Zbiórka Leczenie Śliniaka - miniaturka zdjęcia

Leczenie Śliniaka

Zbiórka Leczenie Śliniaka - zdjęcie główne

Leczenie Śliniaka

1 500 zł z 24 600 zł (Cel)
Wpłaciły 44 osoby
Wpłać teraz
 
Kamila Gałecka - awatar

Kamila Gałecka

Organizator zbiórki


Cześć! To my - Śliniak i Kamila. 

Zacznijmy od początku. Ślina jest adopciakiem. Miał 5 lat kiedy wyciągnęłam go ze schroniska. Wszyscy odradzali mi tą adopcję. Mówili, że taki pies to chodząca bomba zegarowa - przy pierwszej okazji odgryzie Ci głowę i wygryzie pół miasta.


Głowę nadal mam, a adopcja okazała się jedną z najlepszych decyzji jakich dokonałam w swoim malutkim życiu. Dzięki temu psu bardzo dużo dowiedziałam się o sobie. Ten pies w pewnym sensie uratował mi życie.

Śliniak miał na klatce piersiowej i udzie małe guzki, które przy biopsji igłowej wykonanej rok temu okazały się być zwykłymi tłuszczakami. Pół rok temu guz na klatce zaczął rosnąć i w niespełna miesiąc zasiniał. Śliniak ma chore serce i operacja w narkozie była ryzykowna jednak finalnie konieczna, ponieważ guz zaczął pękać. Około miesiąc temu Śliniak został poddany operacji. Pomimo wielu trudności guza udało się wyciąć, a jego wycinki zostały wysłane do biopsji. 


Wykazała ona, że jest to jeden najbardziej nieprzewidywalnych i agresywnych nowotworów: Mastocytoma II/III z rozsianiem, który upomniał się o Śliniaka już dzień po operacji (rozsianie guzków po ciele i duża zmiana pod lewą pachą).

Przypadek Śliniaka nie przewiduje uratowania życia... Jedyne co mogę dla niego zrobić... To otoczyć go leczeniem paliatywnym (to jest nasz główny cel).

Leczenie zalecane to chemioterapia doustna lekiem MASIVET + suplementy. Koszt ok. 4100 zł miesięcznie. 

Lek trzeba podawać do końca życia psa. Nie wiem ile Śliniak będzie żył.  Dlatego kwota określona w zbiórce obejmuje na razie pół roku. Status będzie aktualizowany - w razie śmierci Śliniaka zamknę zbiórkę i poinformuję o tym Państwa. Jeśli ta terapia się nie przyjmie w zależności od stanu zdrowia będziemy wdrażać leczenie alternatywne. W obliczu takich okoliczności żyje się z dnia na dzień, nic nie jest pewne - nowotwór szybko się rozwija, a my będziemy chcieli go jak najbardziej możliwie przyblokować i minimalizować skutki. Plan leczenie rozpatrywany jest z rozsądkiem - mierzymy siły na zamiary, są też kwestie, których nie przewidzimy (złe jak i dobre). Jeśli chodzi o mnie... W obliczu tej sprawy pierwszy raz w życiu tak bardzo, okrutnie, cholernie, mocno zapragnęłam być bogata, bo tylko wtedy mielibyśmy fachową pomoc onkologiczną/leczenie paliatywne bez odraczania ich w czasie, gdzie czas jest dla nas kluczowy. Wielu ludzi mówi: - Daj mu spokojnie odejść. Śmierć jest nieunikniona.

Śmierć w ogóle sama w sobie jest zjawiskiem bardzo trudnym. I faktycznie zgoda na nią rozwiązuje bardzo wiele problematycznych dla człowieka kwestii. Ja to wszystko rozumiem. Jednak umieranie z powodu raka nie jest opcją spokojnej śmierci. Rak wiedzie pasożytnicze życie w ciele swojej ofiary wędrując z krwią. Zjada ją kawałek po kawałku w zależności od tego gdzie postanowił - który organ wybrał sobie na to aby - spędzić swoje ekskluzywne wakacje. Bierność w tym przypadku oznacza zgodę na wszystko to co podyktuje nowotwór. To tak jakbym powiedziała: - Cześć Panie Rak! Chcesz coś zjeść? Bierz co chcesz. Weź słoninkę (pieszczotliwie o Śliniaku). W całym procesie diagnostyki i zbierania informacji odnośnie choroby, kiedy to już opadły trochę szok i emocje, zadałam sobie pytanie odnośnie celu powziętych działań. Akceptacja śmierci to jedno, jednak nie mogę zgodzić się na to aby Śliniak umierał bez wsparcia medycyny paliatywnej (najbardziej możliwy komfort podczas procesu umierania spowodowanego chorobą). Dla jednych będzie to tylko pies lub kwestia decyzji o eutanazji “tu i teraz”. Dla drugich wartościowe życie, które z faktu, że się je kocha mimo bólu chce się je odprowadzić odpowiednio do samego końca (pomoc + eutanazja w odpowiednim momencie). Jest to również pewnego rodzaju osobiste świadectwo i konsekwencje miłości - trwanie razem i na tyle na ile to możliwe niesienie pomocy. Postanowiłam od dziś robić zbiórkę, która będzie trwała dotąd, dokąd to wszystko będzie miało sens. W przypadku naszej sytuacji pojęcie zwycięstwa totalnie zmienia swe znaczenie... Jeśli chcieliby Państwo pomóc nam to prosimy i zapraszamy.


19.07.2019

We wtorek 9 lipca 2019 o godzinie 19:35 przestało bić serce mojego kochanego przyjaciela. Musiałam uśpić Ślimpiego. Nowotwór bardzo szybko się rozwijał. Nie działała żadna chemia, ani MASIVET ani LOMUSTYNA. W ostatnich dniach nowotwór, który miał przeżuty w węzłach chłonnych blokował odpływ płynu limfatycznego co finalnie w ostatnim dniu spowodowało, że ciało mojego psa wypełnione było po całości limfą... Eutanazja to ostatnia rzecz jaka mogłam dla niego zrobić... Dziękuję za każdą pomoc i wsparcie. Zbiórka zamknięta. Kocham Cię Ślini bardzo. Najbardziej... 

Wybierz kwotę


20 
50 
100 
200 
1 000 
Inna
Wpłać teraz
 Bezpieczne płatności online

Aktualności


  • Kamila Gałecka - awatar

    Kamila Gałecka

    19.07.19
    19.07.19

    19.07.2019 We wtorek 9 lipca 2019 o godzinie 19:35 przestało bić serce mojego kochanego przyjaciela. Musiałam uśpić Ślimpiego. Nowotwór bardzo szybko się rozwijał. Nie działała żadna chemia, ani MASIVET ani LOMUSTYNA. W ostatnich dniach nowotwór, który miał przeżuty w węzłach chłonnych blokował odpływ płynu limfatycznego co finalnie w ostatnim dniu spowodowało, że ciało mojego psa wypełnione było po całości limfą... Eutanazja to ostatnia rzecz jaką mogłam dla niego zrobić... Dziękuję za każdą pomoc i wsparcie. Zbiórka zamknięta. Kocham Cię Ślini bardzo. Najbardziej..

Komentarze


  • Anonimowy Darczyńca - awatar

    Anonimowy Darczyńca

    28.05.19
    28.05.19

    Sliniaku, nasza szczesliwa cyfa to 5, wysyłamy Ci wiec podwojne piatki - nie poddawaj sie, trzymamy kciuki, aby Masivet dokopal tej okropnej mastocytomie. Walcz piesku <3

    • Kamila Gałecka - awatar

      Kamila Gałecka - Organizator zbiórki

      29.05.19
      29.05.19

      Cześć ciociu Małgosiu. Walczę jak mogę. Czekam na podanie leku - jak widzisz zbieram właśnie na leczenie, bo Masivet jak wiesz to droga kuracja. Te dwie piąteczki bardzo mi pomogą. Dziękuję z całego serca za wsparcie i ciepłe słowo. Dziękuję za serce. Moja Pancia bardzo się martwi, że jest zbyt późno, ale również walczy ze mną. W piątek kupimy pierwszą serię Masivetu. Trzymaj, nie puszczaj kciuków.

  • Anonimowy Darczyńca - awatar

    Anonimowy Darczyńca

    19.05.19
    19.05.19

    Trzymam kciuki!

    • Kamila Gałecka - awatar

      Kamila Gałecka - Organizator zbiórki

      19.05.19
      19.05.19

      ♥️

1 500 zł z 24 600 zł (Cel)
Wpłaciły 44 osoby
Wpłać teraz
 
Kamila Gałecka - awatar

Kamila Gałecka

Organizator zbiórki

Zadaj pytanie

Wpłaty: 44

Anonimowy Darczyńca - awatar
Anonimowy Darczyńca
20
Anonimowy Darczyńca - awatar
Anonimowy Darczyńca
20
Weronika Waleriańczyk - awatar
Weronika Waleriańczyk
4
Hubert WitczakKatarzynaKwiatkowska - awatar
Hubert WitczakKatarzynaKwiatkowska
50
Anonimowy Darczyńca - awatar
Anonimowy Darczyńca
10
Anonimowy Darczyńca - awatar
Anonimowy Darczyńca
10
Anonimowy Darczyńca - awatar
Anonimowy Darczyńca
1
robert - awatar
robert
20
Marzena - awatar
Marzena
20
Suzan - awatar
Suzan
20

Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas

Stwórz swoją
pierwszą zbiórkę

Nie czekaj, weź sprawy w
swoje ręce teraz!

Pomagam.pl wykorzystuje pliki cookies. Dowiedz się więcej

Zamknij