Kobieta uśmiechająca się, trzymająca się kul.

Monika

0 zł  z 100 000 zł (Cel)
Heart icon
Dokonaj pierwszej wpłaty.
Każda złotówka się liczy.
Wpłać terazUdostępnij
 
Marcin Bochenek - awatar

Marcin Bochenek

Organizator zbiórki

Poznajcie moją dzielną siostrę Monikę. Urodziła się w 1966 roku. Nasi rodzice po jej urodzeniu otrzymali diagnozę - wrodzona dysplazja stawów biodrowych. Oznaczało to swego rodzaju wyrok: wasza córka nigdy nie będzie biegała jak inne zdrowe dzieci, nie będzie mogła uprawiać sportu. Potrzebne będą operacje w przyszłości żeby mogła w miarę "normalnie" funkcjonować, nigdy nie usłyszycie od niej mamo, tato, grałam dziś w piłkę, przejechałam kilometry na rowerze. Operacje udało się odciągnąć do jej 13stego roku życia. Pierwsze operacje skonczyły się wstawieniem śrub do bioder. Pamiętam dobrze moment kiedy musiała na miesiąc pojechać do Warszawy do szpitala przy ulicy Lindleya. W naszym rodzinnym Krakowie nie wykonywano takich skomplikowanych operacji. Wrociła z ściętymi włosami i z krótszą o 3cm lewą nogą. Od tego czasu zaczęła wyraźnie kuleć. Pojawiły się okropne bóle. Środki przeciwbólowe zagościły na stałe w jej życiu. Mimo tego nie poddawała się. Starała się żyć w miarę normalnie. Pomimo wszystkich przeciwskazań, w tym po ciążowego odwapnienia kości, urodziła zdrowego synka. Jak się po latach okazało, syn ten uratował jej życie, ale o tym za chwilę. Miała wtedy 23 lata. Przed 30 rokiem życia, bóle stały się nieznośne, chód bez kul stawał się nie możliwy. Diagnoza lekarzy była jednoznaczna, albo podda się wszczepieniu endoprotez bioder albo przestanie chodzić. Był rok 1996, chirurgia na najwyższym poziomie potrzebna w jej ciężkim przypadku (zaawansowane ubytki kostne stawów) była w Polsce nie dostępna. Zdecydowała się na wyjazd do RPA na zaproszenie koleżanki która zaoferowała pomoc. Tamtejsza prywatna służba zdrowia oferowała to co było nie do zrealizowania w ówczesnej Polsce, operację wszczepienia najnowszego konstrukcyjnie sztucznego stawu biodrowego, wraz z rehabilitacją pooperacyjną. Pomimo że operacja przebiegła pomyślnie, nie było cudu którzy niektórzy lekarze zdawali się obiecywać. Nie było mowy o bieganiu, bóle nie zostały w pełni wyeliminowane. Jednak kalectwo zostało w jakimś stopniu ograniczone. Wtedy dowiedzieliśmy się również że implanty będą naturalnie się zużywać i w przyszłości będą potrzebne kolejne operacje. Prawdziwy koszmar jednak dopiero miał nadejść. W RPA poznała swojego ostatniego męża, więc zdecydowała się, że z tym krajem zwiąże swoją przyszłość. W 2006 roku podczas wizyty w Polsce, gdy przyjechała do mnie na mój ślub, podczas przymierzania biustonoszy, odkryła guz w lewej piersi. Biopsja, badanie, i diagnoza: złośliwy nowotwór. Szanse na przeżycie bez poddania się całości procedur medycznych nikłe. A więc operacje, chemioterapia, radioterapia. Dłużący się czas niepewności. Walczyła dzielnie. Zwycięstwo. Rak w remisji. Jednak po chemii biodro praktycznie się "zawaliło". Ogromny stres związany z chorobami jednak miał zebrać jeszcze raz swoje żniwo. Rok później kolejna diagnoza: Choroba Afektywna Dwubiegunowa (CHAD). Okresy lepszego samopoczucia przeplatane fazami ciężkich depresji. Problemy w życiu rodzinnym i zawodowym które starała się prowadzić na tyle normalnie na ile pozwalał jej stan zdrowia. Decyzja o rozwodzie. Życie miało jednak przynieść jej kolejny koszmar. Mąż dokonał zamachu na życie jej i mojego siostrzeńca. Strzelił trzy razy zanim jej syn obezwładnił go, będąc przy tym sam postrzelony w udo i aortę. Niebezpieczeństwo wykrwawienia się było ogromne. Lekarzom udało się go uratować, choć do końca życia po przeszczepie aorty w udzie, będzie musiał zażywać środki przeciwzakrzepowe aby nie doszło do zatamowania przepływu krwi w sercu. Mineło kilka lat, po tym wszystkim Monika regularnie musi odbywać terapię w szpitalu psychiatrycznym z powodu depresji i tendencji samobójczych. Stawy biodrowe ulegają dalszej degradacji, a implanty zużywają się. Potrzebne są kolejne operacje, w przeciwnym razie Monice grozi wózek inwalidzki. Ja wiem że mojej siostrze grozi coś jeszcze- samobójstwo także że względu na stwierdzony Zespół Stresu Pourazowego. CHAD potrafi zbierać śmiertelne żniwo. Ubezpieczenie w RPA nie pokrywa w pełni kosztów leków, a tym bardziej kosztów nowych implantów stawów biodrowych, operacji, pobytu w szpitalu, rehabilitacji. Koszt takiego zabiegu wynosi około 20 tysięcy dolarów. Ryzyko operacyjne jest wysokie bo kości są w złym stanie i mogą wystąpić nieprzewidziane komplikacje. Potrzebne są najnowsze sztuczne stawy i najlepsi fachowcy. Bez waszego wsparcia nie uda nam się zebrać tak dużych kwot na dwie operacje. Monika potrzebuje również środków na zakup bieżących leków. Jedyną nadzieją jest ta zbiórka, i pomoc ludzi dobrej woli. Pomóżcie jeszcze raz zawalczyć Monice o swoje zdrowie i życie!

0 zł  z 100 000 zł (Cel)
Heart icon
Dokonaj pierwszej wpłaty.
Każda złotówka się liczy.
Wpłać terazUdostępnij
 
Marcin Bochenek - awatar

Marcin Bochenek

Organizator zbiórki

Zadaj pytanie

Wpłaty: 0

Heart iconDokonaj pierwszej wpłaty

Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas

People

Podaruj 1,5% Fundacji Pomagam.pl

People

Gdy świat się wali, dajemy nadzieję ❤️ Wspieramy chorych w pozyskaniu środków na leczenie, pomagamy zwierzętom i reagujemy natychmiast w pilnych sytuacjach kryzysowych 🚨

Jak odmienić los tysięcy potrzebujących za darmo?

✅ Wybierz Fundacja Pomagam.pl na liście OPP w rozliczeniu PIT.

✅ Wpisz nasz numer KRS 00 00 353 888 w deklaracji PIT.

Dla Ciebie to rubryka. Dla nich szansa, by przetrwać najgorsze.

Poznaj Fundację Pomagam.pl