Adopcje jamników - S.O.S. dla jamników
To nie jest historia, która się uspokaja. To historia, która właśnie zaczęła mówić prawdę. 5-letnia jamniczka Nuria ma za sobą rezonans MRI i echo serca. Badania wykonane. Teraz czekamy na wyniki. To nie jest koniec drogi. To moment, w którym czas naprawdę ma znaczenie.
Ataki padaczkowe nie ustępowały. Ataki grupowe nawet i 20 na dobę. To nie była „nerwowość”. To nie był „stres po zmianie miejsca”. To był i jest układ nerwowy, który nie dawał jej spokoju.
Nuria jest na silnym leczeniu neurologicznym. Bierze 5 leków dziennie. Po narkozie ataki niestety się nasiliły, ale powoli wraca postępuje poprawa..
Za nami poza MRI, bardzo konkretna diagnostyka:
- Rozszerzona morfologa i USG
- analiza płynu mózgowo-rdzeniowego
- hospitalizacja
- śpiączka farmakologiczna
To była walka o życie. To była walka o to, żeby mózg Nurii miał szansę odpocząć. Nie mieliśmy zabezpieczenia finansowego. Ale mieliśmy chór kibiców z obietnicami. Efekty?
Zrobiliśmy wszystko aby jej pomóc. I szansa na do 4-5 la życia. Niestety Padaczka miokloniczna Lafory to rzadka forma padaczki, nie do końca jeszcze rozpoznana. Nie mogliśmy wobec totalnego braku postępu pozwolić aby cierpiała. Podjęliśmy decyzje o eutanazji. Więcej opisane jest na naszej stronie FB,
KIBICE ZNIKNĘLI A FAKTURY NIE I CIĄŻĄ NA NAS





----------------------------------------------------------------------







Anonimowy Darczyńca
pomagajmy wszystkim pieskom! Jamniki to opętanie właściciela miłością. Skąd takie hieny się biorą, które tak traktują tą żywą miłość! Osobiście to samo bym im robił tylko z większym okrucieństwem... i oczywiscie powoli!