
Pożar zabrał nam wszystko. Moi rodzice mają 83 lata i nie mają już sił zaczynać od zera.
23 marca wieczorem pożar zniszczył mieszkanie moich rodziców — Irenki i Włodka. To ich jedyny dom, w którym mieszkali od prawie 50 lat.
W jednej chwili straciliśmy wszystko: dokumenty, ubrania, meble, rodzinne pamiątki, pełne wspomnień skarby i zdjęcia gromadzone przez całe życie.

Tego dnia byłem u rodziców od rana. Pomagałem przy tacie, byłem z pieskiem u weterynarza, załatwiałem codzienne sprawy. Wyjechałem od nich o 17:30.
O 20:10 dostałem telefon — mieszkanie się pali.


Jechałem z nadzieją, że to coś niewielkiego… że może zatlił się dywan, coś drobnego, co uda się szybko opanować.
Nie sądziłem, że w 30 minut można stracić wszystko.
Podczas akcji straży pożarnej zobaczyłem przez wypalone okno ogrom tego nieszczęścia i skalę zniszczeń. Wtedy dotarło do mnie, że naszego mieszkania już nie ma… 💔

Kim jesteśmy
Moi rodzice, Irenka i Włodek, wprowadzili się do swojego wymarzonego mieszkania w listopadzie 1977 roku razem ze mną — wtedy małym dzieckiem. Od tamtej pory byliśmy związani z osiedlem Inflancka. To tutaj, w tym mieszkaniu, powstał nasz dom i całe nasze życie.
Zawsze było w nim miejsce dla innych — szczególnie dla zwierząt. Mama ma ogromne serce dla tych najbardziej potrzebujących i często przygarniała bezdomne psy. Tak trafiła do nas również nasza obecna podopieczna — Basia.
Tata, magister rehabilitacji, przez całe życie pomagał innym. Pracował bardzo intensywnie, często na kilku etatach. Prowadził między innymi zajęcia gimnastyki korekcyjnej dla dzieci w przedszkolach na naszym Muranowie, Ochocie jak i Woli. Być może część dorosłych dziś mieszkańców Muranowa pamięta swoje pierwsze zajęcia ruchowe właśnie z moim Tatą.
Niestety, lata ciężkiej pracy odbiły się na jego zdrowiu. Tata przeszedł operację kręgosłupa z usztywnieniem kręgów. Później operację oczu, po której na jedno oko nie widzi.
W październiku zeszłego roku przewrócił się, próbując przykryć naszego pieska kocykiem. Doszło do poważnego złamania kości udowej. Od tego czasu porusza się na wózku.
Dziś moi 83-letni rodzice stracili swój jedyny dom.
Na co przeznaczymy środki
Skala zniszczeń okazała się ogromna.
Tynki odpadły od ścian, parkiet jest do zerwania, a tam, gdzie ogień nawet nie dotarł, ogromna temperatura i tak dokonała nieodwracalnego spustoszenia.
Do tej pory radziliśmy sobie sami i staraliśmy się pomagać innym.
Dziś to my znaleźliśmy się w sytuacji, w której bez pomocy nie damy rady.
Szacunkowy koszt remontu jest bardzo wysoki, dlatego pierwszy cel zbiórki ustalamy na 150 000 zł.
Jest to minimalna kwota potrzebna do rozpoczęcia prac i przywrócenia mieszkania do stanu umożliwiającego powrót moich rodziców do domu.
Jeśli uda się zebrać więcej, każda dodatkowa kwota zostanie przeznaczona na dalszy remont oraz podstawowe wyposażenie mieszkania.
Wdzięczność
Jak opisać wdzięczność za pomoc w powrocie do domu dla moich 83-letnich rodziców?
Jak wyrazić ją wobec ludzi, których często nawet nie znamy, a którzy pomagają nam odzyskać nasze jedyne miejsce na ziemi?
To uczucia, których nie da się opisać słowami.
Z całego serca dziękuję za każdą pomoc, każdą wpłatę i każde udostępnienie ❤️
Marcin, Irena, Włodek
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas


Gdy świat się wali, dajemy nadzieję ❤️ Wspieramy chorych w pozyskaniu środków na leczenie, pomagamy zwierzętom i reagujemy natychmiast w pilnych sytuacjach kryzysowych 🚨
Jak odmienić los tysięcy potrzebujących za darmo?
✅ Wybierz Fundacja Pomagam.pl na liście OPP w rozliczeniu PIT.
✅ Wpisz nasz numer KRS 00 00 353 888 w deklaracji PIT.
Dla Ciebie to rubryka. Dla nich szansa, by przetrwać najgorsze.