Niestety, wpłata na tę zbiórkę nie jest już możliwa.

Życiowy Update tym razem; nie tylko zdrowotny :D Będzie jak zwykle długo i rzewnie :)
Odkąd jesteśmy razem z Kubą pokazujemy w 100% jak żyjemy. Bez udawania. Najpierw dlatego aby pokazywać codzienność par jednopłciowych 🏳️🌈żeby jak najwięcej ludzi widziało, że my to nie jakieś zboczeńce czy cudaki a normalni, zwykli ludzie. Potem - jak zacząłem chorować - pisanie o życiu stało się moim sposobem na odreagowanie, na wygadanie się i na wypłakanie. Wielu z Was poznaliśmy osobiście, wielu ciągle zapraszamy 🙃 - tak jak i z resztą każdego, kto znajdzie się w okolicy (chociaż wielu tutaj nie ląduje bo w sumie i po co. Mamy dwie góry, Hankę Paluch, lody u Argasińskiego i klaryski) zapraszamy do nas i Ci, którzy byli wiedzą, że nie są to puste słowa.
Ale i także dzięki naszej prawdziwości zaufaliście nam na tyle, że materialna ogromna pomoc jaką od Was otrzymaliśmy pozwoliła nam nie utonąć i jesteśmy za nią dozgonnie wdzięczni - nawet pomimo hejtu jaki się wylał na Ewę, Johanke i Kingę za rozruszanie naszej jednej zbiórki, której ostatni zryw zagwarantował mi leki na prawie 2 miesiące ❤️❤️❤️
Stąd nasza radosna powinność aby w miarę na bieżąco w dalszym ciągu mówić Wam o zmianach, planach, nadziejach i problemach. Więc ten update należy Wam się jak psu buda; ale bez łańcucha.
Jak wiecie, naszym planem aby wyjść z finansowego impasu jest dotrwanie do wiosny kiedy będziemy mogli zobowiązania refinansować - bo leczenie trwa a leki jak były niesamowicie drogie tak dalej są i dalej będą.
Rozmawiałem o tym ponad tydzień temu w Amsterdamie, widząc się ze swoim szefem, który wie z czym się mierzymy. Jeszcze tego samego dnia wieczorem przed moim odlotem szef wyszedł z propozycją abym na 2-3 lata przeniósł się zawodowo do Amsterdamu bo jest tam parę spraw do ogarnięcia.
Takie rozwiązanie dałoby mi szansę przede wszystkim skorzystać z NL systemu zdrowotnego, otrzymywania praktycznie darmowych leków (wszystkich, za które teraz płacimy ciężkie tysiące miesięcznie w Polsce) oraz skorzystania z holenderskiej podatkowej zniżki dla wykwalifikowanych imigrantów co łącznie da nam oddech finansowy i możliwość rozpoczęcia regulowania zaległości, także wobec znajomych.
Będąc osobami religijnymi modliliśmy się o cud aby znalazło się rozwiązanie inne niż ciągłe łatanie dziur i po rozważeniu za i przeciw, konsultacjach i rozmowach także z kilkoma z Was myślimy, że zaproponowany kontrakt z gwarancją powrotu do PL po jego zakończeniu jest takim właśnie rozwiązaniem i trzeba brać je za rogi. Więc bierzemy i wczoraj podpisałem papierzyska.
Są natomiast dwa minimalne minusy tego rozwiązania: wyjazd praktycznie już; w przyszły wtorek :) więc trwa teraz rozgraniczanie obowiązków, coś trzeba przekazać, trzeba się spakować i pocieszać Kubę bo on z emigracją wiele wspólnego nie ma i już opowiada Leonowi, że będą resztki z zamrażarki dojadać :P a po drugie koszty relokacji są naszymi kosztami i firma ich pokryć nie może (gdyby miała pokryć to wtedy budżet byłby wyższy niż zatrudnienie kogoś lokalnie) więc musimy je teraz przełknąć. Jakoś damy radę - także dzięki pomocy jednej naszej Przyjaciółki - chociaż miesiąc hotelu w Amsterdamie w lecie to są dość konkretne kwoty.
-------------
Nie wspominaliśmy o tym wcześniej ponieważ musieliśmy wiele rzeczy przemyśleć, sprawdzić, doczytać i skonsultować a przede wszystkim znaleźć rozwiązanie na dalsze wspólne życie bo Kuba z psiakiem zostają w Polsce. To jest kwestia jeszcze do dogadania natomiast NL jest za rogiem a nie na drugim końcu świata a pandemia się skończyła więc jeździć i latać co jakiś czas można.
Trzymajcie więc za nas kciuki tak mocno jak mocno my jesteśmy Wam wdzięczni za każdą pomoc, radę, telefon czy SMSa bo dzięki temu rozwiązaniu staniemy się z powrotem samowystarczalni i niezależni ❤️❤️❤️ i swoją obietnicę do przekazania dalej na cele charytatywne takiej kwoty jaką otrzymaliśmy od Was spełnimy szybko. Gdyby ktoś jednak chciał się jeszcze dorzucić do wyjazdu to link do naszej zbiórki znajdziecie w cytowanym dla ciągłości poście.
A my dalej będziemy się dzielić tym co się u nas dzieje i pokazywać, że z pomocą znajomych, nawet tych wirtualnych, można wyjść z każdej dziury więc warto próbować ❤️❤️❤️
———
Kochani!
Rozmawiając z siostrą w sobotę wspominaliśmy naszą babcię, która zmarła 12 lat temu dosłownie na sraczkę; starając się samej ogarnąć opiekę nad bardzo chorym na Alzheimera dziadkiem, pewnego dnia babcia się poddała i powiedziała, że jest bardzo zmęczona. Została wzięta do szpitala ‘aby odpocząć’, złapała rotawirusa i dosłownie zmarła z powodu biegunki w ciągu 72 godzin. Jak powiedziała moja siostra - bo nie potrafiła poprosić o pomoc i przyjąć pomocy, kiedy była ona oferowana.
I ta rozmowa z siostrą dodała mi odwagi aby poprosić Was o pomoc - nawet bez wstydu czy zażenowania ale z nadzieją :)
____________________________________________________________________________
Na przestrzeni lat, odkąd w sumie nas znacie z Kubą, pomagamy i nikomu pomocy nie odmówiliśmy. Pewien procent naszych wynagrodzeń przeznaczamy dla różnych organizacji, dla osób i dzieciaków z niepełnosprawnościami, na różne dla nich konkretne potrzeby, terapie, leki, wyjazdy; dla tych, którym brakuje na jedzenie czy książki ale i wspólnie z Wami i indywidualnie na zwierzaki. Ci, którym pomogliśmy - w większości po cichu, są tutaj na X wśród nas. Wspieraliśmy i wspieramy także akcje promujące równość, demokrację i walkę o prawa człowieka. Ale o tym przecież wiecie :)
Patrząc na podatkowe zeznania i roczne maile z samych tylko zbiórek na te cele przeznaczyliśmy ponad 180 000 zł. Do tego była bezpośrednia i rzeczowa pomoc oraz ta w formie otwartego i dyskretnego ucha aby kogoś posłuchać, dać się wypłakać czy doradzić.
Niestety ale na przestrzeni ostatnich lat praktycznie taką samą kwotę wydaliśmy na moje leczenie (nie wliczając kosztów związanych z L4 czy z leczeniem Lucky'ego). Od pierwszego nowotworu (a przecież teraz zaczęła się walka z kolejnym, dużo groźniejszym a w perspektywie jest jeszcze płuco, które także zaczniemy dokładniej leczyć w październiku) przez kardiologię i próby wyleczenia cukrzycy płaciliśmy i płacimy za wszelkie terapie z własnych środków; aby było szybko, aby było skutecznie i ‘na już’ i nie zastanawialiśmy się czy nas na to stać czy nie. Do tego moja i Kuby terapia - bo tego przez co musieliśmy przejść bez terapii przerobić się nie da.
Z jedną chorobą można tak funkcjonować ale z kilkoma się nie da i od dłuższego czasu odczuwamy te koszty bardzo konkretnie. Z resztą nawet na urlopy nie wyjeżdżamy; byliśmy dosłownie na jednym w ciągu pięciu lat. Są tu osoby, które prosiłem o pomoc i taką pomoc otrzymałem :* i za nią bardzo dziękuję.
Z naszej finansowej poduszki bezpieczeństwa nie zostało praktycznie nic a zanim upłynnimy aktywa, a bez tego się nie obędzie, minie trochę czasu. Odłożyliśmy też plany związane z naszym weselem a zawarliśmy partnerska umowę - także po to aby kwestie finansowe były ogarnięte.
Dlatego zwracamy się do Was z prośbą - ośmielony i historią mojej babci i zrywami pomocy, w których sam uczestniczyłem i do których zachęcałem - abyście nas wsparli, jeżeli możecie. Nie po to abyśmy nie musieli ze swojego poziomu życia rezygnować (jest ono naprawdę zwyczajne) ale abyśmy mieli chwilę spokoju przed próbą wyleczenia przełyku i abym mógł się wyspać i przestać myśleć, że najlepiej to będzie jak mnie nie będzie bo wtedy się pojawią pieniądze z polis :)
Nie chcę tak myśleć a wiem, że muszę się skupić na osiągnięciu spokoju i pozytywnego myślenia aby pokazać, że 11% 5-letnia przeżywalność z rakiem przełyku to bzdura.
____________________________________________________________________________
Piszemy do Was bo nie mamy wśród swoich najbliższych możliwości uzyskania pomocy - my jesteśmy tymi, którzy zawsze pomagali a wiemy, że dobro wraca.
Natomiast wrzucamy tego posta tylko raz i nawet bez możliwości podania dalej - wierzymy, że i tak dobro się zadzieje wśród tych, którzy nas znają i za to dobro bardzo dziękujemy.
Wszelkie wypisy szpitalne, recepty, badania były umieszczane na X na bierząco, bo się naszym wspólnym życiem dzielimy - jednak jeśli ktoś potrzebuje jakiejś dokumentacji, dajcie znać.
Założyliśmy tę stronę aby oddzielić zrzutkę na karmę dla zwierzaków (dalej się tam dobro dzieje i będziemy jechać niedługo chociaż karma od Was jeszcze jest) od naszej prywaty.
Buziaki!
Łukasz i Kuba
Twoje słowa mają moc pomagania! Wpłać darowiznę i przekaż kilka słów wsparcia 🤲
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!
Wpłata nie jest możliwa po końcu zbiórki.
Zrób jeszcze jeden mały krok.
Nawet 1 zł może pomóc!

Anonimowy Darczyńca
Powodzenia
Anna
Trzymajcie się chłopaki.💪♥️
Anonimowy Darczyńca
Hej Chłopaki! Dużo zdrowia!
marta
zdrowia!!!....
Anonimowy Darczyńca
Łukaszu, udowodnisz, że przeżywalność z rakiem przełyku jest dużo dłuższa, niż 5 lat. Mój znajomy żyje już. 15 lat, a rak był zaawansowany i towarzyszył mu chłoniak. Będę sukcesywnie wspierać zbiórkę, bo wiem, że spokój i sen są gwarancją sukcesu leczenia. Trzymam kciuki za Waszą rodzinę i wierzę, że zobaczę relację z Waszego ślubu.