonalnie jeszcze się nie cieszę. Chcę tylko odpocząć, aby wraz z Nowym Rokiem wrócić ze zdwojoną siła. A ten spokój ,o którym wcześniej wspomniałam to WY! Do naszej zbiórkowej grupy dołączyły koleini piękni ludzie. Olbrzymie serducha i jeszcze piękniejsze dusze. Obdarowaliście mnie bezpieczeństwem, miłością i opieką❤️❤️❤️ Masz szczerą nadzieję, że będę mogła Wam się odwdzięczyć.
A tym czasem BARDZO WAS KOCHAM i ogromnie DZIĘKUJĘ za każde wsparcie jakie od Was otrzymałam. I poważnie, gdyby zbiórka stanęła całkowicie, bez żadnej złotóweczki pewnie wylądowałabym w jakimś domu opieki, choć i na to mnie nie jestać. Dobrze, że mam takich cudownych ludzi obok siebie. Tego też Wam mocno życzę, miłości, przyjaźni nie da się kupić za żadne pieniądze 💸 ❤️💋😍

Wrócę na chwilę do rzeczy przyziemnych, które niestety codziennie o sobie przypominają. Zwracam się do Was z otwartym sercem. Jesteście Światłem w moim labiryncie. ❤️
Dziś piszę do Was z miejsca, gdzie brakuje już sił. Mimo to trzymam się życia  głównie dzięki miłości i wsparciu od takich osób jak Wy.
Mój list do św. Mikołaja💌💌💌
Na początku chcę przeprosić. Wiem, że dorosły człowiek nie powinien już pisać listów w taki sposób. Ale czuję taki ogrom bezsilności i zmęczenia, że muszę szukać pomocy.
W pierwszej chwili mocno kibicuję Oli Ślęzak, dziewczynce, która bardzo choruje, walczy z Zespołem Retta, jej leczenie to koszt 10 000 000 mln zł,  możecie znaleźć ją na Facebooku czy siepomaga, wystarczy wpisać imię i nazwisko.
Jest też dojrzewający chłopiec - Marcelek. Jego zbiórka jest tutaj, gdzie jesteśmy, a można go znaleźć wpisując e6npg8
Rodzice robią wszystko, żeby w końcu ktoś zdiagnozował chłopca, bo obecne leczenie i rehabilitacje działają, ale na odwrót. Chłopiec posiada oznaki wykszywienia ciała w lewą stronę. Lekarze nazywają to paraliżem. Chłopiec zaczyna zadawać trudne pytania; czemu ma mniej siły niż jego brat i temu podobne. Mimo to jest dzielnym Wojownikiem, oddaje się rehabilitacją w 100% w nadziei, że wypracuje w sobie tą siłę, której szuka..
Gdyby ktoś chciał pomóc chłopcu w diagnostyce, proszę do mnie napisać, przekażę informacje dalej...
Nigdy nie widziałam tych dzieciaczków na żywo, a chciałabym podarować im duuuużo miłości, rozmowę, przytulaski. Czasami w życiu fanie mieć taką ciocię ;)
A to wszystko przez moją przyjaciółkę, która góry przenosi, dla mnie, dla mnie i tej dwójki.
❤️❤️❤️❤️❤️
Wracając do powyszczego, kiedy człowiek prosi o pomoc w takiej formie, oznacza to, że wyczerpał już inne możliwości. W ten magiczny czas 🌟 nadzieja jest jak powietrze, bez niej trudno o oddech.
Chciałabym, żebyście wiedzieli, jak wygląda mój świat. Mam w swoim organiźmie złośliwego stwora, bardzo silnego i takiego, który chce mi odebrać wszystko. Od dawna mąci w moim organiźmie powodując inne choroby albo pojawianie się nowych chorób, które są tymi efektami jego pracy i walki z nim.
Chyba nie pisałam tu jeszcze na co choruję, poza tym potworem, wymienię szybko choroby, tylko po to byście mieli pełny obraz jak to u mnie wygląda.
• cukrzyca (nigdy wcześniej nie miałam problemów z cukrem w organiźmie, nadal twierdzę, że to tylko efekt uboczny leczenia)
• chorobę nerek; moja lewa nerka ma dość ciekawy kształt, jej lejek bardzo przypomina wazonik gdzie powinna być oczyszczana krew... U mnie wygląda tak, że krew dostaje się do nerek ale cięko jest jej się stamtąd wydostać i w moim kielichu pozostaje piasek, który jest dość nieprzyjemny. Łapię też wszystkie możliwe zarazki, bakterię itp. wtedy rozwiązaniem jest jedynie 14 dniowy pobyt w szpitalu, bo bakterie, które się tam zadomowiły można zwalczyć jedynie wlewamy i kroplówkami. Antybiotyki te nie występują w tabletkach czy zastrzykach
• ropowica thanek miękkich, to jest dopiero cho....! Bezlitosna i bierze jeńców z marszu. Ona dosłownie powoduje duże uszczerbki w oganiźmie, a szczególnie smakują jej kości. Najpierw zaatakowała mi lewą nogę, wtedy wybrałam aż 60 zastrzyków, co i tak nie zakończyło się sukcesem. Nikt nie potrawił znaleźć tego bezlitosnego wroga. Wymęczyła mnie kilka miesięcy, a potem zaatakowała prawy bark. Wyobraźcie sobie, że nagle budzicie się z niewyobrażalnym bólem. Nie możecie nic zrobić. Podnieść się - nie, położyć na bok - też nie, pozostało jedynie zacisnąć zęby, spaść z łóżka i spróbować przetoczyć się do łazienki. I tam znów przeszkody, prawą rękę całkowicie wyłączamy, mamy tylko lewą, która kiepsko daje sobie radę. Podnieść się z kolan jest prawie niemożliwe... I weź tu człowieku ogarnij się. Znów mocno zaciskamy zęby i szybko siadamy na toalecie. Jest lepiej, mimo ogromnego bólu barku. Zrobiłaś wszystko, wstań i tu też powtórka, zaciśnięcie zębów itd.
Małpa nie reagowała na sastrzyki, na nic. Opanowała bark, ale nadal chce więcej... Co po drodze, szyja, jakże apetyczny kąsek tutaj już nie tylko podżera kości, które mija, ale jeszcze próbuje się pokazać, rozbłysnąć jak Gwiazda na niebie. Dochodzi do infekcjii, a te próbują rozerwać skórę szyj w całej długości zabierając ze sobą obojczyk. Kostne elementy podryza i powoduje dziury w kościach, a infekcja nabiera tempa. Na ból nic nie pomaga...  Nie ma jak ruszyć się z łóżka i jeszcze ta bordowa skóra, paży okropnie, stan zapalny mega wysoki, a co najgorsze powstaje gula w gardle z guzem na zewnątrz w miejscu tchawicy. Doszło do duszności, ledwo można było oddychać, ta małpa pobawiła się mną i chce mnie zabić! Szpital, usunięcie guza i tego co znaleźliąmy w środku. Przez 2 tygodnie antybiotykoterapia i przeciwbólowe, nic się nie zmienia. Nie mam jak się uczesać ani umyć, w tym miejscu bardzo dziękuję producentom papiery i chusteczek nawilżanych 🩷
O umyciu głowy można tylko pomażyć, spanie - a co to jest? Mam problem z przełykaniem i oddychaniem, do bólu się przyzwyczaiłam. Przyszedł czas na biopsję igłową i pobranie materiału do badania. Powtarzam biopsja igłowa, już tu miałam, ból do zniesienia ufffff
Prowadzą mnie do sali, widzę przygotowane łóżko, dostałam to zielone ubranko.. dosłownie godzinę wcześniej powtórzono tomograf i USG, aby dokładnie usunąć potwora. Słyszę coś o skalpelu i braku znieczulenia, stan zapalny był tak wielki, że nawet znieczulenie nic by nie pomogło. Leżę na stole i słucham o czym rozmawiają, zdecydowanie nie o biopsji igłowej. Tomograf i USG pokazuje woreczki na dł. max. 4 cm, zrobimy ciach szybko pobierzemy materiał i założymy sączek.. ok nie jest to, to czego się spodziewałam, ale Paula dasz radę!
I zaczynamy... Czujesz jak rozcinają Ci skórę i grzebią w topie metalowymi narzędziamy, a minuty lecą i lecą i końca nie widać, chyba wpadłam w panikę, bo z oczu wylewały się litry łez... Materiał pobrany, sączek na miejscu, włosy i plecy całe we krwi i ropie. I komentarz lekarza: Pani Paulino miała tam Pani istną studnię, dogrzebaliśmy się do 15 cm w głąb klatki piersiowej. Było tego bardzo dużo... Ból nie ustawał. Na drugi dzień przyszedł młody lekarz z pielęgniarką aby zmienić mi sączek. I słyszę nic Pani nie poczuje, złapiemy, wyjmiemy, założymy nowy i po strachu. Spokojniejsza, proszę działać..Usunięcie sączka okazało się utrudnione, bo zamiast standardowego rozmiaru ok. 10 cm, we mnie było go 80 cm. Po zakończeniu usuwaniu tych 80 cm gumy ze mnie i zmianę na taki już mały przewodzik słyszałam oooo pan Profesor na Pani nie oszczędzał, to wielka hojność ze strony Profesora, aż mnie zaskoczył....no fajnie, bardzo śmieszne..
Bardzo powoli wszystko się goiło, uszczerbek kości łączący mostek z obojczykami niestety istnieje, wypis (Alleluja!) nie wolno Pani dźwigać, nie wolną robić szybkich ruchów, zagrożenie: rozpad mostka.  Póki co jeszcze się nie rozpadłam😉😉😉 czytacie to jeszcze? 😍 Wiele miesięcy wizyt w poradni chirurgicznej, ciągle jeszcze sączyło się ze mnie, ale już mogłam sama robić opatrunki. Ręka nie wróciła do pełnej sprawności, ale jest ok.
• nie trwało to długo, zołza powróciła a gdzie? W jamie ustnej....Boże nie przeżyję bez zębów. Czwórka pękła, można było samemu ją usunąć, za chwilę 2 ósemki na górze i jeszcze 6 po lewej stronie, obok niej siódemka (jeszcze ją ratujemy, ale nie mam nadziei) i siódemka po prawej na dole... Świeżo się rozsypuje tak po 1/4 zęba.. dopiero co udało nam się zapanować nad tą obrzydliwą panną, były zbierane pieniądze na walkę i wydawało się, że zwyciężyliśmy, a ona wciąż tam jest w tych dwóch 7-demkach. I znów koszta z kosmosu... No nic nie można doprowadzić do zakażenia krwi, czy Sepsy, działamy natychmiast!
• ciepię też nie na nadciśnienie, a wysoki puls, tak wysoki, że bez tabletek rozsadza mi głowę
• przewlekłe zapalenie błony śluzowej - leki
• depresja olbrzymia - leki
• stany lękowe j.w.
• bezsenność
• pewność siebie, daleko na minusie, nienawidzę tego co zrobiły te choroby ze mną
• lęk przed wychodzeniem z domu
• czasami widzę różne robale... śnię na jawie, jestem przewlekle zmęczona
zespół policystycznych jajników - w trakcie dopieranie leczenia, leków
Endometrioza
Rak macicy, czekamy na wyniki, w którym stadium jest ten POTWÓR
operacja ze mną, wyników jeszcze brak
usunięto dwa małe guzki na ścianie macicy
zapalenie tarczycy - w trakcie diagnozowania i dobrania odpowiedniego leczenia
na pewno jeszcze wielu rzeczy nie pamiętam, leki odbierają mi pamięć krótkotrwałą, a mój bardzo obciążony mózg sam decyduje co jest warte zapamiętania.
Moje życie to ciągłe zmaganie się z WIELKIMI I LICZNYMI PROBLEMAMI ze zdrowiem. Jestem jak statek, który tonie pod ich wpływem.
Lekarze chirurdzy powiedzieli wprost "Pani przypadek jest dla nas nieodgadniony. Nie jesteśmy w w stanie zlokalizować źródła ropowicy. Jest Pani ciężkim przypadkiem i po konsylium lekarzy nie odnaleźliśmy rozwiązania. W Polsce nie było jeszcze takiego przypadku.

⚔️ Ból Silniejszy Niż Leki i Ciosy HEJTU
Przyjmuję bardzo dużo mocnych leków, ale mimo to ból jest moim stałym, nieustającym towarzyszem. Ból paraliżuje każdą chwilę.

Do tego dochodzi zmaganie się z HEJTEM. Słowa "Weź się do roboty", "Przestań udawać" bolą bardziej niż myślicie "nie wierzę Ci" "nie oszukuj ludzi" "jesteś Nacjonalistką" że co??????? I pełno innych bzdór.
Dla mnie to nic innego jak zazdrość, że jednak są ludzie, którzy nadal chcą mi pomóc ❤️
Nie życzę nikomu, by musiał udowadniać, że jego cierpienie jest prawdziwe 😥

Gdy usłyszałam, że całkowite zatrzymanie cierpienia jest niemożliwe, zrozumiałam, że muszę walczyć o spokój, o to właśnie Was ostatnio prosiłam 🙏🙏🙏

❤️Moje Najważniejsze Życzenie dla Was (Na Zawsze)
Zanim poproszę Was o ratunek, chcę Wam szczerze powiedzieć, prosto z serca, które wciąż bije dla innych:
Z całego serca życzę Wam wszystkim ZDROWIA i siły. Chciałabym, aby nikt, absolutnie nikt, nie musiał przechodzić przez to, co dotyka mnie obecnie. Nikt nie jest moim wrogiem, ale jeśli pojawiła by się taka osoba, Tobie też nie życzę takiej walki o życie.
Dbajcie o siebie, od czasu do czasu zbadajcie krew, nie ignorujcie niczego co wydaje się Was dziwne. Proszę, róbcie badania, bo to jest najcenniejszy skarb, jaki macie - ŻYCIE ❤️
⭐ Jesteście Moją Motywacją i Siłą
Kochani, to Wy jesteście moją siłą. Dziękuję Wam za WSZYSTKO.
Wasza dobroć i wsparcie ratują mnie w najtrudniejszych chwilach. Bez Was trudniej byłoby mi utrzymać się na powierzchni.
Jesteście moją największą NADZIEJĄ.
🎁 Prośba o Świąteczny Dar Serca: Wsparcie tylko tyle i aż tyle ❤️
Kto poczuje potrzebę serca, może dołożyć cegiełkę do mojej zbiórki.
Wasza pomoc to dla mnie:
• SPOKÓJ i chwila wytchnienia;
• szansa na spokojniejszą noc bez paraliżującego bólu;
• PRAWDZIWY PREZENT NADZIEI 🎁, który ma realne znaczenie
• Pomóżcie mi utrzymać to światło, dzięki Wam wiele dróg do pokonania zostało oświetlonych 🕯️🕯️ 🕯️

Z najgłębszą miłością i  wdzięcznością,
Paula


----------


Kochani moi Drodzy 🫂

Najpierw chciałabym Was mocno wyściskać i podziękować za każdą złotóweczkę 🫂🫂🫂

Niestety nie udało mi się zebrać całej kwoty, brakuje mi jeszcze 1400 zł do wykupienia wszystkich leków, a do końca listopada muszę zebrać 4500 zł


Już tylko cud może mnie uratować 🩷 i wiem, że tym cudem możecie być Wy.


Proszę WAS wszystkich o symboliczną pomoc!

Jeśli mogę Was prosić, poudostępniajcie mój link znajomym... Zasięg mam fatalny no i nie jestem widoczna wśród wszystkich celebrytów 😉😉 gdyby nie wsparcie dosłownie 2-3 osób (niestety się nie ujawniły) nie wiem co bym zrobiła w tych ostatnich dniach :(

Naprawdę dziękuję z całego serca. Wstawcie się proszę za mną... To już końcówka... Jeszcze te przeklęte 4500 zł

DOBRANOC

Potrzebna P I L N A pomoc! Straciłam już dużo krwi do tego nie przyjmuję pokarmu. KONIECZNIE muszę zebrać brakującą kwotę na zbiórce. To nie są żarty, a zrzutka trwa od lat. 

K O C H A N I teraz albo nigdy. Czas nie jest moim sprzymieżeńcem. Od ilości leków jakie biorę muszę leczyć żołądek i wątrobę, ale coś za coś jak to mówią. 

P I L N I E muszę się wstawić na kroplówki wzmacniające i podnoszące odporność. Do tego zastrzyk domięśniowy z witaminy D3. 

Proszę, jeśli możesz mnie wesprzeć dowolną kwotą, pomóż mi. To życie można jeszcze uratować.

UDOSTĘPNIJ PROSZĘ LINK DO TEJ ZBIÓRKI TO NIC NIE KOSZTUJE!

To dzieje się przez/dzięki leczeniu:



Nowe faktury i kilka rachunków. Leki wykupione tylko w połowie (nie mam więcej pieniędzy)

Faktura za wizytę i badania u ginekologa onkologa:

PILNIE POTRZEBUJĘ POMOCY

PILNIE POTRZEBUJĘ TLENU

Fragment wypisu ze szpitala. Dane wrażliwe zostały zakreślone.

Rachunki z internetowej apteki Gemini. Produkty apteczne i drogeryjne bez recept, takie jak: opatrunki, bandaże, plastry, woda utleniona, igły, wężyki, przenośny inhalator tlenowy (mój poziom saturacji to 80-85 więc muszę się dotleniać) itp. 

Aktualizacja o nowe rachunki z zeszłego tygodnia:

Kolejne rachunki ze stycznia, grudnia 2024/2025

Pilnie zbieramy środki na operację, zostało dosłownie kilka dni! Przesyłamy linka dalej! Tylko z Wami może się udać!

Ściskam Was Kochani ❤️ 

KOCHANI, pamiętajcie proszę, że kwota wpłaconych na zbiórkę pieniędzy nigdy nie pokazuje dostępnej kwoty! KWOTA TA NIE POMNIEJSZA SIĘ O WYPŁACONE ŚRODKI.

Jest ciężko, ale walczę!!! Nadal potrzebuję Waszej pomocy!

WAŻNY KOMUNIKAT!

PONIEWAŻ DOSZŁY DO MNIE GŁOSY, ŻE LUDZIE NIE WSPIERAJĄ MNIE ZE WZGLĘDU NA OGÓLNĄ KWOTĘ ZBIÓRKI, WYJAŚNIAM, IŻ ZBIÓRKA TRWA PONAD ROK CZASU. ŚRODKI ZGROMADZONE NA ZBIÓRCE TO NIE SĄ DOSTĘPNE ŚRODKI DLA MNIE. NIE ZAKŁADAŁAM NOWEJ ZBIÓRKI, ŻEBY NIKOGO NIE WPROWADZAĆ W BŁĄD! MAM NADZIEJĘ, ŻE TERAZ WSZYSTKO JEST JUŻ JASNE. 

BŁAGAM O PILNĄ POMOC! Z WASZĄ POMOCĄ MOŻE SIĘ UDAĆ. MOJE ŻYCIE PRZELICZANE JEST OBECNIE NA PIENIĄDZE I TYLKO WY MOŻECIE MNIE URATOWAĆ!


Tak znikam...

Jestem młoda i chcę żyć. System mnie zostawił i los mój zależy tylko od Was. Moja sprawa w sądzie przeciwko ZUS trwa już ponad rok, dokładnie od lipca 2023. To właśnie wtedy zostałam bez środków do życia, bez świadczeń nawet bez ubezpieczenia. Jak to się dzieje u nas w Państwie ludzie chorzy zostają bez opieki, wsparcia, pozostawieni sami sobie. 

BARDZO PROSZĘ O UDOSTĘPNIENIA, może znajdzie się ktoś kto ma dużo Obserwujących i zechce mi pomóc? Moje zasięgi są bardzo słabe, co widać po liczbie osób wpłacających. Tym samym już na starcie jestem przegrana.

Moje życie zmieniło się w jednej minucie, z osoby cieszącej się, przyjacielskiej, pracowitej i szczęśliwej stałam się swoim cieniem, smutkiem, żalem. Uśmiech odszedł razem ze szczęściem. Żyje w koszmarze zwanym życiem. 

Straciłam wszystko: pracę, oszczędności, świadczenia i wielu znajomych, to ostatnie było dla mnie najbardziej bolesne. Życie potrafi otworzyć nam oczy.

Posłuchajcie SWOJEGO SERCA i pomóżcie mi w walce o życie!

*****

Aktualizacja 20.08.2024 - zaznaczam, że jest to data aktualizacji zbiórki. Sama zbiórka jest tu od dawna i ostatnio, od kilku miesięcy stanęła w miejscu 😭

Tak, jak obiecałam, załączam rachunki z gabinetu stomatologicznego w tym 2 usługi chirurgiczne.
To niestety nie wszystko... Za 2 tygodnie muszę wrócić na zdjęcie szwów i kontrolę. Za 3 miesiące będę miała wstawiane zęby.


Ból jest okrutny. Niestety taka jest cena za zapobieganie powstania zakażeń krwi.
Trzymajcie proszę za mnie kciuki, oby wszystko szybko się goiło i żebym nie miała stanów zapalnych.

Koszt mojego leczenia jest okropnie wysoki, muszę uzbierać 10 000,00 zł. Dlatego już dziś PROSZĘ O CEGIEŁKI, leczenia w tak dużej kwocie nie planowałam, niestety wyszło inaczej.
Proszę również o udostępnienia, generalnie Wasze wsparcie jest dla mnie BEZCENNE.

Kocham Was 🩷

-------------------


Ostatnio dziękowałam Wam za wsparcie, które mi okazaliście. Dzisiaj zwracam się ponownie z prośbą o PILNĄ prośbą. 

Mój stan pogarsza się z dnia na dzień. Na chwilę obecną mam już 3 guzy z czego 2 do natychmiastowej operacji (tu mogłam załączyć tylko jedno zdjęcie). Kolejny guz jest w okolicach obojczyka. Mam 41 lat i chciałabym jeszcze pożyć, nawet jeśli będzie to kilka lat. 

Przede mną jeszcze 4-tygodniowy szpital, gdzie będzie mi zapewnione wsparcie psychologów. Mam mieć dobrane leki, aby obniżyć poziom stresu. W warunkach szpitalnych na bieżąco będzie widać jak i na co reaguję, a na co nie.  Terapia jest nieodłącznym elementem leczenia. Nabieram tam sił do dalszej walki. Także takie właśnie mam plany na wakacje :)

Jeszcze ostatnio oszukiwałam się, że tak musi być, że widocznie na mnie pora bym cierpiała za innych i ok. bo mam się za silną osobę, zawsze walczę do końca. Niestety to co miało być już za mną jest przede mną ze zdwojoną siłą. Błagam Was o ludzką pomoc i wsparcie. Staram się przeżywać każdy dzień z uśmiechem.

Kochani czekają mnie kolejne operacje, nie ukrywam, że czas ma duże znaczenie. Lekarze idą w kierunku nowotworu tkanek miękkich, z uwagi na ilość guzów, raczej jest to nowotwór złośliwy. Twierdzą jednak, że pomimo nowych zmian, powinnam powrócić do zdrowia, o ile nic nowego się nie pojawi. 

Mam szczerą nadzieję, że tym razem los będzie dla mnie łaskawszy.
Trzymajcie mocno kciuki. 

Błagam o liczne udostępnienia i pomoc finansową, każda złotówka ma ogromne znaczenie. Wiem, że okres wakacyjny to okres wydatków, mam jednak nadzieję, że symboliczne 5 zł nie obciąży Waszych portfeli, a dla mnie otworzy drogę do dalszego leczenia.

Z góry BARDZO Wam dziękuję 🩷🩷🩷
Pomódlcie się za mnie, proszę.
Będę informowała o postępach na bieżąco.

****************************************************************

BARDZO DZIĘKUJĘ WSZYSTKIM DARCZYŃCĄ ZA KAŻDĄ WPŁATĘ. TERAZ JUŻ TYLKO SZPITAL (4 CZERWIEC - 7 LIPIEC) A POTEM TERAPIA I REHABILITACJA.  W MIĘDZYCZASIE DOWIEM SIĘ O WYSOKOŚCI RACHUNKÓW ZA LEKI, TERAPIĘ I ROCZNĄ REHABILITACJĘ PRAWEGO BARKU. 

RAZ JESZCZE BARDZO DZIĘKUJĘ! BĘDĘ SIĘ ODZYWAĆ :)

TRZYMAJCIE KCIUKI.


Rachunki z marca 2024 za leki (stałe) + wizyty u lekarzy + rehabilitacje w sumie: ok. 3500 zł

To jest min. wydatków na miesiąc. Do tego potrzebuję jeszcze 1200 zł na wizyty u lekarzy i ok. 2000 zł na powtarzanie i nowe badania. 

Jeśli już zawitaliście na moją zbiórkę zostawcie proszę swoją cegiełkę i udostępnijcie dalej. Mogę obiecać, że będę walczyć z całych sił. Wasza pomoc nie pójdzie na marne. Dziękuję.

BŁAGAMY. TYLKO WY MOŻECIE MOŻECIE URATOWAĆ ŻYCIE PAULINY

Bardzo potrzebuję Waszej pomocy. Nie mam środków na leczenie, badania, terapię, kolejny zabieg, rehabilitację, dentystę . Jestem niezdolna do pracy, moja przyszłość jest nieznana. Dlatego ośmielam się Was prosić o wpłaty (każda złotówka się liczy) i udostępnienia, gdzie tylko możecie udostępnić moją zbiórkę.

Jestem 40-sto letnią kobietą, której świat zawalił się 3 lata temu. Kiedyś pełna optymizmu, radosna, uśmiechnięta, niosąc pomoc każdemu, kto pomocy potrzebował, zakochana w muzyce, kochająca życie nagle straciłam wszystko. Dziś nie ma we mnie nic z tamtej osoby. Jestem bardzo zmęczona, pogrążona w bólu, nie mająca dla siebie współczucia, nienawidząca siebie i świata, cierpię na bezsenność, moje życie jest pełne lęków, ale dzięki Wam dalej walczę. Potrzebowałam i potrzebuje psychiatry i terapii. Niestety tak się zdarza ludziom, którzy są w stanie ciągłego ból. 

Kilka słów o tym jak wszystko się zaczęło. W styczniu w dniu moich imienin dostałam nagle objawy choroby, której do dnia dzisiejszego nie nazwano. Tydzień wcześniej przestałam jeść. Żyłam tylko o wodzie... W ten dzień odwiedzili mnie rodzice z wymarzonym jabłkiem, miałam wręcz niesamowitą ochotę na jabłko..zjadłam je z rozkoszą. Chwilkę posiedzieliśmy. Gdzieś 10 min. po ich wyjściu dostałam dreszczy, zmierzyłam temperaturę i nagle miałam 40 stopni. Towarzyszyły mi straszne dreszcze wręcz drgawki. Byłam zupełnie sztywna przez kilka minut, moje serce biło jak szalone czułam się jakbym miała umrzeć. Wymiotował i nagle temperatura spadła poczułam się lepiej. Nic już nie jadłam trochę piłam. Przespałam noc. Kolejnego dnia znów bardzo chciało mi się pić. Czułam jak rośnie mi temperatura, nie wstałam jeszcze z łóżka i znów to samo wymioty, temperatura, drgawki, ból serca. Myślałam, że to koniec, że drugiego ataku nie przeżyje. Jednak przeżyłam. Tym razem zebrałam się do łazienki otworzyłam drzwi wejściowe i od razu zadzwoniłam do rodziców, powiedziałam tylko: ratujcie mnie. Od tamtej chwili przeżywałam atak za atakiem. Rodzicie dotarli. Ja byłam już nieprzytomna. Z ich opowieści wiem, że mnie ubrali i zabrali do lekarza. Doktor była tak przerażona moim stanem, powiedziała, że to będzie walka o życie, przepisała leki i wróciliśmy do domu. Moja saturacja wskazywała 70. Ja ledwo łykałam powietrze, wręcz dusiłam się. Świadomość odzyskałam po 3 dniach. Przyjmowałam tlen, nic nie jadłam ani nie piłam i tak przez 3 tygodnie. 

Ledwo zaczęłam przyjmować pokarmy i kolejna infekcja. Lewa noga, sztywna, rwący ból, płacz i niemoc. Nic nie działało, nic nie pomagało zwalczyć bólu. Kolejny koszmar. Dostałam zastrzyki, działały przez 4 godziny dziennie. Normalnie darłam się w nocy z bólu, wszystko trwało ponad miesiąc. Wybrałam 60 zastrzyków i 5 sterydów. W końcu noga przestała boleć. Ucieszyłam się jak nigdy. Moc wróciła. Będę żyć. 

Budzę się następnego dnia. Nie mogę ruszyć prawą ręką. Boże dlaczego??? Totalna blokada ręki, ani do góry ani do dołu, znów okropny ból przy każdym ruchu... Kolejna infekcja. Do lekarza i znów zastrzyki, tym razem nie pomogły. Ból usytuował się w obojczyku.. czyli miałam już całą rękę nie sprawną obojczyk a za kilka dni kręgosłup szyjny i okropna opuchlizna z przodu szyi. Próbowałam wszystkiego... Nawet odwiedziłam kręglarza... Co ja tam przeżyłam - koszmar. W końcu zaczęłam się dusić w nocy, oddychałam tylko wtedy kiedy miałam odchyloną głowę do tyłu. 

Szpital, w sumie 3 szpitale, może Was zaskoczę, ale nigdzie nie chcieli mnie przyjąć, ciągle słyszałam, że nie mogą mnie przyjąć bo po pierwsze nie wiedzą co mi jest, po drugie to na pewno nie ich profesja. Ostatnia była chirurgia klatki piersiowej. Tu z krzykiem mamy i moim płaczem w końcu się udało. Za kilka godzin byłam już pacjentką. Leżałam tak w bólu kolejne 10 dni, dostawałam na raz 3 antybiotyki i 6 razy dziennie zastrzyki przeciwbólowe. Nic się nie poprawiało. W sobotę zawołano mnie do pokoju zabiegowego. Mega wystraszona, poszłam. Sam Pan Ordynator się mną zajął. Spytałam co będziemy robić, w odpowiedzi usłyszałam biopsję..zapytałam czy strzykawką, tak. Kładę się na stół, zakładają mi niebieskie ubranko, potem jakieś dodatkowe szmaty przy szyi i słyszę, podaj mi proszę skalpel, największy. Zaczęłam szlochać ze strachu, bólu, normalnie rzucało mnie na stole. Chirurg złapał mnie za rękę i usłyszałam jesteś bardzo dzielna. Bez znieczulenia czułam jak nacina mi skórę (już bez płaczu), a potem zaczął mi grzebać w ranie, żeby pobrać wycinki. Infekcja była bardzo zaawansowana. Ropa zalała mi całą szyję, włosy... Poczułam ulgę.  Chirurg wycisnął ze mnie każdą krople tego dziadostwa. Okazało się, że rana wewnątrz miała 15 cm głębokości, choć badania wskazywały 3-4 cm. Opatrzyli mnie i odprowadzili do pokoju. Sączek zalewał się krwią co kilka minut. Obklejali mnie co kilka minut. To pierwsza noc, którą przespałam. Drugi dzień usuwanie sączka. Pielęgniarka zapewniała mnie, że nic nie poczuję. Przyszedł lekarz i wyciągał go ze mnie...myślałam, że to nigdy się nie skończy, mój sączek miał zaledwie 60-80 cm. Założono mi nowy, znacznie krótszy. I znów antybiotyki i leki przeciwbólowe. Wyszłam ze szpitala. Przez kilka miesięcy co 4 dni meldowałam się w szpitalu na zmianę sączków i kolejne antybiotyki i przeciwbólowe. Przyszła pora na kolejną tomografię. Przeżyłam szok....okazało się, że opuchlizna zeszła więc zewnętrznie było ok, ale stan zapalny nadal występuje, co więcej pojawiają się ubytki kości i to w miejscu łączenia barku z mostkiem. 

Dzięki pomocy dobrych ludzi usztywniono mi mostek i żyję... Niestety nie wszystko się udało. Kilka dni temu minął rok od ostatniego zabiegu. Nadal jestem pod opieką chirurga i ortopedy. Stan zapalny też się utrzymuje i znów pojawiają się kolejne ubytki kości. Ponownie grozi mi rozpad mostka. Moje życie w niczym nie przypomina tego sprzed 3 lat. 

Ostatni tomograf wykazał więcej chorób, moja lewa nerka nie pracuje poprawnie, mam ostre zapalenie błony śluzowej, muszę zrobić kolejne badania w tym na prawe kolano, w międzyczasie dostałam cukrzycy, mam wysoki puls, arytmię serca i zaskakująco chorują mi oczy. Znów odczuwam ten okropny ból. Równie straszne jest to, że przez to zakażenie cierpią moje zęby, kruszą się jeden po drugim. Do dziś straciłam tak 5 zębów. Tylko tym razem nie jestem już tak silna psychicznie. Przeżyłam ostre załamanie nerwowe z próbą S. Mimo tego wszystkiego, dzięki Wam walczę i nigdy się nie poddam. Nawet nie wiecie ile dla mnie znaczy Wasza pomoc, wsparcie, każde udostępnienie a chyba najbardziej Wasze wiadomości, telefony. Jestem Wam dozgonnie wdzięczna! ❤️❤️❤️

Od lipca nie otrzymuje żadnych świadczeń. Leki kupują mi rodzice. Wiem, że ich liczba się zwiększy i tutaj proszę o Waszą pomoc. Potrzebuję też terapii, takiej 3-miesięcznej i tutaj też po cichu liczę, że mi pomożecie. Będę bardzo wdzięczna za każdą złotówkę. Badania na zakażenie bakteryjne nadal trwają, bo jak do dziś nie postawiono mi diagnozy. Jestem jedynym takim przypadkiem w Polsce, nieodgadnionym i nie zdiagnozowanym. Nie wiem czego mam się spodziewać jutro... Muszę przyznać, że zniknęłam z życia moich przyjaciół, znajomych. Dzięki Wam nie jestem sama.

Ośmielam się jednak prosić o Waszą pomoc, na tyle na ile będziecie mogli mnie wesprzeć. Jesteście nadzieją na zaprzestanie rozwijania się kolejnych chorób i leczenie obecnych. Niestety ZUS i NFZ nie działają na korzyść pacjenta a terminy do specjalistów to ok. 6 m-cy. Z serca bardzo Wam dziękuję. Bądźcie ze mną do końca (leczenia, diagnostyki i mam nadzieję wyzdrowienia, a przynajmniej polepszenia).

Wierzę,  że dla mnie światełko jeszcze nie zgasło 🌞

Dziękuję!

Aktualizacje


  • Paulina Poto - awatar

    Paulina Poto

    29.01.2026
    29.01.2026

    Witam Kochani,

    Jest mi ogromnie wstyd, ale chciałabym Was prosić o kilka złotych na jedzenie i najpotrzebniejsze leki. Niestety w tym miesiącu jestem na dużym minusie - 3000 pln
    Styczeń nigdy nie był moim szczęśliwym miesiącem. Każdy grosik się liczy, a ja pozostanę Wam bardzo wdzięczna.

    Ściskam Was ciepło.

Słowa wsparcia

Twoje słowa mają moc pomagania! Wpłać darowiznę i przekaż kilka słów wsparcia 🤲


  • Kate B - awatar

    Kate B

    23.11.2025
    23.11.2025

    Jesteś silniejsza niż myślisz. Pozdrawiam serdecznie ❤️

  • Anonimowy Darczyńca - awatar

    Anonimowy Darczyńca

    21.06.2025
    21.06.2025

    🩷

  • Katarzyna - awatar

    Katarzyna

    31.03.2025
    31.03.2025

    Dużo zdrówka Paulina, trzymaj się!

  • Lola - awatar

    Lola

    14.01.2025
    14.01.2025

    będzie dobrze !!!!

  • Katarzyna Burchell - awatar

    Katarzyna Burchell

    29.12.2024
    29.12.2024

    Uda się!

76 686 zł  z 96 000 zł (Cel)
Wpłaciło 545 osób
Wpłać terazUdostępnij
 
Paulina Poto - awatar

Paulina Poto

Organizator zbiórki

Zadaj pytanie

Wpłaty: 545

Lola - awatar
Lola
20
Nati - awatar
Nati
100
Add alt here
Dołącz do listy
Anonimowy Darczyńca - awatar
Anonimowy Darczyńca
200
Anonimowy Darczyńca - awatar
Anonimowy Darczyńca
200
Anonimowy Darczyńca - awatar
Anonimowy Darczyńca
200
Katarzyna - awatar
Katarzyna
150
Anonimowy Darczyńca - awatar
Anonimowy Darczyńca
100
Lola - awatar
Lola
30
Add alt here
Dołącz do listy
Anonimowy Darczyńca - awatar
Anonimowy Darczyńca
200

Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas

fundraiser thumbnail
Załóż swoją zbiórkę

Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!

fundraiser thumbnail