
Dziewięć lat na łańcuchu. Dziewięć lat bólu. Frankie w końcu jest wolny.
Tyle czasu Frankie żył przykuty do łańcucha pod chlewnią.
Dostaliśmy film i kilka zdjęć. Widzieliśmy wychudzonego psa, który poruszał się w nienaturalny sposób i co chwilę rozpaczliwie potrząsał głową. Nie wiedzieliśmy jeszcze, jak ma na imię. Wiedzieliśmy tylko jedno - jeśli nikt mu nie pomoże, jego cierpienie będzie trwało dalej.
Pojechaliśmy.

To, co zastaliśmy na miejscu, było jeszcze gorsze niż na nagraniu. Pytamy właścicielki jak ma pies na imię?

- Kiedyś dzieci nazywały go "Burkiem", a teraz jak nie wiem, Jak się go woła Chodź, chodź, to przyjdzie do mnie" - mówi kobieta podczas interwencji.
Dajemy mu własne imię. Frankie.
Frankie przez całe życie nie zaznał normalnego psiego losu. Nie miał opieki weterynaryjnej, troski ani człowieka, który przerwałby jego cierpienie. Powoli umierał każdego dnia – w bólu, samotności i zapomnieniu.

Budynek po chlewni był jego domem przez 9 lat.
Udało nam się go odebrać.

Jeszcze tego samego dnia pojechał do lekarza weterynarii. Był tak obolały i zestresowany, że badanie mogło zostać wykonane dopiero po podaniu sedacji.
Największym problemem okazały się jego uszy.
Wieloletni stan zapalny doprowadził do powstania ogromnych przerostów, które niemal całkowicie zamknęły kanały słuchowe. Lekarz z ogromnym trudem pobrał wymaz i oczyścił uszy. Frankie przez długi czas żył z nieustannym bólem, który towarzyszył mu każdego dnia.
Lekarz nie pozostawił złudzeń.

Niezależnie od wyników badań i leczenia, Frankie będzie musiał przejść operację usunięcia przerostów. Bez tego stany zapalne będą stale powracać, a wraz z nimi ból i cierpienie.
To jednak nie koniec jego problemów.

Skóra Frankiego jest miejscami zgrubiała i wyłysiała. Czekamy na wyniki zeskrobin, ale wszystko wskazuje na nużycę.
Leczenie już się rozpoczęło. Otrzymał pierwsze leki, a przed nim regularne kąpiele lecznicze, które mają przynieść mu choć odrobinę ulgi.

Teraz czekamy na wyniki badań krwi i konsultację. Następnym krokiem będzie operacja.
Sam zabieg to koszt około 1500 zł, ale to dopiero początek. Frankie będzie potrzebował leków, kontroli weterynaryjnych, opieki pooperacyjnej, specjalistycznych szamponów i kolejnych badań.
Do tego dochodzą koszty transportu, interwencji oraz działań prawnych. Nie możemy pozwolić, aby osoba odpowiedzialna za dziewięć lat cierpienia tego psa pozostała bezkarna.

Dziś Frankie jest już bezpieczny.
Po raz pierwszy od dziewięciu lat nie zasypia przykuty do łańcucha. Ale droga do zdrowia dopiero się zaczyna.
Bardzo prosimy o wsparcie. Każda wpłata daje Frankiemu szansę nie tylko na życie bez bólu, ale również na pierwszy w jego życiu prawdziwy dom i przyszłość, której nigdy wcześniej nie miał.
Twoje słowa mają moc pomagania! Wpłać darowiznę i przekaż kilka słów wsparcia 🤲
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!
Aleksandra
Ludzie są bezduszni i okrutni. Oby właściciela spotkała zasłużona kara!......Cudowny pies, oby wyzdrowiał i nareszcie cieszył się życiem
Krystyna
Ratujmy pieska
Kinga Gontarczyk
Mała cegiełka poszła,jesteś pięknym pieskiem i wierzę że już teraz czeka Cię wspaniałe życie.