


Nazywam się Joanna Kopytowska. Zamieszkałam na wsi na Roztoczu w pięknej zabytkowej chacie i koczuję tu od 4 lat dzięki pomocy mojego Taty .Moja emerytura obliczona na razie prowizorycznie to około 30 zł bo uczyłam języka francuskiego w szkołach prywatnych w czasach kiedy umowy zlecenia nie były oskładkowane na potrzeby przyszłej emerytury,pomoc spoleczan po bardzo dziwnym delikatnie mówiąc wywiadzie obiecala jakąś niewielką pomoc finansową do 1000 zl miesięcznie ale na razie to palcem na wodzie pisane. Jeździłam też i chce to robić nadal MIMO UKOŃCZONYCH 64 LAT ŻYCIA jako pilotka wycieczek turystycznych do Francji ALE TE WYJAZDY TEŻ NIE BYŁY OSKŁADKOWANE A BYŁA TO NA PRAWDĘ CIEŻKA PRACA. PO STUDIACH ROMANISTYCZNYCH I DZIENNIKARSKICH NA UW W WARSZAWIE NAUCZYŁAM OKOŁO 500 OSÓB POSŁUGIWANIA SIĘ JEZYKIEM FRANCUSKIM I POKAZAŁAM FRANCJĘ ,TUNEZJĘ I EUROPĘ OKOŁO 2400 TURYSTOM PODCZAS WYCIECZEK AUTOKAROWYCH PO EUROPIE ORGANIZOWANYCH PRZEZ ZNANE BIURA PODRÓŻY Z WARSZAWY. Mój plan był ambitny ,remontować stare domy i ogrody na cąłym świecie a głównie w mojej ukochanej Francji. Skala problemów z remontem jednej na razie chaty okazała się ogromna, od trudności z pozyskaniem osób które pomogłyby w remoncie po dziwne konflikty z sąsiadami którzy tu nie lubią obcych po trudności aprowizacyjne w dalekich sklepach lub horrendalnie drogiej żywności z samochodu co powoduje kłopoty zdrowotne i psychiczne nigdy mi nie znane po brak pomocy ze strony rodziny i trudne kontakty z pomocą społeczną tutaj,życziwą ale nieufną jak wszyscy tu oraz nie możność ruszenia się stąd bo nie mam samochodu ani prawa jazdy .Na przykład teraz nie mam pieniędzy na remont chaty po zimie bo mróz spowodował popękanie plastikowych rur umieszczonych w ścianie łazienki .Tato, który mi pomagał heroicznie walczyć tu z przeciwnościami ZACHOROWAŁ BARDZO CIĘŻKO I JEST U MOJEJ SIOSTRY A JA sama tu przerażona i przejęta skalą piętrzacych się trudności Z PSEM MAXEM ZE SCHRONISKA ,KTÓRY TU BUDZI STRACH BO JEST BARDZO DUŻY ALE ŁAGODNY CIERPIĘ TU GŁÓD ,SAMOTNOŚĆ ,IZOLACJĘ BO NIE MAM SAMOCHODU ANI PRAWA JAZDY .Miejsce jest bajkowe ODSYŁAM WSZYSTKICH NA MÓJ FACE BOOK - joanna kopytowska ALE TRUDY ZWIĄZANE Z ŻYCIEM TUTAJ SĄ DLA MNIE OGROMNE .WYŻEJ WSPOMNIANY REMONT ŁAZIENKI PO ZIMIE, ROBIENIE ZAKUPÓW W ODLEGŁYCH o 10km sklepach JAZDA ROWEREM PRZEZ LASY ,STRACH PRZED NAPADNIĘCIEM PRZEZ PSY LUB ŚŁEDZĄCYCH KAŻDY MÓJ KROK SĄSIADÓW, malowanie po zimie, palenie w piecu , dżwiganie wody i wylewanie jej z dala od chaty , zbieranie liści na 1300 m2 cudownego podwórka , sprzątanie kiedy ciągle jest tu brudno i brakuje ciepłej i nawet zimnej wody ,załatwianie pomocy gdziekolwiek w postaci pracy wiąże się z dojazdem a zostawienie tu psa w domu powoduje że nawet do Warszawy mogę wyjechać tylko na 1 dzień załatwiać cokolwiek .Proszę o pomoc i Państwa opinie na temat mojego pomysłu remontowania starych posesji i otaczania ich ogrodami to mój docelowy plan na życie na emeryturze na razie jednak walczę tu o przetrwanie. .


Gdy świat się wali, dajemy nadzieję ❤️ Wspieramy chorych w pozyskaniu środków na leczenie, pomagamy zwierzętom i reagujemy natychmiast w pilnych sytuacjach kryzysowych 🚨
Jak odmienić los tysięcy potrzebujących za darmo?
✅ Wybierz Fundacja Pomagam.pl na liście OPP w rozliczeniu PIT.
✅ Wpisz nasz numer KRS 00 00 353 888 w deklaracji PIT.
Dla Ciebie to rubryka. Dla nich szansa, by przetrwać najgorsze.