Pomóżcie mi zawalczyć o zdrowie Kiary – kotki, która nauczyła się ufać i kochać.
Sześć lat temu adoptowałam Kiarę z fundacji Felineus. Była wtedy kotką, która bała się człowieka. Chowała się, izolowała, drapała, nie chciała być dotykana. Patrząc na nią, trudno było uwierzyć, że jeszcze kiedyś zaufa.
Daliśmy jej czas. Nie zmuszaliśmy jej do niczego. Każdego dnia cierpliwie pokazywaliśmy, że jest bezpieczna i że już nigdy nie będzie sama.
I udało się.
Z kota, który uciekał przed człowiekiem, Kiara stała się największą przylepą. Dziś sama przychodzi po głaski, wtula się całym ciałem, nadstawia główkę do całusów i zasypia przy nas. To nie jest już tylko kot. To członek naszej rodziny i moja najlepsza kocia przyjaciółka.

Niestety nasze szczęście przerwała choroba.
Najpierw Kiara zrobiła się osowiała. Zaczęła mniej jeść, chudła i wymiotowała pianą. Po wielu wizytach u weterynarza usłyszeliśmy diagnozę – chorobę, w której organizm niszczy własne zęby. Żeby uwolnić ją od ogromnego bólu, trzeba było usunąć większość uzębienia.
Mieliśmy nadzieję, że to koniec jej cierpienia.

Przez jakiś czas rzeczywiście było lepiej. Niestety później pojawiły się przewlekłe biegunki. Próbowaliśmy wszystkiego, co zalecali lekarze – probiotyków, leków, specjalistycznych karm gastro. Każda poprawa trwała tylko chwilę.
Wczoraj znów pojechaliśmy do weterynarza. Sama jedna wizyta kosztowała już 465 zł, do tego doszła kolejna specjalistyczna karma.


Za tydzień czeka nas następna wizyta, kolejne badania i prawdopodobnie dalsze leczenie. Nie wiem jeszcze, ile potrwa ta walka ani jakie będą jej ostateczne koszty, dlatego kwota zbiórki jest jedynie wstępnym szacunkiem.


Nigdy nie przypuszczałam, że znajdę się po tej stronie. Na co dzień staram się pomagać bezdomnym zwierzętom, wspieram ich ratowanie i wierzę, że każde życie jest warte walki. Dzisiaj to ja muszę poprosić o pomoc. I przyznaję – jest mi z tym bardzo trudno. Zawsze starałam się radzić sobie sama.
Ale teraz nie chodzi o mnie.
Chodzi o Kiarę.
Nie potrafię pogodzić się z tym, że mogłabym zrezygnować z leczenia tylko dlatego, że zabrakło pieniędzy. Za każdym razem, gdy widzę ją smutną i osowiałą, gdy biegnie do kuwety i z bólu cicho miauczy, pęka mi serce. Marzę tylko o tym, żeby znów zaczęła normalnie jeść, odzyskała energię, przybrała na wadze i mogła cieszyć się życiem, które tak długo budowaliśmy razem.
Jeśli możesz, pomóż nam zawalczyć o jej zdrowie.
Każda wpłata, nawet najmniejsza, przybliża Kiarę do kolejnych badań, leków i szansy na powrót do normalnego życia. Jeśli nie możesz wesprzeć nas finansowo, bardzo proszę – udostępnij tę zbiórkę. To również ogromna pomoc.
Z całego serca dziękuję każdej osobie, która zechce być częścią tej walki.
W imieniu swoim i Kiary – dziękuję.

Twoje słowa mają moc pomagania! Wpłać darowiznę i przekaż kilka słów wsparcia 🤲
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!
Karolina
Powodzenia nie poddawajcie się