
Cześć. Mam na imię Grażyna. Przeżyłam dotąd 53 lata i choroba, która mnie dotknęła nie chce mi dać wiele więcej.
Od około dwóch lat choruję na wyjątkowo rzadki rodzaj nowotworu, jest to platynoodporny, jasnokomórkowy rak jajnika, aktualnie w III stadium.
Idąc w lipcu 2024 r. do szpitala byłam zapewniana, że to zwykła torbiel, w trakcie operacji okazało się, że w torbieli kryje się złośliwy guz, który niestety, podczas wycinania się rozlał. Oprócz guza usunięto mi również wszystkie narządy rodne, wyrostek i kilkanaście węzłów chłonnych.
Po operacji czułam okropny ból i zaledwie 12 dni później ponownie trafiłam na blok operacyjny w celu usunięcia powstałego w prawym dole biodrowym zbiornika ropy oraz rozpreparowania jelit na całej długości. Ból był mniejszy, ale nie ustąpił. Zaczęłam przyjmować chemioterapię.
W styczniu 2025 r. moje życie było zagrożone. Trafiłam do szpitala i po raz kolejny przeszłam operację mającą na celu przywrócenie zablokowanego pasażu jelitowego, wtedy też ujawniły się przerzuty do węzłów chłonnych, które oznaczały jedno - pierwsza chemioterapia nie zadziałała. Trafiłam na nierównego przeciwnika.

To właśnie wtedy znalazłam specjalistę z Białegostoku, który dał mi nadzieję na pokonanie choroby. Trafiłam do szpitala, założono mi port naczyniowy, zaczęłam przyjmować kolejną chemioterapię. W jej trakcie okazało się, że jeden ze składników źle wpływa na moje nerki, wyłączono go z wlewów.
Gdy myślałam, że wszystko zmierza w kierunku pokonania choroby i przygotowywałam się na operację mającą na celu usunięcie zajętych węzłów chłonnych, w czerwcu 2026 r. badanie PET ujawniło przerzut na wątrobę. Wniosek był jeden - ta chemioterapia również zawiodła.
Obecnie zostałam zakwalifikowana do leczenia kolejnym rodzajem chemioterapii połączonej z immunoterapią, którą przyjmuję od 4 tygodni. Terapia ta stanowi praktycznie ostatnią, dostępną dla mnie możliwość leczenia.
Mimo choroby do tej pory starałam się pracować, niestety po takim czasie nierównej walki zaczyna brakować mi sił, a codzienne czynności stają się dla mnie wyzwaniem. Ciągle mierzę się z nieustającym bólem i skutkami ubocznymi przyjmowanych od dwóch lat wlewów, w tym pękającą skórą na dłoniach i stopach, ogólnym osłabieniem, ciągłym uczuciem zimna i bezsennością. Aktualnie staram się o rentę, bo pomimo mojej determinacji organizm odmawia mi posłuszeństwa i zabiera zdolność do pracy.
Nie chcę się poddać, dalej walczę. Mam świadomość, że dopóki mogę coś w życiu zmienić, czegoś dokonać, moje życie (choć nie wiem, jak jeszcze długie) nadal ma sens. Tym bardziej, że jestem mamą wychowującą 14 letnią córkę. Chcę żyć dla moich dzieci, poznać moje wnuki, zatańczyć na weselu drugiej córki. Być po prostu mamą, taką jaką byłam przed chorobą, uśmiechnięta, wspierająca i nieobarczającą bliskich.
Potrzebuję Waszej pomocy, bo teraz już wiem, że sama nie podołam wszystkim wyzwaniom codziennego życia. Aktualnie co tydzień dojeżdżam dwoma pociągami z przesiadkami na chemioterapię do Białegostoku oddalonego o kilkaset kilometrów od mojego miejsca zamieszkania, a po powrocie nazajutrz często jadę do pracy.
Nie wiem jak długo jeszcze dam radę. Nie chcę, żeby cały ciężar mojego leczenia, opieki nade mną i utrzymania domu spadł na barki moich najbliższych.
Zawsze starałam się radzić sobie sama, dzisiaj znalazłam się jednak w sytuacji, w której sama nie jestem już w stanie tego udźwignąć.
Choć trudno mi to przyznać potrzebuję Waszego wsparcia. Liczę na Waszą pomoc, nawet tą najdrobniejszą, którą przeznaczę na szereg zaleconych mi suplementów i leków, koszty dojazdu, zastrzyków, konsultacji lekarskich, ale też utrzymanie samej siebie i pokrycie zwykłych rachunków. To możliwość odciążenia moich najbliższych i spokojniejszego skupienia się na tym, co dziś jest dla mnie najważniejsze – na walce o życie.
Z góry Wam wszystkim dziękuję.
Dbajcie o siebie i badajcie się regularnie.
Grażyna.
Twoje słowa mają moc pomagania! Wpłać darowiznę i przekaż kilka słów wsparcia 🤲
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!
Michał Morawski
Będzie dobrze, pomagamy !!!!
Anonimowy Darczyńca
Zdrowia!
PS
Moja mama to też Grażyna, a Grażynki są silne. Proszę się nie poddawać!
Oliwia
Trzymam kciuki! Wszystko będzie dobrze 🩷
Anonimowy Darczyńca
Zdrówka