


Dzień, który miał być początkiem, stał się końcem mojego świata. Dwa dni po moich 23-urodzinach, kiedy głowę miałem pełną planów o byciu trenerem personalnym z myślą o treningu medycznym i pomaganiu innym, jeden niefortunny upadek na rowerze zmienił wszystko. Ale to nie wypadek był najgorszy. Prawdziwy koszmar zaczął się na sali operacyjnej.
Zamiast ratunku – "oskalpowanie". Pierwsza operacja w ZCO w Dąbrowie Górniczej była początkiem drogi przez piekło. Obudziłem się z bólem, którego nie da się opisać, i dłonią, która była bezwładna. Kiedy sam, na własną rękę, wyprosiłem zdjęcie RTG, przeżyłem szok: kości krzywo ułożone osiowo, śruby wyrwane, płyta stabilizująca wisząca bez stabilizacji, porażenie nerwu powodujące całkowite zwiotczenie dłoni, uszkodzone ukrwienie. Ortopedzi w innym szpitalu nie przebierali w słowach: zostałem "oskalpowany", a moja ręka wyglądała jak po wybuchu bomby. Lekarz operujący wyjmował śruby palcami.. To wszystko spowodowało, że moja kość zamiast się zrastać przez kolejne miesiące tylko obumierała..

Ponad rok w matni bólu i upokorzenia. Ta jedna „zwykła” operacja spowodowała, że moja kość stale obumierała powodując 3 cm ubytku w kości co widać na RTG przedstawiającym rękę na luty 2025 już po dwóch operacjach (zepsuta w ZCO DG i naprawiająca w Szpitalu Miejskim w Sosnowcu. Do 29.01.2026, przez ostatnie półtora roku przeszedłem poważne 3 operacje stabilizacji kości, w tym jedną z przeszczepem kości z biodra do ręki oraz 1 zabieg biopsyjny - dodatkowe wiercenie drugiego biodra i bolesne ostrzykiwanie szpikiem biopsyjnym, serii ostrzyknięć komórkami wzrostowymi, niekończącą się rehabilitację i zabiegi, przy których ból do prowadzał do utraty przytomności. Co tydzień jestem podpinany pod bardzo nieprzyjemny prąd aby naprawić porażony nerw. Miałem być oparciem dla bliskich, a stałem się człowiekiem, którego partnerka musi myć gąbką na stołku, bo sam nie jest wstanie ustać z bólu, oraz pomagać mi w codziennej egzystencji. To upodlenie, którego nie życzę nikomu, zwłaszcza gdy masz całe życie przed sobą. Miałem być oparciem a stałem się ciężarem, którego sam nie mogę unieść..
Zadośćuczynnienie. Zdecydowałem się walczyć o swoje prawa. Weszliśmy na drogę przedsądową. Odpowiedź szpitala? Kolejny cios. W oficjalnym piśmie stwierdzili, że operacja przebiegła „wzorowo”, a uszkodzone palce miałem rzekomo jeszcze przed zabiegiem. To podłe kłamstwo. Mam świadków, którzy widzieli mnie sprawnego przed wejściem na blok. Co więcej 1,5 dnia przed zabiegiem widziało mnie wiele osób ze sprawnymi palcami w gipsie po SORZE. Szpital próbuje uniknąć odpowiedzialności, robiąc ze mnie oszusta. Walka o prawdę w sądzie jest jednak kosztowna – adwokat to ogromny wydatek, na który w obecnej sytuacji mnie nie stać, ale nie mogę pozwolić, by tacy ludzie niszczyli życie innym bezkarnie. Tacy ludzie – z przykrością dowiedziałem się, że nie jestem jedyną osobą pokrzywdzoną przez tego „rzeźnika”. Nie pozostało mi nic jak wejść na drogę sądową. Jednak tylko ja zdecydowałem się wejść na drogę sądową.
Ostatni dzwonek. Mimo mojej walki, diagnoza ze stycznia 2026 roku zwaliła mnie z nóg: staw rzekomy, brak zrostu. Lokalni lekarze sugerują skrócenie ręki o 3 cm i "nauczenie się życia z kalectwem". To również powoduje potencjalną szansę na nie zrost kostny. Jestem po 3 operacjach w tym jednej z przeszczepem kości z biodra i 1 zabiegu wiercenia biodra i ostrzyknięciu szpikiem kostnym. Na horyzoncie kolejna operacja a mam obecnie dopiero 24 lata..
Nie zgadzam się na to. Znalazłem kilku specjalistów, którzy proponują różne rozwiązania jednak to również nie daje pewnych szans zrost i powrót do pełnego zdrowia. Już słyszałem informacje, że mimo kolejnego przeszczepu z drugiego biodra pozostanę kaleką. Stale szukam kolejnych diagnoz, które będą pozytywne dla mnie i dadzą szansę na powrót do sprawności.
Finansowa ściana. Walka o powrót do sprawności to nie tylko ból, to też potężne koszty, które mnie przygniotły. Przez ostatnie półtora roku zużyłem wszystkie oszczędności jakie miałem aby się utrzymywać i rehabilitować. Nie jestem w stanie oszacować ile wydałem na jedzenie i czynsz. Muszę pożyczać pieniądze od rodziny za co mi wstyd. Do tej pory wydałem już ponad 10 000 zł na konsultacje, dojazdy i rehabilitację (z czego 8 000 zł mam udokumentowane fakturami). Dodatkowo musiałem opłacić adwokata, by walczyć o sprawiedliwość w sądzie, a to kolejne tysiące złotych i kolejne przede mną.
Na co zbieram? Nie mam jednej określonej kwoty, którą zbieram. To co rzeczywiście wiem to, to ile już wydałem. Samo utrzymanie przez 1,5 roku to kilkadziesiąt tys. złotych. To ile kolejna operacja wyjdzie - trudno mi ocenić bo tygodniowo słyszę nowe kwoty i nowe rozwiązania. Jednak koszt operacji u światowej klasy specjalisty to są ceny rzędu 30 000 zł, opieka pooperacyjna i intensywna rehabilitacja to kolejne koszty, które przekraczają moje możliwości finansowe. Wchodzę na drogę sądową ze szpitalem - to powoduje kolejne koszty. Sam już wydałem całe swoje oszczędności, które zgromadziłem przez wcześniejsze lata pracy. Przez stan wyniszczenia zdrowia fizycznego i psychicznego nie byłem w stanie pracować, a oszczędności dawno pochłonęły rehabilitacje, dojazdy, prywatne konsultacje i zwykłe egzystowanie. Musiałem pożyczać po bliskich, inaczej nie byłbym w stanie żyć..


Proszę Cię o pomoc. Nie o litość, ale o szansę na powrót do życia, które zostało mi odebrane przez błąd i brak empatii. Każda złotówka to krok bliżej do dnia, w którym znów będę mógł uścisnąć komuś dłoń.
Twoje słowa mają moc pomagania! Wpłać darowiznę i przekaż kilka słów wsparcia 🤲
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas


Gdy świat się wali, dajemy nadzieję ❤️ Wspieramy chorych w pozyskaniu środków na leczenie, pomagamy zwierzętom i reagujemy natychmiast w pilnych sytuacjach kryzysowych 🚨
Jak odmienić los tysięcy potrzebujących za darmo?
✅ Wybierz Fundacja Pomagam.pl na liście OPP w rozliczeniu PIT.
✅ Wpisz nasz numer KRS 00 00 353 888 w deklaracji PIT.
Dla Ciebie to rubryka. Dla nich szansa, by przetrwać najgorsze.
Nataniel
To wygląda bardzo źle. Walcz z nieodpowiedzialnymi (to bardzo słabe określenie) lekarzami. Niech płacą za swoje błędy.