
Ciężki los bezdomnej koteczki Zorinki
Parę lat temu była ich trójka, nierozłączni, rodzeństwo z matką.
Brata zabrały nerki 3 lata temu, miał tylko 4 lata. Matka nagle miesiąc temu przestała się pojawiać, też była młoda i została ona sama Zorinka.
Imię nie bez powodu od pięknej maseczki na pyszczku. Nie miał już kto grzać, nie miała z kim dzielić miseczki. Istniało podejrzenie, że wirus przeszedł od matki na nią. Nie było na co czekać, kotka coraz mniej jadła, dusiła się przy jedzeniu - ot los kota bezdomnego, którego karmi cale osiedle, ale nie widzi ze wymaga pomocy. Osiedle niezbyt przyjazne takim jak ona, tym, które nie prosiły się na ten świat, a tak zdecydował bezmyślny człowiek, który utrudniał kastrację.

Na szczęście znalazła się osoba, która nie przeszła obojętnie i w te mroźne dni poświęcała swój czas, żeby ją złapać i odtransportować do lecznicy. Za co jesteśmy bardzo wdzięczni!

Prosimy o pomoc w pokryciu kosztów leczenia tej cudnej panienki, która zasługuje choć na chwilę ciepła i pomocy.
Koszty są duże, kotka ma zapalenie górnych dróg oddechowych i ząb do usunięcia, pod którym jest paskudny ropień 🙁
Dlatego nie mogła jeść, bo ból był nie wyobrażalny. Potrzebne są badania, leki oraz pobyt w lecznicy, bo jak wypuścić chorego kota na ulicę, gdzie podanie leków graniczy prawie z cudem.
Pewnie wróci na ulicę, chyba, że ktoś zechce dać jej szansę na dom, na miłość, ale na to mamy tylko parę dni ...nie jest małym koteczkiem, ale każdy z nich zasługuje na dom do swoich ostatnich dni.
Bardzo prosimy o wsparcie finansowe dla Zorinki!
Za każdą wpłatę jesteśmy ogromnie wdzięczni!
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!