Załączone na zbiórce faktury i rachunki mają na dziś wartość 11 396,83 zł
- to kwota, którą już wydaliśmy na leczenie podopiecznych.
Cześć!
Jestem Alina i już ósmy rok z rzędu mój dom daje schronienie kotom w potrzebie. Razem z Maćkiem, moim mężem, przygarniamy okoliczne bezdomniaki, leczymy, kastrujemy i szukamy im domów.
Część kotów znajduje szybko nowych opiekunów. Ale są i takie, które siedzą u nas latami, bo z uwagi na różne przewlekłe choroby nikt się nimi nie interesuje. Są to:
Kto jeszcze wpadnie do naszego "sanatorium" w tym roku, będziemy dawać znać na bieżąco!
Naszych podopiecznych możesz obserwować na profilu FB "Kocinado" - dom tymczasowym w Trzebini.
Aktualizacja 14.08.2026
Miał być wyjazd po jedną kotkę do kastracji. Skończyło się kolejnymi kociętami, chorymi tak bardzo, że nie było opcji by je pozostawić w miejscu bytowania:

Królisia ma "tylko" koci katar i odgryziony ogonek.

Jej brat Foczek poza kocim katarem ma wyraźne wady budowy - wykrzywione łapki, krótkie ciałko.
Byliśmy dziś z rana na pierwszej wizycie w lecznicy.

Na razie jest za wcześnie na głębszą diagnostykę, musimy najpierw wyciągnąć dzieci i ich mamę z infekcji. Dostały antybiotyk i leki przeciwzapalne.

Aktualizacja 08.08.2026
Piątka kociąt z Gór Luszowskich, przetestowana na FIV/FeLV i zaszczepiona!

Zaczynają szukać już domów stałych. W miejscu, z którego zostały zabrane, lokalne wolontariuszki "Kociary z Chrzanowa" wykastrowały 5 dorosłych kotek i kocurka. Bardzo chciałyśmy zamknąć tam temat niekontrolowanego rozmnażania w stadzie, które mieszka u dwóch niezaradnych kobiet. Udało nam się namówić je do oddania najmniejszych kociąt, choć łatwo nie było. Resztę stada pomogłyśmy odrobaczyć i odpchlić, pozbyć się świeżbowca usznego. Czasem możemy tylko tyle, albo aż tyle.
Zaszczepiliśmy po raz drugi również kociaki znalezione koło Klasztoru w Trzebini.

Liczba kotów pod naszą opieką wciąż przekracza 20 sztuk. Choć te wyleczone regularnie trafiają do nowych domów, co chwilę mamy też zgłoszenia o kolejnych kotach w potrzebie. A ponieważ trafiłam na bardzo fajną promocję w sklepie, uzupełniłam nasze zapasy karmy oraz oleju Omega 3, suplementu bardzo cennego z uwagi na właściwości m.in. przeciwzapalne i neuroprotekcyjne.:
Aktualizacja 27.07.2026
Badanie parazytologiczne trzech kociąt z Jaworzna. Kociaczki przyjechały do nas z uciążliwą biegunką.

Na szczęście tym razem okazało się, że nie ma żadnych uciążliwych pasażerów, a biegunka była powodem nieprawidłowego żywienia w miejscu, skąd zostały zabrane: tanią marketową karmą i krowim mlekiem. Po podaniu leków i zmianie diety praca jelit się unormowała.


Niestety tak dobrych wiadomości nie otrzymaliśmy po badaniach Karpatki

Kotka miała biegunkę niereagującą na zmianę diety. Choć była oddzielona od kociąt z PKP okazuje się, że miała bardzo podobnych pasażerów na gapę. Uzupełniliśmy więc nasze zapasy leków przeciwpasożytnicznych (Fenbendazol i Procox) ponieważ stało się jasne, że musimy przeleczyć wszystkie koty mające z nią kontakt - czyli mamę Karpatki i miot kociąt spod Klaszoru w Trzebini.

Jak to często bywa, odrobaczanie osłabiło odporność kociąt i miały nawrót infekcji objawiającej się kocim katarem. Musieliśmy wejść na mocniejszy antybiotyk i przeleczyć wszystkie koty mające ze sobą kontakt jednocześnie, by już się wzajemnie nie zarażały. Dokupiliśmy też preparaty odrobaczające.

Mamy pod opieką ponad 20 kotów i mimo otrzymywanych darów w postaci karmy, musiałam dokupić jedzenie:


Kocięta z PKP mają specyficzną, nawracającą biegunkę. Badania potwierdziły moje podejrzenia, że są nosicielami uciążliwych pierwotniaków:

Kociaki są odrobaczane, potrzebujemy więc dużych ilości probiotyku i żwirku.

12 lipca pojechaliśmy mocnym składem do naszej pani doktor w Alwerni. Zdrowe kociaki z Trzebini zostały zaszczepione, a kociętom z PKP zrobiliśmy testy na obecność wirusów FIV/FELV.

Aktualizacja 21.06.2026
Sześcioraczki z Poręby Żegoty są już po pierwszym szczepieniu. Ich mama pojechał dziś na kastrację. Dzieciaki jeszcze na odchowaniu, a ona dostała już kolejnej rujki…
W weekend trafiły do nas dwa kolejne koty. Mama z jednym dzieckiem. Są już po testach (ujemne) i w trakcie leczenia kociego kataru.

Rachunek po sobotniej wizycie w lecznicy z 8 kotami:

I wcześniejszy za szczepienie dwóch kociaków z Żarek:

Aktualizacja 02.06.2026
Dwa kociaki porzucone w lesie w Żarkach przeszły już pakiet badań FIV/Felv oraz parazytologie. Wszystkie testy wyszły ujemne, więc ich kwarantanna się skończyła i biegają już po naszym domu razem z resztą zdrowych kotów.



Wczoraj z kolei pierwszą wizytę zaliczyły szescioraczki z Poręby Żegoty. Miały wykonane testy paskowe na FIV/Felv, natomiast krew mamy została wysłana na dokładniejsze badania PCR.



Aktualizacja 31.05.2026
Trafiły do nas dwa kolejne mioty kociąt. Szóstka maluchów w kocim katarem z Poręby Żegoty

oraz czwórka z Trzebini:

Na szczęście udało nam się również złapać matki, więc rodzinki są razem.
To oznacza, że wydatki za chwilę wystrzelą w kosmos. Każdy kot to:
- co najmniej dwie serie odrobaczeń (ok 40 zł)
- testy FIV/FELV (100 zł)
- dwie serie szczepień (2* 80 zł)
- badania parazytologiczne (koszt ok 100 zł ale liczony na cały miot).
W przybliżeniu 320 zł na kociaka, co przy 12 kociętach i ich 2 mamach daje nam jakieś 4500 zł samych kosztów weterynaryjnych, nie licząc żwirku i wyżywienia... Dlatego zwiększam kwotę zbiórki by powoli przygotowywać się na nadchodzące wydatki.
Edycja 15.05.2026
Sypnęło kociakami. Ledwie ogarnęliśmy jedna maluchy, a popołudniu już dostaliśmy prośbę o pomoc dwóm kolejnym dzieciakom, których matka przestała się pojawiać. Kociaki przyszły od sąsiadów na podwórko z psami, które nie były pozytywnie nastawione do kotów, należało je szybko zabrać.
Po pewnych perypetiach rodzeństwo udało się złapać. Mamy wciąż wypatrujemy, nastawiliśmy na nią również klatkę - samołapkę, wszyscy sąsiedzi współpracują by ją złapać.
Dzieciaki, biało-bury chłopiec i bura dziewczynka są po pierwszej wizycie u weterynarza. Są bardzo wychudzone, ale na szczęście testy FIV/FELV są ujemne, a apetyty im dopisują.


Edycja 14.05.2026
Wczoraj przyjechały do nas dwa kociaki, porzucone w lesie, bez matki. Maluchy mają lekkie objawy kataru, jeszcze nie potrafią jeść samodzielnie.
Dziś miały pierwszą wizytę w lecznicy, dostały leki przeciwzapalne.
Ponieważ karmię je jeszcze mleczkiem, kupiłam na wszelki wypadek Espumisan. Takie maluchy na mleku modyfikowanym często mają problem ze wzdęciami i bolącym przez to brzuszkiem.

Również wczoraj piękny Smoku zaliczył pierwsze w życiu echo serca. Main Coony niestety mają genetyczne tendencje do chorób serca. Na szczęście Smoczek zdrowy!



Edycja 26.04.2026
Pod naszą opiekę trafił Zenuś - kocurek, którego właściciela zmarli w tym roku. Kocur mieszkał u nich na strychu, od miesięcy nie był nawet wpuszczany do domu.

Miał zapalenie płuc.
Wyleczyliśmy antybiotykiem. Gdy stan zapalny ustąpił, umówiliśmy go na zabieg usunięcia połamanych ząbków, które bolały. Został też wykastrowany.
Niestety testy (najpierw płytkowy, później PCR) wykazały, że Zenek ma kocią białaczkę. Mimo nosicielstwa wirusa FELV to silny i radosny kot. Szukamy mu nowego domu, gdzie będzie żył w cieple i pod opieką człowieka, jak na to zasługuje.
Pierwsza wizyta:
badania ogólne, testy krwi i leki na zapalenie płuc:

Karma i probiotyk - niezbędny podczas leczenia silnym antybiotykiem.

Zabiegi:

Edycja 10.04.2026
Smoczek zaszczepiony po raz drugi.
Dla seniorki Riri kupiliśmy zapas leku obniżającego ciśnienie.


Edycja 11.03.3026
Smok - kocurek w typie Main Coon został wczoraj po raz pierwszy zaszczepiony. Powoli zaczynamy rozglądać się za domem dla niego.
Również wczoraj przyjechały do nas dwie około półroczne kotki. Odłowione tylko na kastrację, ale okazało się, że obie mają koci katar a jedna z nich dodatkowo zapalenie tchawicy. Leczymy.
Balbinka i Grażyka pojechały w weekend do własnego domu. Trzymajcie kciuki, by dziewczynki się tam szybko odnalazły.
Edycja 03.03.2026
Rico, Renji, Rukia, Szarak i Czarna - wszyscy grzeją już futerka we własnych domach.
Obecnie pod opieką mamy dwie siostrzyczki - Balbinkę i Grażynkę. Ich siostra, Lusia, już przeprowadziła się do swojego domku. Dziewczyny przeszły u nas cykl odrobaczeń, badań FIV/FEL oraz szczepienia.

Dodatkowo zrobiliśmy tez badania parazytologiczne, dzięki czemu wiemy że kotki potrzebują długoterminowego zwalczania nicieni płucnych.
Na naszym pokładzie nadal przebywa Smok, ogromny kocurek w typie MainCoon, który przeszedł operację pęcherza. Smoku jest zdziczały, potrafi ugryźć, na razie nie nadaje się jeszcze do adopcji. Z powodu mocno sfilcowanej sierści pełnej pchlich gniazd musieliśmy zgolić mu większość futerka, więc powrót w jego miejsce bytowania też nie jest możliwy. Kocurek powoli oswaja się z życiem w domu, przechodzi odrobaczenie i ocenimy, czy ma szansę zamieszkać z człowiekiem.

I na koniec najnowszy tymczasowicz. Starszy kocurek, Kajtuś, który trafił do nas po kastracji i oczyszczeniu zębów. Ma dłuższą sierść, którą również musimy doprowadzić do ładu, by kołtuny nie sprawiały bólu. Ma okazałą inwazję świerzbowca usznego, tak zaawansowaną, że doszło już do przebudowy jednej z małżowin usznych. Do tego pierwszy pacjent w tym roku z plagą kleszczy - zaczęło się.

Jedno jest pewne - nie mamy czasu się nudzić :)
edycja 10.01.2026
Rico, Renji, Rukia i ich mama byli w lecznicy na badaniach FIV / Felv i są zdrowi! No, może to za dużo powiedziane, bo mają delikatne objawy kociego kataru, ale na szczęście nie są nosicielami tych nieuleczalnych wirusów białaczki i kociego HIV.
To równowaga dla innej, złej wiadomości. Nasza podopieczna, staruszka Naturo, ostatnio się pogorszyła. Straciła apetyt, nasiliły się dolegliwości neurologiczne. Zaczęła okropnie zawodzić w dzień i w nocy. Do wszystkich jej bolączek doszło jeszcze bardzo poważne zapalenie układu pokarmowego. Naruto cierpiała, a ponieważ była wcześniej kotem wolnożyjącym, zupełnie nieobsługiwanym, podjęliśmy dezycję o jej eutanazji.
Badania, leki, zaopiekowanie zwłok kotki, to wszystko wygenerowało spore koszty.

Mama Bobików jest już po kastracji:

Edycja 13.01.2026
Naszych podopiecznych dopadła choroba wirusowa.
Lordzik, kocurek z przewlekłą chorobą nerek złapał kaliciwirusa. Na pyszczku i na języku pojawiły się bolesne nadżerki.
Kociak był zaopiekowany w domu naszych przyjaciół, ale na leczenie musiał wrócić do nas.
szybko doszczepiliśmy koty, które wymagały aktualizacji szczepień.
Łącznie 5 kotów.

To oraz leki dla Lordzika wygenerowały spore koszty.

Edycja 24.02.2026
Czarnula i Szarak byli wczoraj na drugim szczepieniu


Twoje słowa mają moc pomagania! Wpłać darowiznę i przekaż kilka słów wsparcia 🤲
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!
Tomasz
Zdrówka dla Królisi i Foczka! 🙂
Julita
❤️❤️❤️❤️❤️pomocy 😥🍀🍀🙏
Spoko Kolo
dobrzy ludzie zawsze w cenie
Anonimowy Darczyńca
Wykonujecie super robotę!
Jolanta Bera
Pomagam