
W 2013 roku z powodzeniem pracowałem w Holandii przy uprawie pomidorów, było dobrze aż do pewnego dnia. Interesowałem się ezoteryką i rozwojem duchowym, zgłębiałem wiedzę i szukałem kontaktu z wyższym Ja. Pewnego wieczoru zacząłem słyszeć głos, który przedstawiał się jako Bóg, uwierzyłem i ucieszyłem się, że moje "modły" zostały wysłuchane. Głos mówił, żebym rzucił pracę i wrócił do Polski, ponieważ jestem stworzony do wyższych celów. Tak też zrobiłem i czekałem na dalsze instrukcje.
Po kilku tygodniach dostałem informację "przynajmniej raz w życiu każdy powinien spróbować", nie wiedziałem o co chodzi, ale na drugi dzień dostałem meila, że zwolniło się miejsce na ceremonię ayahuasca w Niemczech. Pomyślałem, że tam na pewno dowiem się co dalej robić w życiu. Za ostatnie pieniądze pojechałem tam i przystąpiłem do ceremonii.
Niczego się tam nie dowiedziałem, na początku czułem się dobrze, potem jednak było coraz gorzej. Mówili mi tam, że będę szamanem i tym się kierowałem Zły stan zdrowia tłumaczyłem sobie inicjacją szamańska i że muszę to przejść. Po pewnym czasie zaczęło mi odbijać coraz bardziej, do tego stopnia, że nie potrafiłem nad sobą zapanować. Wcześniej nie miałem ze sobą żadnych problemów tego typu.
W między czasie próbowałem pracować, wyjeżdżałem za granicę i wracałem po 1-2 dniach. Myślałem, że mnie obserwują i wszystko jest robione pod moją osobę. Męczyły mnie różnego rodzaju urojenia, dopiero później dotarło do mnie, że to schizofrenia. Trwało to do 2017 roku kiedy kolejny raz wróciłem z krótkiego wyjazdu do pracy za granicę. Postanowiłem iść na kurs inwestowania na giełdzie, skoro nie mogę normalnie pracować to może to pozwoli mi przetrwać. Brałem na to chwilówki i tak zadłużyłem się na 30000 zł. W 2018 załamany narobiłem jeszcze więcej głupstw i trafiłem do szpitala psychiatrycznego. Po kuracji lekami zaczęło do mnie docierać co się ze mną dzieje. Wcześniej nie docierało do mnie, tak jak to bywa w przypadku schizofrenii.
Przez rok po tym zdarzeniu popadłem w straszną depresję poschizofreniczną. Nie miałem na nic siły i w ogóle nie wychodziłem z domu. Cały świat mi się zawalił, teraz powoli dochodzę do siebie jednak najgorsze jest zadłużenie. Nie wiem czy kiedykolwiek dojdę do sprawności z przed choroby i nie życzę tego nikomu.
Bardzo proszę o Pomoc


Gdy świat się wali, dajemy nadzieję ❤️ Wspieramy chorych w pozyskaniu środków na leczenie, pomagamy zwierzętom i reagujemy natychmiast w pilnych sytuacjach kryzysowych 🚨
Jak odmienić los tysięcy potrzebujących za darmo?
✅ Wybierz Fundacja Pomagam.pl na liście OPP w rozliczeniu PIT.
✅ Wpisz nasz numer KRS 00 00 353 888 w deklaracji PIT.
Dla Ciebie to rubryka. Dla nich szansa, by przetrwać najgorsze.