
Przyjaciele, znajomi i nie znajomi, po prostu przyjaciele Filipka, jestem mamą Filipcia, mam na imię Paulina.
Nasz synek jest w bardzo ciężkim stanie neurologicznym. Został mu wyciągnięty czujnik ciśnienia z główki i miał rentgen. Wczoraj przyszedł opis, że mózg ma liczne stłuczenia i uszkodzenia na wielu płaszczyznach. Sa obrażenia w pniu mózgu, lekarka ujęła to w ten sposób że jakby „samochód dostał po rozrządzie”, prostolinijnie mówiąc. Ma rozległe złamania czaski i twarzoczaszki. Ale ciągle nam mówią że to nie jest wyrok, jest to dziecko i jego neuroplastyczność ma niezwykłe zdolności do regeneracji i reorganizacji. Musimy dać mu czas, czas który dla nas trwa wieki ale dla niego jest kluczowy wlansie w odbudowie, komoreczka po komóreczce. Tak więc nadzieja, modlitwa i czas, proszę módlcie się.
Cierpliwość, cały czas cierpliwie czekamy. Codziennie przytulam się do misia i całuję to po nosku i mówię że zaczekam tyle ile będzie potrzebowal czasu, tyle czasu ile potrzebuje na regenerację. Kocham go z całych sił i wiem że nasz misio dzielnie walczy.
Ksiadz który błogosławił Filipa, spotkaliśmy go przypadkowo w kawiarence szpitalnej, był pacjentem, był ubrany po prostu w sutannę, ja spojrzałam na niego a on od razu podszedł do mnie i zapytał co się stało. Dławiłam się jak opowiadałam jemu naszą historię, co się stało. Poszedł z nami na oddział, pobłogosławił Filipcia i nas. Powiedział że będzie dobrze, ale na dobre rzeczy trzeba poczekać… powiedział że zle wiadomości spadają jak grom z jasnego nieba a na dobre wiadomości trzeba czekać.
Jestem z nim w stałym kontakcie, dziś napisał do mnie tak:
„Szczęść Boże. Cały czas modlimy się za Filipa, za Was, drugiego syna i lekarzy, ktorzy Go prowadzą.. twa szturm do nieba. Wierzę, że będzie dobrze, trzeba ufać i wołać do Pana Jezusa i Jego Matki o ratunek.. z głębi serca Was Wszystkich błogosławię. W imię Ojca i Syna i + Ducha. Amen.”
Pomóżcie nam zrobić ten szturm do nieba, niech Pan Bóg nas wysłucha. Błagam was wspaniali ludzie, wiem że jesteście i nie przestawajcie w modlitwie…
Odbyłam kilka dni temu bardzo ciężka i poważna rozmowę lekarzem prowadzącym naszego Filipcia. Jest mi niewyobrażalnie ciężko ale robię to dla mojego najwspanialszego synka, bo chodzi tutaj tylko o niego. O jego życie, zdrowie i przyszłość. Nigdy nie myślałam że będę w tym miejscu w którym jestem teraz. Bo złe rzeczy się zdążają, ale nie nam, one są tylko w telewizji…
Ale życie pisze różne scenariusze, nam dopisał ten dzień- 23.09.
Nasz 8 letni misio uległ bardzo ciężkiemu wypadkowi. Pojechał quadem na pierwszą przejażdżkę z tatą, to było pięknie słoneczne popołudnie po szkole, tato - Michał pojechał razem z Filipem. Jesteśmy rodzicami, pokazujemy im różne rzeczy, uczymy najpier chodzić, jeździć na rowerze, zaszczepiamy w nich pasje. Taka jest rola rodzica aby pokazać swojemu dziecku ten świat. Zwykle popołudnie taty synem, to była próbna jazda. Niestety chłopaki pojechali na przejażdżkę niedaleko od domu dziadków w Brzezniku. Chcieli podjechać pod górkę i quad przewrócił się na Filipka, Michał zdążył zeskoczyć. Michał w lesie wyciągnął naszego synka spod quada, nieprzytomnego, doniósł do drogi. Po drodze dzwonił już po pomoc. Ostatecznie śmigłowiec przetransportował nasze dzieciątko do Dolnośląskiego Szpitala Specjalistycznego im. T. Marciniaka.
Doznał poważnego urazu głowy z licznymi złamaniami czaszki i uszkodzenia mózgu. Od tamtej chwili trwa najtrudniejsza walka naszego życia, walka o naszego synka, o jego zdrowie i o jego przyszłość.
Filip jest pod opieką wspaniałych lekarzy, którzy robią wszystko, co w ich mocy. My jesteśmy przy nim każdego dnia, mówimy do niego, trzymamy go za rękę i wierzymy, że do nas wróci. Ja wierzę w Boży Cud ale muszę myśleć też racjonalnie i zadaniowo. Muszę myśleć o tym co może wydarzyć się za tydzień, dwa bądź miesiąc. Gdy nasze serdusio wybudzi się i lekarze będą mogli ocenić jego stan neurologiczny jego świadomość i dalsze potrzeby.
Dlatego, kłaniam się przed wami wszystkimi i proszę was o pomoc.
Na tym etapie nie wiem jeszcze, jak długa będzie jego droga do zdrowia ani czego dokładnie będzie potrzebował. Wiemy jednak, że przed Filipkiem może być długa i bardzo intensywna rehabilitacja neurologiczna. Mogą pojawić się koszty specjalistycznej terapii, turnusów rehabilitacyjnych, fizjoterapii, neurologopedy, neuropsychologa, sprzętu medycznego i wszystkiego, co pomoże mu odzyskać jak najwięcej sprawności.
Lekarz powiedział chcąc nakreślić mi wagę tej sytuacji, gdzie zaprosił mnie do siebie i powiedział wprost „to jest dobry czas na zbiórki”, ponieważ jak sam ujął, podsumował i przedstawił mi. Jeden miesiąc w klinice rehabilitacji w której napewno będzie musiał się znaleźć to około 40 tysięcy miesięcznie.
Tu nie chodzi że nie mamy żadnych oszczędności, oddamy naszemu dziecko WSZYSTKO!!
Wszystko, co mamy.
Ale uwierzcie mi nikt nie jest przygotowany na taką sytuację. Nikt, napewno nie my nie ma odłożonych kilkaset tysięcy na „czarną godzinę". Wiem że żaden rodzic który prosi ludzi o pomoc w tak ciężkiej, trudnej sytuacji nie był na to przygotowany, przysięgam.
Dlatego, choć mi jest bardzo trudno po poważniej rozmowie z lekarzem i namysle, mam w sobie ogrom nadziei i proszę was dobrzy ludzie o pomoc.
Teraz najważniejsze aby misio się obudził i zaczął sam oddychać bez pomocy respiratora.
Przysięgam wam, że jeśli okaże się Filip nie potrzebuje tych pieniędzy, zdarzy się CUD, albo że koszta leczenia będą mniejsze cokolwiek. Obiecuję że rozliczę się ze wszystkiego z wami. Że pieniądze zostaną oddamy innemu dzieciątku, które będzie walczyło o zdrowie tak, jak dzisiaj walczy nasz Filipek.
Nie chcemy niczego ponad to czego będzie potrzebował nasz synek.
Jako mama, która z całego serca kocha swojego synka i najlepszego przyjaciela chce mieć tylko pewność, że kiedy przyjdzie moment, w którym będzie można mu pomóc, będziemy mogli zrobić dla niego absolutnie wszystko.
Nasza codzienność również zmieniła się nie do poznania. Chciałabym być wobec Was całkowicie szczera, dlatego muszę opowiedzieć również o czymś, czego na początku tej tragedii nie potrafiliśmy nawet przewidzieć.
Wypadek Filipka zmienił życie całej naszej rodziny.
Z dnia na dzień musieliśmy zostawić naszą codzienność w Bolesławcu i przenieść się bliżej szpitala we Wrocławiu, żeby móc być przy naszym synku.
Jesteśmy również rodzicami pięcioletniego Marcelka, który tak samo potrzebuje naszej miłości, obecności, opieki i poczucia bezpieczeństwa - nas…
Próbujemy odnaleźć się w rzeczywistości, w której nasze życie toczy się pomiędzy szpitalem, wynajętym mieszkaniem, opieką nad dziećmi i nieustanną troską o zdrowie Filipa.
Oboje z mężem musieliśmy ograniczyć nasze możliwości pracy zawodowej. Ja przebywam na zwolnieniu lekarskim, a całą swoją energię i czas poświęcam teraz rodzinie i opiece nad naszym synkiem.
Do kosztów leczenia dochodzą więc również wydatki związane z pobytem poza domem, wynajmem mieszkania, dojazdami, paliwem oraz podstawowym utrzymaniem rodziny w tym wyjątkowo trudnym czasie.
Dlatego chciałabym Was poinformować, że środki ze zbiórki będą mogły służyć nie tylko bezpośredniemu leczeniu i rehabilitacji Filipka, ale także uzasadnionym kosztom związanym z zapewnieniem mu opieki i obecności rodziny.
Obejmuje to również niezbędne zakwaterowanie, transport, artykuły codziennego użytku oraz podstawowe koszty utrzymania naszej rodziny w zakresie, w jakim wynikają z konieczności opieki nad Filipkiem i ograniczenia naszej pracy zawodowej.
Nie są to dla nas dodatkowe wygody.
To koszty, które ponosimy dlatego, że chcemy być przy naszym dziecku, opiekować się nim i zapewnić mu wszystko, czego potrzebuje.
Ja absolutnie nir mam poczucia przynależności tych pieniędzy do mnie, są to wasze pieniądze, przekazane z dobroci serca dla naszego Filipcia, na jego leczenie, rehabilitację i walkę o zdrowie. Czuję ogromną odpowiedzialność za każdą podarowaną złotówkę. Ale my jesteśmy jego lekiem i też musimy być przy nim, myślę że wiecie co mam na myśli… jesteśmy jego największym bodźcem jako rodzice, jako rodzina.
Musiałam o tym wspomnieć ponieważ, nie wiemy, jak długo potrwa ta droga, niestety ale patrząc długoterminowo oszczędności się skończą. Teraz ogromnie pomaga i wspiera nas rodzina, najbliżsi…
Chcę, żebyście wiedzieli jeszcze jedną, bardzo ważną rzecz, chcę aby ta zbiórka była przejrzysta, uczciwa i oparta na wzajemnym zaufaniu.
Będę dokumentować wydatki i informować Was o najważniejszych zmianach w leczeniu, rehabilitacji oraz potrzebach naszego synka.
Chce nadmienić że nie będę udostępniać zdjęć Filipa z OIOM’u, chcę żeby wszyscy pamiętali go jako zawsze radosnego koleszkę z wielkim uśmiechem i wystającymi dużymi jedynkami.
Skupiam się na tylko na miłości, nadziei i wierze.
Jesli chce ktokolwiek nam pomóc, ja wiem że pomoże, nie musi być fotograficznej sensacji. Uszanujcie to, chce naprawde zeby każdy miał obraz szczerego uśmiechu Filipcia, a teraz tak nie wygląda.
Dziękuję wam z całego serca dobrzy ludzie, nie mam słów aby opisać swoją wdzięczność.
Dziękuję każdemu z osobna który jest z nami, za modlitwę, dobre słowo i energię.
Wszyscy jesteście wspaniałymi przyjaciółmi Filipka! Moje matczyne serce się raduje.
Twoje słowa mają moc pomagania! Wpłać darowiznę i przekaż kilka słów wsparcia 🤲
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!
Anioł
Mały Filipku, choć jestem tylko cichym Aniołem gdzieś z daleka, wysyłam Ci całe moje serce. Niech ta drobna iskierka dołoży się do wielkiego ognia, który przywróci Ci zdrowie i siły. Walcz dzielnie, maluchu! ♥️🕊️
Andrzej Pyryt
złoty łańcuszek
Anna Rolak-Pitera klub Cement Raciborowice
Nasi kibice wspierają wiernie nawet nie znając mają serca wielkie
Zbigniew Chmilowiec
Oby wrócił do zdrowia..Trzymaj się ciepło,wojowniku,I szybko wracaj do zdrowia!"
Justyna- bieg
♥️