
Dla wielu osób Trabant to po prostu stary samochód. Dla mnie to wspomnienia, których nie da się wycenić.
Mam na imię Bartek. Kiedy miałem około pięciu lat, mój tata jeździł Trabantem. Do dziś pamiętam wspólne przejażdżki, rozmowy i charakterystyczny dźwięk dwusuwowego silnika. To były zwyczajne chwile, które z perspektywy czasu okazały się jednymi z najcenniejszych wspomnień mojego dzieciństwa.
Niedługo później straciłem tatę. Zmarł. Miałem zaledwie pięć lat. Byłem za mały, by zrozumieć, dlaczego odszedł, ale wystarczająco duży, by pamiętać ból, tęsknotę i pustkę, która została ze mną na całe życie.
Dziś, po wielu latach, wiem, że człowiek nie pamięta wszystkich dni swojego dzieciństwa. Pamięta chwile. Zapachy. Dźwięki. Obrazy. Ja pamiętam właśnie ten Trabant. Pamiętam tatę za kierownicą, nasze wspólne przejażdżki i poczucie bezpieczeństwa, jakie dawała mi jego obecność. Pamiętam też jego pasiekę i pszczoły, które były jego wielką pasją. To właśnie z tych drobnych okruchów zbudowane są wszystkie wspomnienia, jakie po nim zostały.
Dziś sam jestem tatą. Każdego dnia widzę, jak ważna dla dziecka jest relacja z ojcem – wspólne rozmowy, wyjazdy, śmiech i zwykła obecność.

Wiem też, jak wiele mnie ominęło. Nie miałem szansy dorastać u boku swojego taty. Nie mogłem zadzwonić do niego po radę, pochwalić się sukcesami czy przedstawić mu własnych dzieci. Dlatego tak często wracam myślami do tych kilku chwil, które zapisały się w mojej pamięci.
Po latach udało mi się spełnić marzenie i kupić własnego Trabanta. Niestety, po dokładniejszych oględzinach okazało się, że samochód wymaga znacznie większego remontu, niż początkowo przypuszczałem. Korozja podwozia i elementów konstrukcyjnych sprawia, że przed nim jeszcze długa droga do odzyskania dawnej świetności.


To nie jest tylko remont starego auta. To próba ocalenia kawałka rodzinnej historii i motoryzacyjnego dziedzictwa, które z każdym rokiem coraz bardziej znika z naszych dróg. To również sposób, by zachować więź z człowiekiem, którego straciłem zbyt wcześnie. Chciałbym kiedyś zabrać własne dzieci na przejażdżkę tym Trabantem i opowiedzieć im o dziadku, którego nigdy nie miały szansy poznać. Pokazać im, że miłość i pamięć mogą przetrwać nawet wtedy, gdy od czyjegoś odejścia minęły długie lata.
Środki ze zbiórki przeznaczę na:
• naprawę i zabezpieczenie skorodowanych elementów nadwozia,
• prace blacharskie i konserwację podwozia,
• zakup niezbędnych części mechanicznych,
• naprawę układu hamulcowego i kierowniczego,
• przygotowanie Trabanta do bezpiecznego powrotu na drogę.
Każda wpłata, nawet najmniejsza, przybliża mnie do chwili, gdy ten niewielki samochód znów ruszy w trasę. Nie tylko jako odrestaurowany pojazd, ale jako most między przeszłością a teraźniejszością – między synem, który tęskni za swoim tatą, a ojcem, który chce tworzyć wspomnienia dla własnych dzieci.
Jeśli nie możesz wesprzeć zbiórki finansowo, będę wdzięczny za jej udostępnienie.
Dziękuję każdej osobie, która pomoże mi dać drugie życie Trabantowi i ocalić to, czego nie da się odzyskać ani kupić – pamięć o moim tacie i wspomnienia, które wciąż żyją w dźwięku tego małego, dwusuwowego silnika.
Miałem pięć lat, kiedy tata pojechał do szpitala i już nie wrócił. Dziś próbuję ocalić jedną z niewielu rzeczy, która wciąż prowadzi mnie do wspomnień o nim.
Twoje słowa mają moc pomagania! Wpłać darowiznę i przekaż kilka słów wsparcia 🤲
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!
Jaś z rodzicami
Trzymamy kciuki aby się udało 👍😍