
Kochani mieliśmy trochę odetchnąć ale się nie da 😭 miałam o tym nie pisać lecz nie można nie reagować, nie można udawać że nic się nie stało, chcę żebyście wiedzieli że to wszystko co do tej pory ujrzeliśmy to wierzchołek góry lodowej, to dowód na to że patologia się szerzy i będzie szerzyć dopóki będzie to akceptowane przez państwo, a jest akceptowane! Jest akceptowane zwożenie starych klaczy z zagranicy, kalek , schorowanych, wyeksploatowanych w celu rozmnażania, jest akceptowane krzyżowanie ras, bezmyślne rozmnażanie, jest akceptowane uśmiercanie koni w rzeźni gdy już nie nadają się do niczego. Co to ma być! Właściciele psów, kotów mają obowiązek leczenia, eutanazji itd a właściciele koni? Nie muszą, nie muszą leczyć - mogą oddać do rzeźni, nie muszą poddać eutanazji - mogą oddać do rzeźni, nie chcą już konia, znudził się - mogą oddać do rzeźni, nie spełnia oczekiwań - może jechać do rzeźni, zawsze alternatywą dla takiego właściciela jest rzeźnia i zero odpowiedzialności za życie tego konia i jeszcze jakaś kasa za to że pozwoliło się go zabić! I nie mówię o hodowlach tylko o koniach towarzyszących z pod siodła, tych przyjaciół, tych od serca, które potem z "bólem tego serca" dodawane są na OLX a jak się nie uda to telefon do handlarza...
Ludzie ja przez miniony weekend przeżyłam kolejny dramat, w zeszłym tygodniu przyjechała Sony, to koleżanka Amerykanki z jednej stajni w Niemczech razem przez kilkanaście lat, potem kilka lat w jednej stajni w Polsce, obie babki dwudziestoletnie, ściągnięte do Polski po to żeby dawać źrebaki, ktore drogie ponoć po tych klaczach były...
Sony by nie przyjechała ale po oddzieleniu od Amerykanki w miejscu, do którego trafiła gdzie miała jeszcze jeździć pod siodłem,zaczeła wariować, gryźć poręcze, kopać inne konie, zraniła się przy tym i odmówiła posłuszeństwa kładąc się podczas wyjazdu w teren . Po przyjeździe tu od razu się uspokoiła i wyciszyła, klacze są nierozłączne, ale dramat goni dramat. W niedzielę rano na wybiegu gdzie przebywały obie znaleźliśmy płód, małego konika, około 6-cio miesięczna ciąża.To Amerykanka, poroniła, nikt z nas nie wiedział że jest w ciąży, taka stara, taka schorowana, nie wiedział też handlarz bo nie była u niego długo a wiedziała poprzednia właścicielka, bo nie wierzę w to że ciąża się bierze przez przypadek, przez przypadek ogier, młody bo młody ale wie do czego rośnie...być może nawet syn...
Wezwaliśmy weterynarza, trzeba było wypłukać macicę, podać leki w tym oksytocynę co 4 godziny przez całą dobę. Pani Doktor stwierdziła że taka klacz jak ona, gdy już jest w ciąży powinna mieć założony specjalny szew , który utrzymałby ciążę, bo to wynika z jej wieku, schorzenia które ma i z budowy anatomicznej , ta ciąża nie miała szans na donoszenie, z resztą też byłoby duże ryzyko dla samej klaczy 😢
Zbadana też została Sony, jednak jutro będzie miała robione USG które potwierdzi bądź rozwieje nasze obawy.
Pytam się tych którzy dopuszczają się takich rzeczy? Jak wy możecie spać spokojnie! Bo ja nie śpię znów którąś noc, jestem wściekła na tą niemoc, ale czekajcie ! Wszystko do czasu!
Będziemy potrzebowali wsparcia, muszę Was prosić znów o pomoc dla obu klaczy, sama wizyta to już 900 zł a trzeba będzie wykupić obie i znaleźć im dom adopcyjny na ostatnie lata życia. Amerykanka wyceniona na 5 tyś, Sony na 6 tyś. Nie można ich zostawić, nie można pozwolić żeby na starość ktoś je zeszmacił, choć po części to już nastąpiło 💔😭
Twoje słowa mają moc pomagania! Wpłać darowiznę i przekaż kilka słów wsparcia 🤲
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!
Rena
Jest Pani wspaniała Pani Asiu !!! Pozdrawiamy Panią razem z naszymi Zwierzakami, których też mamy trochę !!!
Na Pomoc Zwierzętom - Organizator zbiórki
Dziękuję ♥️💐