
Znamy takie psy. Tak bardzo samotne, że nauczone niepotrzebowania człowieka.
Kupione gdzieś kiedyś dla kogoś - ale już nikt nie pamięta po co...
Pogodzone ze swoim losem i przyjmujące go jak coś najzwyklejszego.

Takie psy jak on. Patrzące obojętnie, bo co dobrego może przynieść ze sobą człowiek...?
Takie psy jak on muszą po prostu trwać, egzystować, czekać.
Ale takich psów jak on jest też łatwo się pozbyć. Bo czym jest 8 lat wspólnego życia wobec tego, że ktoś przyjedzie, czepia się, że złe warunki i robi problemy? Niech zabiera, jak chce. Był pies, nie ma psa.
Tak właśnie pod nasz opiekę trafił niepotrzebny nikomu mały piesek w typie pekińczyka.
Nie jest już młody, ma 8 lat. Spędził je częściowo na łańcuchu a częściowo zamknięty na głucho w kojcu, w rozpadającej się budzie.
Niby właściciel był, ale już sam nie wiedział czyj to był pies - może brata, który tu już nie mieszka? Mamy, która nie żyje? Córki, która się wyprowadziła...? Ot taki niczyj. 
Emocjonalnie też jest niczyj i samowystarczalny. Chłopak bał się i warczał, ale mimo to dał się nam zabrać do samochodu.
W lecznicy pozbyliśmy się OGROMNYCH dredów i wstępnie go przebadaliśmy.
Piesek ma GUZ NA JĄDRZE i szmery w sercu. Konieczne będzie przebadanie krwi, konsultacja kardiologiczna. A potem dalsze decyzje co do ZABIEGU.
Zbieramy na diagnostykę i leczenie seniora.
Wierzymy, że jego los da się odmienić i że trzeba to zrobić :) Wierzymy, że chłopak przekona się, że ludziom można zaufać i niosą ze sobą dobre rzeczy: opiekę, zainteresowanie, miłość!
Bardzo prosimy o POMOC!
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!