
Nasza wolontariuszka Zuza pojechała "tylko" zawieźć jedną z naszych kotek do adopcji. To miał być bardzo dobry wieczór. Ale...
Zuza wracając znalazła jego - leżącego przy drodze potrąconego kota...!
Było ciemno, mokro a inne samochody mijały go obojętnie.

Zuza nie była nawet pewna, czy kot żyje. Cóż, nie wyglądał jakby żył...
Sztywne łapy, odrzucona do tyłu głowa, wokół krew...
Ale kot żył. I wymagał pomocy. Tylko dokąd się udać będąc poza miastem?
Zuza podjechała do najbliższego weterynarza, który zabezpieczył kota lekami (dziękujemy!), ale nie był w stanie zrobić więcej. Nie było innej opcji jak jechać do lecznicy całodobowej do Warszawy.

Kot cudem przeżył transport, pomimo iż w jego trakcie bardzo ciężko oddychał.
Tak trafił do lecznicy, gdzie właśnie teraz lekarze walczą o jego życie.
Czy uda się je uratować? Nie wiemy...

Prosimy jednak o wsparcie, bo już same badania i pobyt w szpitalu nie będą tanie...
Ale musimy o niego zawalczyć!
Twoje słowa mają moc pomagania! Wpłać darowiznę i przekaż kilka słów wsparcia 🤲
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!
Kasia
Trzymaj się Kotku ❤️😿
Maja
Trzymaj się koteczku! <3