
Kochani, to, co dzieje się w ostatnim czasie, przechodzi nasze najgorsze wyobrażenia. 😡💔
Nigdy, przenigdy nie miałyśmy takiego wysypu kotów.
Telefony, wiadomości, zgłoszenia praktycznie bez końca.
Kot na śmietniku. Kot w rowie. Porzucona kotka z małymi. Kociaki gdzieś przy drodze. Kolejne mioty. Kolejne wyrzucone zwierzęta.
A teraz? Ktoś po prostu znowu podrzucił nam małe kociaki pod kociarnię.
No ile można?! 😡
I wiecie co? Mamy już naprawdę ogromną prośbę do osób, które wpadają na pomysł podrzucenia nam kota pod drzwi:
MOŻE OPRÓCZ KOTA PODRZUĆCIE TEŻ KOPERTĘ Z PIENIĘDZMI?!
Bo kota podrzucić jest łatwo.
Nie wykastrować – też łatwo.
Pozwolić kotce rodzić kolejne mioty.
Ale wydać około 300 zł na kastrację?
O, to już jest najwyraźniej za dużo.
A później ktoś inny ma ponosić konsekwencje.
MY.
To my mamy znaleźć miejsce.
To my mamy zapłacić za leczenie.
Za odrobaczenie. Za szczepienia. Za testy. Za karmę. Za żwirek. Za diagnostykę. Za i kastrację.
Tylko skąd?!
Bo za tymi wszystkimi kotami, które codziennie zbieramy, nie idą żadne pieniądze.
Nie mamy magicznej studni z pieniędzmi.
Nie dostajemy worków pieniędzy za każdego uratowanego kota.
Nie mamy żadnej pomocy finansowej z gminy.
Za to mamy kolejne telefony. Kolejne zgłoszenia. Kolejne porzucone zwierzęta.
Ten miesiąc to jest po prostu jakiś dramat Moglibyśmy codziennie przyjmować po 10 kotów. I nie są to koty, które „same się znalazły”. To zwierzęta wyrzucone, porzucone, rozmnożone bez żadnej odpowiedzialności, pozostawione na śmietnikach, w rowach, na ulicach…
A my jesteśmy już naprawdę pod ścianą.
Dzisiaj godzina 6 rano. Kolejne zgłoszenie. Kolejny kot do zabrania – tym razem z klatki schodowej.Wieczorem podrzucone, oswojone kocięta pod kociarnie?
I tak wygląda nasza rzeczywistość.
Jesteśmy zdesperowani Jesteśmy wściekli. Jesteśmy zmęczeni. .
Ktoś uważa, że wystarczy podrzucić problem pod drzwi organizacji i… problem znika.
NIE. ON NIE ZNIKA.
On zostaje.
Tylko razem z kotem zostają też rachunki.
I naprawdę najwyższy czas zrozumieć jedno:
KASTRACJA TO ODPOWIEDZIALNOŚĆ. PORZUCANIE I PODRZUCANIE KOTÓW TO NIE ROZWIĄZANIE.
Bo my już naprawdę nie wiemy, ile jeszcze jesteśmy w stanie udźwignąć… 💔🐾
I na koniec znowu zwracamy się do Was… do tych samych ludzi, którzy są z nami od dawna. ❤️
Wiemy, że wielu z Was pomaga nam systematycznie. Wiemy, że są osoby, które co miesiąc wpłacają choćby niewielkie kwoty, udostępniają nasze zbiórki, pytają, czego potrzebujemy i po prostu nie zostawiają nas samych.
I właśnie dlatego, choć naprawdę jest nam coraz trudniej kolejny raz prosić, znowu prosimy Was o pomoc.
Kotów przybywa w zastraszającym tempie. Każdy kolejny to kolejne wydatki: leczenie, diagnostyka, kastracja, karma, żwirek, szczepienia…
A my? Nie możemy liczyć na żadną inną realną pomoc finansową. Nie mamy za sobą instytucji, która pokryje te rachunki. Nie ma pieniędzy z gminy, które pozwolą nam po prostu spokojnie ratować kolejne zwierzęta.
Jesteśmy w ogromnej mierze zdani na darowizny od ludzi takich jak Wy.
I tak, znowu prosimy. Bo bez Was po prostu nie damy rady. 💔🐾
Jeśli możecie wesprzeć nas choćby najmniejszą kwotą — prosimy, pomóżcie.
Bo tych kotów jest coraz więcej, a my jesteśmy już naprawdę pod ścianą.
Twoje słowa mają moc pomagania! Wpłać darowiznę i przekaż kilka słów wsparcia 🤲
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!
Weronika Juda
Nala i Nela proszą o pomoc kolejnym maluchom ☺️🥲