KOTYlion z miłości do kotów
Kochani… nasza radość nie trwała długo.
Gdy tylko udało się opanować pierwszą infekcję u maluchów Pipi i Meniego i już zaczęliśmy wierzyć, że teraz będzie tylko lepiej — los znów dał nam w kość.
Niestety tak to często wygląda u kociąt, które urodziły się i długo żyły w bardzo trudnych warunkach. Ich organizmy są słabsze, a choroby wracają jedna po drugiej…
Ledwo wyleczyliśmy jedno, a już okazało się, że maluchy mają koci katar.
Kolejne tygodnie leczenia, wizyty, leki…
Na szczęście sytuacja wygląda na opanowaną, ale problemy z oczkami wciąż nawracają. Raz jest lepiej, za chwilę znów ropienie, zaczerwienienie i ból… A to oznacza jedno: kolejne koszty, których nie da się uniknąć, jeśli chcemy, żeby te dzieciaki naprawdę stanęły na łapki.
Bardzo prosimy o wsparcie!
Za każdą wpłatę bardzo dziękujemy!




