
Drodzy Przyjaciele, znajomi, miłośnicy kotów i generalnie Dobre Ludziska!
Większość z Was wie, że od paru miesięcy mój dom się rozrasta o rozmaite kocie biedy. Najpierw pojawiła się nieoswojona kotka z podejrzeniem białaczki (na szczęście jest zdrowa i śpi już ze mną i resztą kotów w łóżku), potem 10-osobową kocią rodzinkę z miejsca, gdzie nie były bezpieczne i nie otrzymałyby pomocy w chorobie (i niestety dwójki nie dało się uratować). Potem pojawiła się kotka z uszkodzonym kręgosłupem, której operacja przywróciła władzę w tylnych łapkach i która wciąż uczy się na nowo chodzić. Dalej dwa berbecie - jeden ze złamaną miednicą,drugi z oczami całymi w ropie... Następnie stary, poturbowany kocur z chorym pęcherzem... Kotka w ciąży... Kotka z guzem... Wreszcie trzy maluchy, które chyba ktoś mi podrzucił, zamiast sam im pomóc :(
Wszystkim tym kotom starałam się i staram się nadal pomóc najlepiej jak mogę, dając wikt, opierunek i opiekę najlepszych lekarzy, jakich znam. Woziłam je do Poznania na kolejne wizyty i powolutku stawiałam na nogi.
Niestety mimo pomocy fundacji, która finansowała leczenie niektórych kotków, musiałam ponieść - i nadal ponoszę - bardzo dużo wydatków:
Karma dla kilkunastu kotów
Żwirek
Podkłady
Suplementy
Klatki
Transportery
Kuwety
Miski
Koce
Środki do dezynfekcji
Ogromne ilości paliwa!
...oraz wiele innych rzeczy, które były konieczne, by zapewnić tym stworom przetrwanie.
Jeszcze niedawno miałam pod opieką 18 kotów. I w momencie, gdy wydawało mi się, że zaczynam "ogarniać kuwetę", jedna z moich koteczek zapadła na panleukopenię. Jest to strasznie wyniszczająca kocia choroba, o wysokiej śmiertelności, i do tego paskudnie zakaźna... Niestety mimo wielkich starań Kalipso odeszła :( ....a wirus został. Zaraził się inny mój kot, reszta została zagrożona. Wszystkie koty, z którymi miałam kontakt, musiały otrzymać ochronną surowicę - bardzo drogą. Wydatki posypały się lawinowo, wydałam wszystkie uciułane oszczędności.
Teraz ja i moje ocalałe 17 kotów prosimy Was o wsparcie. Musimy Was prosić, bo wydatki mnie przerosły.... Proszę, pokażcie mi, że dla Was pomaganie zwierzętom też ma sens i że nie jestem w tym sama. Pomóżcie mi wyjść z dołka, wyleczyć wszystkie biedy i znaleźć im dobre domy. Niech nie będzie tak, że wrażliwość i chęć pomocy prowadzi do bankructwa i wypalenia. A jestem tego bliska :(
Poniżej załączam tylko część paragonów za rozmaite wydatki. Nawet 10 czy 20 złotych będzie dla mnie pomocą. Z góry bardzo mocno dziękuję.... i idę dalej zasuwać, bo moje futrzaki mają tylko mnie.
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!