Adopcje jamników - S.O.S. dla jamników
Przerażające jest to że zbiórka stoi.
Czasem mam wrażenie, że wszyscy kibicują z bezpiecznej odległości.Maili o adopcję potrafi być dużo. Zachwytów nad zdjęciami też. Ale gdy przychodzą faktury, cisza robi się ogromna. Jakby ktoś czekał, aż ten najtrudniejszy etap opłaci się sam. A przecież żeby pies mógł pojechać do nowego domu, najpierw trzeba go wyleczyć, zabezpieczyć, często poskładać psychicznie i fizycznie kawałek po kawałku.I trochę boli, że tyle osób marzy o „gotowym psie”, ale już znacznie mniej chce pomóc wtedy, gdy ten pies najbardziej tej pomocy potrzebuje.


NA ŁAMACH JAMNICZYCH HISTORII 11.05.2026
"To nie jest historia, która się uspokaja. To historia, która właśnie zaczęła mówić prawdę. 5-letnia jamniczka Nuria*) ma za sobą rezonans MRI i echo serca. Badania wykonane. Teraz czekamy na wyniki. To nie jest koniec drogi. To moment, w którym czas naprawdę ma znaczenie."
Ataki padaczkowe nie ustępowały. Ataki grupowe nawet i 20 na dobę. To nie była „nerwowość”. To nie był „stres po zmianie miejsca”. To był i jest układ nerwowy, który nie dawał jej spokoju.
Nuria była na silnym leczeniu neurologicznym. Brała 5 leków dziennie. Po narkozie ataki niestety się nasiliły, poczatkowo powoli wracaŁa poprawa.
Po MRI, bardzo konkretna diagnostyka:
To była walka o życie. To była walka o to, żeby mózg Nurii miał szansę odpocząć. Nie mieliśmy zabezpieczenia finansowego. Ale mieliśmy chór kibiców z obietnicami. Efekty?
Zrobiliśmy wszystko aby jej pomóc. I szansa na do 4-5 la życia. Niestety Padaczka miokloniczna Lafory to rzadka forma padaczki, nie do końca jeszcze rozpoznana. Nie mogliśmy wobec totalnego braku postępu pozwolić aby cierpiała. Podjęliśmy decyzje o eutanazji. Więcej opisane jest na naszej stronie FB,
KIBICE ZNIKNĘLI A FAKTURY NIE I CIĄŻĄ NA NAS.
*) Naszym zwyczajem jest zmieniać imię psa do publicznych ogłoszeń gdy odbierany/przekazany jest od osoby prywatnej. Dlatego na dokumentach widniej Mella na podstawie książeczki (bo akurat była, bez aktualnych badań ale była). U nas Nuria.
W takim stanie Nuria/Mella do nas przyjechała

NA ŁAMACH JAMNICZYCH HISTORII 08.05.2026
PROSIMY O POMOC... NIEUSTAJĄCO BO CAŁY CZAS BRAKUJE.
Widzicie to spojrzenie? One nie wiedzą, co to są faktury, terminy płatności czy "brak płynności finansowej". Wiedzą tylko, że dzięki lekarzom, profesjonalnej opiece czują się lepiej. My jednak musimy patrzeć na brutalne liczby.
Mamy problem: Wpłaty nie pokrywają zadłużenia.
To tylko jedna z wielu faktur, a długi rosną szybciej niż udaje nam się je spłacać. Bez Waszej pomocy nie będziemy mogli dalej diagnozować i leczyć podopiecznych.
Jak możesz pomóc?
POMÓŻ NAM SPŁACIĆ.


=======================
NA ŁAMACH JAMNICZYCH HISTORII 05.05.2026
KIMI ŚPI SPOKOJNIE. MY NIE ŚPIMY WCALE. Spójrzcie na niego. Kimi ufa nam bezgranicznie, czuje się bezpieczny. Nie wie, że jego „bezpieczeństwo” ma swoją cenę, której my już nie jesteśmy w stanie udźwignąć. KIMI ŻYJE NA KREDYT. Każde podanie leku, każda wizyta u weterynarza, kastracja, szczepienia, a nawet ta tabletka na kleszcze, którą widzicie na zdjęciu – to wszystko jest wpisane w rubrykę „DŁUG”. A ten dług nie stoi w miejscu. On rośnie z każdym dniem, zabierając nam resztki spokoju.Błagamy o pomoc. Dosłownie.Jesteśmy pod ścianą. Chcemy dla niego wszystkiego, co najlepsze, ale miłość nie opłaci faktur w klinice. Kiedy Kimi śni o bieganiu po łące, my patrzymy w sufit i zastanawiamy się, skąd wziąć pieniądze na spłatę zobowiązań.Prosimy o każdą złotówkę. Nawet najmniejsza wpłata to dla nas oddech. To szansa, że jutro też będziemy mogli spojrzeć mu w oczy bez lęku, że nie stać nas na jego zdrowie. POMÓŻ NAM SPŁACIĆ ZALEGŁOŚCI.

----------------------------------------------------------------------
Jesteśmy fundacją ratującą jamniki w najtrudniejszych przypadkach – chore, starsze, z problemami zdrowotnymi i behawioralnymi. Nie wybieramy najłatwiejszych psów. Pomagamy tym, które w danym momencie najbardziej tego potrzebują. Tym których nikt nie chce. A jednak po naszych działaniach znajdują domy.
Rachunki publikujemy poniżej. To nie są szacunki ani prognozy. To realne zobowiązania, które już powstały. Nie prosimy o pieniądze „na zapas”. Prosimy o pomoc w spłacie kosztów leczenia, diagnostyki i hospitalizacji naszych podopiecznych.
Jeśli nie zamkniemy tych faktur, nie będziemy mogli przyjąć kolejnych psów, które już czekają na pomoc. To nie dramatyzowanie. To matematyka. Każda wpłata zmniejsza dług. Każda wpłata zwiększa szansę kolejnego jamnika na życie.
Będziemy bardzo wdzięczni za okazane serce, zaufanie i chęć niesienia pomocy. Razem możemy zrobić naprawdę wiele dobrego. Dziękujemy, że jesteście z nami.
.....................................................
PS. czekamy na jeszcze jedną duża fakturę za zakończone już leczenie, jak tylko otrzymamy wstawimy tutaj. Dołączymy też stopniowo epikryzy.



________________
NA ŁAMACH JAMNICZYCH HISTORII 26.09.2025
Bliźniaki jamnicze na froncie medycznym.
Korek (w czerwieni) i Kapsel (w czerni) właśnie rozpoczęli przygotowania do sanacji generalnej. Pakiet VIP: profil geriatryczny, przegląd, kwalifikacja, ustalanie terminu – słowem, jamniczy pit stop.
Obaj przyszli eleganccy, sierść błyszcząca jak po reklamie szamponu, spojrzenia utkwione w Opiekunów jak w mesjaszy. Czas się ich nie ima – każdy pyta, jak to możliwe, że to już 12 lat na karku.
Kapsel poddał się dość szybko, jakby wiedział, że opór jest daremny. Korek natomiast od wejścia rzucił hasło: „Żywcem mnie nie weźmiecie”. Po krótkiej rundzie kapitulacja… choć mina pt. „zdejmijcie kaganiec, to wam pokażę, co znaczy poddać się” mówiła wszystko. Ostatecznie panowie dali za wygraną.

Kolejne jamnicze historie wkrótce, a tymczasem kolejne faktury.
Słuchajcie. Musimy powiedzieć to wprost. Utknęliśmy. Nie dlatego, że nie chcemy pomagać. Dlatego, że mamy do zapłacenia faktury za leczenie jamników. Prawdziwe rachunki, które już przyszły. A kolejne są w drodze, bo część z nich wystawiana jest raz w miesiącu albo raz na kwartał.I w tym samym czasie zgłaszają się kolejne psy. Kolejne jamniki czekają na pomoc. Dostajemy telefony, wiadomości, zdjęcia. I są momenty, kiedy musimy odmówić.
Serio. Pęka serce, kiedy trzeba napisać komuś, że teraz nie damy rady.Bo dopóki nie spłacimy tych faktur, nie możemy brać kolejnych psów pod opiekę. A one czekają. Często bardzo pilnie. Dlatego prosimy Was o pomoc. Jeśli możecie, dorzućcie choć małą cegiełkę.


Przerażające jest to że zbiórka stoi.
Twoje słowa mają moc pomagania! Wpłać darowiznę i przekaż kilka słów wsparcia 🤲
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!
Anonimowy Darczyńca
pomagajmy wszystkim pieskom! Jamniki to opętanie właściciela miłością. Skąd takie hieny się biorą, które tak traktują tą żywą miłość! Osobiście to samo bym im robił tylko z większym okrucieństwem... i oczywiscie powoli!