
Wywożenie domowych zwierząt do lasu to barbarzyństwo.
Schroniska przyjmą porzuconego psa, ale wygnanego, udomowionego kota juz nie.
Kot biegający po dworze to wg przepisów kot wolnobytujący. Ma sobie poradzić. W rzeczywistości takie zwierzę ma nikłe szanse na przeżycie.
Jedyne na co mogą liczyć wygnane koty, to ludzie, którzy na czas udzielą im pomocy.
Takim dobrym człowiekiem jest Pan Adam który opiekuje się aktualnie 11 podrzutkami.
Prywatnie jest moim najwspanialszym Tatą. To on zaszczepił we mnie miłość do przyrody i zwierząt.
Po śmierci Mamy, z którą opiekował się wspólnie chorymi zwierzętami, nie ustąpił i nadal karmi, leczy i opiekuje się bezdomniakami. Sporą część swojej emerytury przeznacza dokarmianie i zabiegi kotów.
Pan Adam ma 83 lata i coraz mniej możliwości.
Pomagamy rodzinnie, jakoś to idzie, a kolejne fundacje odmawiają przyjęcia zwierząt.
Niestety koty przychodzące do Taty wymagają leczenia. To już przekracza budżet emeryta.
Dlatego organizuję mała akcję za zakup suchej karmy i leczenie sierściuchów (koci katar, odrobaczenie, amputacja ogona, leczenie bielma, sterylizacja, szczepienia).
Po ich wyleczeniu będziemy szukać nowych domów.
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!