Sylwia Jakubiec
Od 9 marca Łukasz przebywa w Narodowym Instytucie Onkologii w Gliwicach gdzie rozpoczął radioterapię. W szpitalu spędzi ok 6 tygodni. Obecnie jest słabszy ale leczenie nareszcie się rozpoczęło.

9.02.2025
W piątek 6.02 Łukasz został wypisany do domu.
Jednak już w sobotę 7.02 wieczorem ponownie wezwałam pogotowie ponieważ po wieczornym prysznicu zemdlał. Spędził noc w szpitalu, dostał kroplówki i następnego dnia wrócił do domu. Oby już więcej karetka nie była nam potrzebna.

Aktualizacja 5 luty 2026:
Łukasz w poniedziałek miał rezonans mózgowia i rdzenia kręgowego przez planowaną protonoterapią w Krakowie....
Z powodu znacznego pogorszenia stanu ogólnego poprosiłam lekarza o pilną konsultacje.
Guz znowu odrósł...
Guz nie odpuszcza, odrósł, znowu uszkodził oponę twardą i jest wyciek płynu mózgowo-rdzeniowego. Nie może być już operowany.
Został zdyskwalifikowany z protonoterapii.
A my czekamy na informacje z innego ośrodka czy przyjmą go na radioterapię.
We wtorek rano dostał ataku ogromnego bólu głowy i karku, musiałam wezwać karetkę i obecnie przebywa w szpitalu na oddziale neurologii. Czuje się już lepiej.
WALCZĘ Z NOWOTWOREM DLA MOJEJ ŻONY I DZIECI
Mam na imię Łukasz, mam 42 lata, żonę i troje wspaniałych dzieci. Jeszcze niedawno prowadziłem ciężarówkę po całej Europie a dziś walczę o możliwość samodzielnego funkcjonowania i o życie.
Jestem podopiecznym fundacji Kawałek Nieba, gdzie równolegle proszę o pomoc w postaci odpisu z podatku i dowolnej pomocy.
(https://www.kawalek-nieba.pl/lukasz-jakubiec/)

Zaczęło się ok 2,5 roku temu niewinnie: mrowienie i uczucie „prądu” w lewej stopie. Z czasem objawy narastały na całą lewą nogę. Początkowo słyszałem, że to tylko parestezje- rezonans odcinka lędźwiowego kręgosłupa nie wykazał nic niepokojącego. Mówiono, że przejdzie – nie przeszło a objawy zaczęły postępować i objęły całą lewą stronę ciała.
23 lipca 2025 roku wróciłem z pracy ze sztywniejącym karkiem i słabnącym czuciem z lewej strony. Ponieważ nie dawało nam to spokoju następnego dnia wykonałem umówiony wcześniej prywatnie rezonans magnetyczny kręgosłupa szyjnego.
Nie zdążyłem nawet odebrać wyników…
Kilka dni później wieczorem, tuż przed wyjazdem na nasze rodzinne wakacje, złapał mnie silny, paraliżujący ból karku, nie mogłem podnieść się z łóżka dlatego żona wezwała karetkę pogotowia i zostałem przyjęty na oddział neurologiczny.
Badania wykazały guz w rdzeniu kręgowym C1-C4 – miejscu, gdzie każdy milimetr decyduje o sprawności, a czasem o życiu.

Kiedy ja miałem przekazywane informacje o diagnozie, moja żona była już w drodze do szpitala w Lublinie gdzie lekarze zgodzili się podjąć operacji bez gwarancji tego, że się uda.
20 sierpnia 2025 roku przeszedłem pierwszą, ponad pięciogodzinną operację neurochirurgiczną. Guz udało się usunąć tylko częściowo. Po operacji obudziłem się bez czucia w rękach i nogach.

Przez pierwszą dobę byłem całkowicie sparaliżowany.
Czucie wróciło, ale lewa ręka pozostała niemal całkowicie niesprawna – bez kontroli, bez siły, bez możliwości użycia.
Po 5 dniach od operacji zostałem przewieziony karetką do innego szpitala gdzie przeszedłem miesięczną rehabilitację: cewnik, pampers, wózek inwalidzki– to była moja codzienność.

Ze szpitala wyszedłem na własnych nogach z pomocą chodzika i po 59 dniach rozłąki z rodziną wróciłem do domu.
Wynik histopatologii brzmiał wtedy „łagodnie”: gwiaździak włosowatokomórkowy – WHO G1.
Uwierzyłem, że najgorsze już za mną…. Zbyt szybko….
Jesienią 2025 roku mój stan nagle się załamał. Pojawiły się potężne bóle głowy, uczucie rozpierania, niepokojące odczucie „kapania” w miejscu rany pooperacyjnej, trudności z przełykaniem. Okazało się, że rdzeń kręgowy uległ rozszczelnieniu, a w jego wnętrzu powstała ogromna torbiel wypełniona płynem mózgowo-rdzeniowym. Rosła, uciskała i realnie zagrażała mojemu życiu…

29 grudnia 2025 roku przeszedłem drugą operację neurochirurgiczną.
Wtedy nadszedł szok: guz odrósł!
Z tą pierwszą diagnozą nie powinno nastąpić to tak szybko… Profesor zlecił ponowne badania histopatologiczne. Guz znów został usunięty tylko częściowo.


14 stycznia 2026 roku przyszła kolejna diagnoza, która wszystko zmieniła: gwiaździak wysokiego stopnia z cechami piloidalnymi (HGAP), CNS WHO grade 3.
Nowotwór złośliwy…
Agresywny….
Rzadki….
Dwie zupełnie różne diagnozy w ciągu kilku miesięcy. Strach, niepewność i pytania bez odpowiedzi: co dalej???

Dziś: poruszam się tylko na krótkich dystansach, bardzo szybko się męczę, lewa ręka jest praktycznie bezużyteczna, potrzebuję pomocy przy myciu, ubieraniu i przygotowywaniu posiłków.
Przede mną pilne ponowne badanie materiału nowotworowego w klinice w Bonn (Niemcy) – muszę mieć pewność, z jakim nowotworem naprawdę walczę.
Jestem po drugiej kwalifikacji leczenia celowanego- protonoterapii. Podczas spotkania z Krajowym Konsultantem ds. radioterapii onkologicznej w Gliwicach mój przypadek został pozytywnie zaopiniowany przez Pana Profesora.
Czas działa na moją niekorzyść a koszty rosną każdego dnia: specjalistyczne badania za granicą, rehabilitacja, dojazdy, leki, sprzęt pomocniczy. Jednocześnie kończy się mój zasiłek chorobowy, a możliwości finansowe rodziny są na granicy wyczerpania. Czekam na komisję ZUS w sprawie świadczenia rehabilitacyjnego.
Gdybym miał inny wybór nie prosiłbym Was o pomoc. Decyzja o założeniu zbiórki była dla nas bardzo trudna. To konieczność. To walka o leczenie, sprawność i czas — czas, którego przy tej chorobie nikt nie gwarantuje. Czas, który chcę mieć dla mojej rodziny.

Każda wpłata to realna pomoc w dalszym leczeniu.
Każde udostępnienie to szansa, że zdążę!
Od 9 marca Łukasz przebywa w Narodowym Instytucie Onkologii w Gliwicach gdzie rozpoczął radioterapię. W szpitalu spędzi ok 6 tygodni. Obecnie jest słabszy ale leczenie nareszcie się rozpoczęło.
Twoje słowa mają moc pomagania! Wpłać darowiznę i przekaż kilka słów wsparcia 🤲
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas


Gdy świat się wali, dajemy nadzieję ❤️ Wspieramy chorych w pozyskaniu środków na leczenie, pomagamy zwierzętom i reagujemy natychmiast w pilnych sytuacjach kryzysowych 🚨
Jak odmienić los tysięcy potrzebujących za darmo?
✅ Wybierz Fundacja Pomagam.pl na liście OPP w rozliczeniu PIT.
✅ Wpisz nasz numer KRS 00 00 353 888 w deklaracji PIT.
Dla Ciebie to rubryka. Dla nich szansa, by przetrwać najgorsze.
Dawid
Trzymaj się
Anonimowy Darczyńca
Wiary i siły do walki życzę💪
Mateusz S
Szybkiego powrotu do zdrowia
Agata
Powodzenia!
Piotr Tuszyński
Powodzenia :)