Pomoc dla mnie i mojej córeczki po ucieczce od przemocy
Mam na imię K., mam 30 lat i samotnie wychowuję moją 10-miesięczną córeczkę. Piszę ten apel z ogromną nadzieją, ale też ze wstydem i bólem – nigdy wcześniej nie prosiłam o pomoc. Dziś muszę, bo stoję na granicy życiowego przetrwania.
Wszystko zaczęło się od choroby mojego taty, który zmagał się z nowotworem z przerzutami. Zrezygnowałam wtedy z pracy, by zająć się opieką nad nim – mama, sama ciężko chora na RZS, nie była w stanie go dźwigać ani karmić. Po jego śmierci, latem 2023 roku, trafiłam do osoby, która z pozoru była wsparciem… a okazała się sprawcą mojego największego koszmaru.
Zostałam zastraszona, doświadczyłam przemocy fizycznej i psychicznej, byłam izolowana od świata. Pod jego przymusem wzięłam kilka kredytów, z których nic nie miałam. Po długich miesiącach cierpienia, w zaawansowanej ciąży, udało mi się uciec dzięki mojej mamie. Od razu zgłosiłam sprawę na policję. Mężczyzna został prawomocnie skazany za przemoc domową (art. 207 kk) – niestety to tylko część sprawy, druga nadal toczy się w sądzie.
Z tego związku urodziła się moja córeczka – największy cud i motywacja, by walczyć dalej. Ale codzienność nie jest łatwa. Nie mogę jeszcze wrócić do pracy – jestem w trakcie terapii jako ofiara przemocy i zmagam się z traumą. Mama również nie jest w stanie opiekować się dzieckiem ze względu na swoją chorobę.
Dziś mamy tylko:
świadczenie 800+
zasiłek rodzinny 95 zł
zasiłek dla samotnych rodziców 193 zł
To wszystko, co nam przysługuje. Nie dostałam becikowego ze względu na zapisy w akcie urodzenia. Nie mam też alimentów – ich ojciec groził mi i mojej córce. Żyjemy we trójkę z mamą z jej skromnej emerytury po tacie.
Na mnie ciążą dziś kredyty zaciągnięte pod przymusem – łącznie ok. 40 000 zł. Część z nich trafiła już do komornika. Odsetki narastają codziennie – po kilkanaście złotych dziennie, co daje prawie 500 zł miesięcznie.
Proszę o pomoc – choćby symboliczną złotówkę.
Nie szukam luksusu. Chcę spłacić długi, by moja córeczka miała spokojne dzieciństwo i bym mogła wrócić na prostą. W przyszłości chcę znów pracować i pomagać innym kobietom, które przeżyły podobne piekło. Dziś – potrzebuję pomocy sama.
Jeśli możesz – udostępnij tę zbiórkę. Może dotrze do kogoś, kto zechce pomóc. Wierzę, że dobro wraca.
Z całego serca dziękuję.
K.
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!