Cicho proszę o pomoc – walczę z rzadką chorobą, która odebrała mi zdrowie i stabilność
To nie jest łatwe. Nigdy nie sądziłam, że znajdę się w sytuacji, w której będę musiała prosić o pomoc finansową. Zawsze starałam się radzić sobie sama, ale choroba, z którą przyszło mi się zmierzyć, przewróciła całe moje życie do góry nogami.
Jeszcze niedawno miałam pracę, plany i spokojne życie. Wszystko zmieniło się, gdy zaczęły się poważne problemy zdrowotne.
Lekarze przez długi czas podejrzewali u mnie nowotwór – chłoniaka. Po wielu tygodniach badań, biopsjach, hospitalizacjach usłyszałam ostateczną diagnozę: sarkoidoza – rzadka, przewlekła choroba autoimmunologiczna o podłożu zapalnym.
Sarkoidoza jest chorobą, o której niewiele osób słyszało, a nawet lekarze nie zawsze ją podejrzewają – dotyka mniej niż 0,03% populacji. Może zaatakować praktycznie każdy narząd: płuca, serce, oczy, skórę, mózg, wątrobę. Jej przebieg bywa nieprzewidywalny, a sama choroba jest nieuleczalna – można jedynie łagodzić objawy i ograniczać uszkodzenia narządów.
Nie istnieje jeden, uniwersalny schemat leczenia – wszystko zależy od tego, które układy zostały zaatakowane. Leczenie często opiera się na długoterminowym stosowaniu leków immunosupresyjnych i sterydów, co wiąże się z licznymi skutkami ubocznymi i dodatkowymi kontrolami.
W moim przypadku choroba objęła już:
płuca – pojawiły się zmiany w obrazie TK (ogniska tzw. "matowej szyby"),
uogólnione powiększenie węzłów chłonnych (szyja, śródpiersie, pachy, pachwiny),
oczy, w których występują zaburzenia widzenia i stany zapalne.
W badaniach obrazowych stwierdzono również:
kamienie w nerkach,
usunięty wcześniej pęcherzyk żółciowy z powodu kamicy,
co może mieć związek ze zmianami wapniowymi typowymi dla tej choroby (tzw. hiperkalcemia, czyli zbyt duże stężenie wapnia we krwi).
Aktualnie czekam na przyjęcie do szpitala, aby wykluczyć zajęcie serca oraz mózgu, co w sarkoidozie również się zdarza i może prowadzić do bardzo poważnych powikłań.
W trakcie mojego zwolnienia lekarskiego związanego z diagnostyką i leczeniem, mój pracodawca próbował mnie zwolnić, powołując się na likwidację stanowiska. Ostatecznie straciłam pracę – a wraz z nią ubezpieczenie zdrowotne i jedyne źródło utrzymania.
Obecnie zmagam się nie tylko z samą chorobą, ale także:
z narastającymi długami,
brakiem środków na dalsze leczenie i diagnostykę,
niemożnością wynajęcia mieszkania i zapewnienia sobie podstawowych warunków do życia.
Z powodu częstych wizyt, badań i konieczności hospitalizacji, znalezienie pracy, która zaakceptuje moją sytuację zdrowotną, jest prawie nierealne.
Zbieram środki, które pozwolą mi:
kontynuować leczenie i badania specjalistyczne (również prywatnie, gdzie czas oczekiwania jest krótszy),
wykupić niezbędne leki i suplementy wspierające leczenie,
opłacić wynajem mieszkania – by mieć bezpieczne miejsce do życia i dochodzenia do zdrowia,
spłacić podstawowe zobowiązania, które powstały w czasie choroby i bez pracy.
Nie oczekuję cudów. Wiem, jak wiele osób dziś zmaga się z trudnościami. Ale jeśli możesz – proszę o pomoc. Nawet najmniejsza wpłata czy udostępnienie tej zbiórki może naprawdę wiele zmienić.
Z całego serca dziękuję za każdą formę wsparcia, każde dobre słowo i każdy gest solidarności ❤️
Ania