





Bartuś to królik rasy baran miniaturka. Jest z nami od niecałych dwóch miesięcy. Adoptowaliśmy go z powodu rzekomej alergii u poprzednich właścicieli. Daliśmy mu najlepsze warunki edukując się wcześniej w temacie królików. Ponieważ miał 2.5 roku, a jego hormony szalały zdecydowaliśmy, że pora na kastrację. Bartuś miał wykonane badania krwi, dwukrotne oględziny (nie miał objawów chorobowych, ale chcieliśmy mieć pewność) i wyniki pokazały, że jest zdrowy. Zabieg przebiegł pomyślnie, rany się ładnie goiły a on wypoczywał. Wszystko było pięknie do czwartku następnego tygodnia. Wróciliśmy późnym wieczorem do domu i chciałam podnieść Bartka i zobaczyć przy okazji jego rany po zabiegu. To co zobaczyłam mało nie doprowadziło mnie do płaczu. Bartek miał wygryzione nogi do krwi, zostawił sobie takie rany, że wyglądał jak wyskubany kurczak. Prędko pojechaliśmy do dobrego weterynarza... myśleliśmy, że zrobił to sobie ze stresu od kołnierza. Jednak oględziny, badania krwi i usg pokazały co innego. Lekarze zawołali nas i powiedzieli, że jest bardzo źle i jest 50% szansy, że przeżyje. Wyszło,że ma zapalenie jelit z zanikiem kosmków, zapalenie wątroby i przebytą kokcydioze. Wymagał pobytu przez cała noc i kolejny dzień w szpitalu. W ciągu tygodnia jego wyniki pogorszyły się ogromnie( kastracja obniżyła odporność). Do domu dostaliśmy królika z wagą 2.3 kg (tydzień wcześniej ważył 2.7 kg), rozjeżdzającego się na łapkach. Wymagał podawania prawie 10 leków w tym kroplówek i karmy ratunkowej. Wczoraj zakupiłam kolejne leki na jelita... w przyszłym tygodniu mamy wizytę z kolejnymi badaniami i zaleceniami. My już teraz odroczyliśmy zapłatę 805 zł, a w przyszłym tygodniu jesteśmy gotowi na conajmniej 300 (samo usg kosztuje 160 zł)
Bardzo prosimy o pomoc finansową, Bartek chce żyć! I my też chcemy by odzyskał zdrowie. Poprzedni właściciele musieli wiedzieć o jego chorobie ( wg weterynarzy trwało to więcej niż 2 miesiące) i dlatego nie zdecydowali się na kastracje i postanowili go oddać...
Prosimy o wsparcie tylko za weterynarza. Koszt kolejnych leków i karm ratunkowych pokryjemy sami. Na potwierdzenie zbiórki wstawiam dokumenty i potwierdzenie kwoty do zapłaty na już (początek listopada) oraz zdjęcie nóżek Bartusia (już zaopiekowanych i posmarowanych maścią).
Twoje słowa mają moc pomagania! Wpłać darowiznę i przekaż kilka słów wsparcia 🤲
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas


Gdy świat się wali, dajemy nadzieję ❤️ Pomagamy chorym i bezdomnym zwierzętom, ratujemy je w sytuacjach kryzysowych np. w czasie mrozów lub powodzi oraz wspieramy schroniska 🏠🐾
Jak odmienić los tysięcy potrzebujących za darmo?
✅ Wybierz Fundacja Pomagam.pl na liście OPP w rozliczeniu PIT.
✅ Wpisz nasz numer KRS 00 00 353 888 w deklaracji PIT.
Dla Ciebie to rubryka. Dla nich szansa, by przetrwać najgorsze.
Agata Worsztynowicz
Trzymam kciuki za Bartusia ♥️
Anonimowy Darczyńca
Trzymam kciuki!