Dwa koty w schronisku, jeden z nich z uszkodzonym okiem.

Poturbowane-życiem-kotki..

829 zł  z 7 500 zł (Cel)
Wpłaciło 12 osób w ciągu 4 dni.
Wpłać terazUdostępnij
 


Wracamy z tematem dlaczego nie chcemy wydawać kotków na zewnątrz i pokażemy Państwu DLACZEGO nie chcemy, by wyadoptowae przez nas kotki były zwierzakami wychodzącymi bez kontroli, kotami "wolnobiegającymi", podwórkowymi, tzw. "Szczęśliwymi kotkami wychodzącymi"..., czyli de facto istotami błąkającymi się często bez nadzoru, zaniedbanymi, chorymi, umierającymi nieraz w rowach, szambach, pod schodami czy rozjechanymi na jezdni. Zwierzakami, które MOGŁYBY wieść piękne i szczęśliwe, długie, 15-20-letnie życie podczas, gdy to szczęśliwe? życie kotków wychodzących najczęściej nie trwa dłużej, niż rok czy dwa.

My to "wątpliwe szczęście" patrzymy każdego dnia. Każdego dnia mamy zdruzgotane nerwy, pęknięte serca, żołądki w gardłach, widząc ogrom nieszczęścia, jaki towarzyszy tym delikatnym istotom, które trafiają do nas ledwo żywe, wycieńczone, skrajnie zaniedbane i którym, niestety często, nie jesteśmy w stanie już pomóc nie ważne jak bardzo byśmy chcieli...

Kicia wygląda ładnie-prawda? Zapewniamy, że w dniu przybycia tak wcale nie wyglądała...

Poza tym, że właściwie nie ma dnia, a już na pewno nie ma tygodnia, żeby pod nasze skrzydła nie trafił kotek skrajnie wycieńczony, na granicy życia i śmierci, zjadany żywcem przez pasożyty, z FIV (zespół nabytego braku odporności organizmu -nieuleczalny), FIP (zakaźne zapalenie otrzewnej -leczene to przeciętnie 3-7 tysięcy) lub FeLV (białaczka - nieuleczalna) pozytywnym, to na co dzień borykamy się także z tak "drobnymi" sprawami, jak koci katar czy przeziębienie, świerzbowiec, pchlica i robaczyca, przechodząc do tych bardziej poważnych: zapalenia płuc, panleukopenii u kotów koczujących w skupiskach, niedożywieniem, wychłodzeniem, kaliciwirozą w postaci uogólnionej - coś jak nosówka w postaci neurologicznej u piesków lub ciężka postać odry u człowieka, a także bardzo często zbieramy martwe kotki z ulicy lub przyjeżdżamy wykonać ostatnią przysługę kotkom, które uległy wypadkom i wykrwawiają się na naszych oczach.

Wiemy, że są mądrzejsi od nas i znów usłyszymy, że przecież unieszczęśliwiamy koty zamykając je w domach, ale... zapewniając im spokój, bezpieczeństwo, opiekę, pełną profilaktykę, troskliwych opiekunów i życie, w naszej opinii ratujemy im życie, nie odbieramy wolności..., bo wszystko, czego im trzeba w bezpiecznych domach - mają. 

Fot. Kotka w tej chwili hospitalizowana w klinice całodobowej w Krakowie. Ropnica serca, ropnie płuc, walczy o życie.

O Donatce napiszemy za kilka dni, bo na razie walczy o życie.


Chcemy jednak przedstawić Państwu kilka historii kotków, które w ostatnim czasie były lub są u nas, które były takimi właśnie nie-"szczęśliwymi kotkami wychodzącymi" i które, niestety, w środowisku naturalnym sobie jednak nie poradziły. Zawsze staramy się walczyć o każde zwierzątko do samego końca. Dużo jest happy-endów, niestety nie zawsze udaje nam się pomóc.  Tak czy inaczej, aby móc robić to nadal, musimy mieć za co. Koszty leczenia zwierzaków są gigantyczne. I z każdym rokiem większe. Nie możemy się jednak zatrzymać i przestać pomagać. <3.

Pierwsza historia to opowieść o Anielce - wspaniałej, kochanej, starszej koteczce, która została nam zgłoszona z miejscowości Zakliczyn. Kicia wyglądała, jakby została bardzo dotkliwie pogryziona, jakby "coś" mocno ją okaleczyło. Co się dokładnie stało? Nie wiemy.

Fot. Usunięcie ucha i małżowiny oraz kanału sluchowego Anielki.

Wiemy, że Aniela trafiła do nas z zainfekowaną, zmienioną nowotworowo raną na prawie połowie twarzy, zmiany objęły ucho i kanał słuchowy.

Fot. Usuwanie kanału słuchowego i ucha Anielki.

Długo walczyłyśmy o zdrowie Anielki. Wiemy, że może nie ma bardzo dlugiego życia przed sobą. Mamy jednak nadzieję, że teraz, po leczeniu, po usunięciu ucha, małżowin, kanału słuchowego i wyleczeniu wszystkich jątrzących się ran będzie to, w końcu, życie bez bólu.

Aniela to kotka niezwykle dzielna. Pomimo ogromu cierpienia nie poddała się, była bardzo dzielna i przy tym bardzo delikatna.

Leczenie, diagnostyka, operacja, histopatologia, cała terapia pociągnęła za sobą duże koszty. Najważniejsze jest, że Anielka dała radę, że żyje i może cieszyć się życiem bez bólu.

Fot. Anielusia po operacji usunięcia uszka. Długo wracała do formy, dziś ma cudowny dom <3.

Fot. Anielisia w domu. <3


Druga historia to nasza ukochana Presja.

To, co Presyjka przeszła w swoim niedługim życiu (Presja ma okolo 3-4 lat), to ból, cierpienie, lęk, a przy tym Presja jest przykładem bardzo dzielnego kotka, który potrafi cieszyć się byciem zdrowym i jest cudowną kocią kompanką. Jest delikatna do kotków, spokojna, cierpliwa. Doskonale reaguje na kocięta, nieźle także na spokojne psy.

Fot. Presyjka po usunięciu obrzękniętych oczu.

Presja, pomimo wszystkich swoich problemów zdrowotnych (prawdopodobnie po wypadku, po uderzeniu w głowę straciła wzrok, MRI nie dało odpowiedzi co się stało i dlaczego Presja nie widzi), jaskry, która doprowadziła do konieczności enukleacji obustronnej, padaczki, która towarzyszyła uciskowi gałek ocznych wewnątrz głowy i objawów przedsionkowych (zespół przedsionkowy obwodowy), to dzielna, delikatna, wrażliwa piękna kiciusia, która każdego dnia pokazuje nam jak bardzo chce żyć.

Presja była leczona bardzo szeroko. Od leków zwiększających przewodnictwo nerwowe, w kierunku toksoplazmozy, w kierunku pasożytów w mózgu, we wszystkich kierunkach, które wskazywali lekarze weterynarii. Dziś, po usunięciu gałek ocznych, po usunięciu szwów, czuje się dobrze, jest zdrowa, zrelaksowana, spokojna i co najważniejsze - BEZPIECZNA.

Nie przeżyłaby na wolności. Gdyby do nas nie trafiła umarłaby zagryziona przez psy, rozjechana przez samochód lub umarłaby z glodu i pragnienia. Nie każdy kot wolnożyjący sobie poradzi. Co gorsza - nie poradzi sobie większość z nich. 90% kotków wolnożyjących nie dożyje 1-go roku życia. Kolejnych 80% zginie w przeciągu 5 lat. Tylko niewielka garstka dożyje kociej starości i to przy naprawdę ogromnym kocim szczęściu..

Fot. Presyjka po usunięciu gałek ocznych, w końcu nie boli...


Historii kocich nieszczęść jest ogrom.

Kolejnym naszym kocim pechowcem, a może i szczęściarzem był Rabek, a także Heliosek, których powypadkowe obrażenia zakończyły się "tylko" stabilizacją, operacjami ortopedycznymi, leczeniem pooperacyjnym.

Chłopaki czują się dobrze,  mają cudowne i kochające domy, ale każdy z nich musiał wycierpieć dyskomfort i ból związany z urazem i operacją.

Fot. Rabek znaleziony po wypadku na Zarabiu w Myślenicach. Usunięta nasada główki kości udowej oraz stabilizacja kolana.

Fot. Heliosek po usunięciu nasad główki kości udowej. Szczęśliwy w swoim kochającym nowym domu <3.

Każda kocia wędrówka może się tak zakonczyć. Prawie każdy kotek kiedyś nie zdąży uciec przed samochodem i straci zdrowie lub... życie. Inne historie nie kończą się tak dobrze. Nie zawsze się uda... Przykładem jest maleńki, 3-miesięczny kociak Redkit, który trafił pod naszą opiekę z nieoznaczalną temperaturą ciała. Walczyłyśmy o niego blisko tydzień. Cały sztab lekarzy dwoił się i troił by dać mu szansę wrócić do zdrowia.

Niestety. Przyszedł kryzys i jego malutkie, niespełna kilogramowe ciałko się poddało.

Tak, tasiemczyca zabrała życie Redkitowi...<3

Takich historii jest więcej. Będziemy je kolejno opisywać w aktualizacjach. 

Prosimy - przemyślcie sprawę. Pomyślcie nad waszymi braćmi mniejszymi - waszymi przyjaciółmi...

Aktualizacje


  • STOWARZYSZENIE PRZYTUL SIERŚCIUCHA - awatar

    STOWARZYSZENIE PRZYTUL SIERŚCIUCHA

    15.04.2026
    15.04.2026

    Dziś opowiemy o Bobim - pięknym, bardzo przyjaznym do ludzi, miłym do innych kotków zwierzakiem, który został zgłoszony w bardzo złym stanie.

    Łapka Bobiego prawdopodobnie znalazła się we wnykach lub została przejechana przez samochód. Patrząc na obszar i sposób obumierania kończyny przypuszczamy, że bardziej prawdopodobna jest ta pierwsza wersja.
    Łapka tygodniami obumierała, dosłownie żywcem usychała. Ból, jakiego musiał doznawać Bobi musiał być niewyobrażalny…
    Przez kilka dni przygotowywaliśmy Bobiego do zabiegu odjęcia kończyny. W końcu jego stan był na tyle dobry, że wykonano amputację przedniej łapki.
    Kotek miał wykonane badania i okazało się, że, poza brakiem łapki, jest nosicielem wirusa nabytego zespołu braku odporności organizmu (FIV). Baliśmy się, że po znieczuleniu jego stan gwałtownie się pogorszy. Na szczęście, przy odpowiedniej opiece i terapii dał radę. Jego organizm się wzmocnił i dziś Bobi czuje się dobrze.
    Tym bardziej jesteśmy szczęśliwi, że Bobisio znalazł dom. Dla takich chwil warto zarwać niejedną noc i walczyć – ile tylko starczy sił.

    Zdjęcie aktualizacji 188 070

829 zł  z 7 500 zł (Cel)
Wpłaciło 12 osób w ciągu 4 dni.
Wpłać terazUdostępnij
 

Wpłaty: 12

Anna Anna - awatar
Anna Anna
20
Tomasz - awatar
Tomasz
100
Add alt here
Dołącz do listy
Anonimowy Darczyńca - awatar
Anonimowy Darczyńca
2
Anonimowy Darczyńca - awatar
Anonimowy Darczyńca
50
Anonimowy Darczyńca - awatar
Anonimowy Darczyńca
500
Sabina - awatar
Sabina
50
Jola - awatar
Jola
20
Marcin - awatar
Marcin
20
Add alt here
Dołącz do listy
Anonimowy Darczyńca - awatar
Anonimowy Darczyńca
20

Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas

Animals

Podaruj 1,5% Fundacji Pomagam.pl

Animals

Gdy świat się wali, dajemy nadzieję ❤️ Pomagamy chorym i bezdomnym zwierzętom, ratujemy je w sytuacjach kryzysowych np. w czasie mrozów lub powodzi oraz wspieramy schroniska 🏠🐾

Jak odmienić los tysięcy potrzebujących za darmo?

✅ Wybierz Fundacja Pomagam.pl na liście OPP w rozliczeniu PIT.

✅ Wpisz nasz numer KRS 00 00 353 888 w deklaracji PIT.

Dla Ciebie to rubryka. Dla nich szansa, by przetrwać najgorsze.

Poznaj Fundację Pomagam.pl