Bartosz Ziębaczewski
Kochani,
chcielibyśmy opowiedzieć Wam trochę szerzej, co obecnie dzieje się przy Zjazdowej i na jakim etapie jesteśmy z tworzeniem miejsca, które od dawna jest naszym wspólnym marzeniem.
Wiemy, że oczekiwania mieszkańców wobec Łopocyńskiego 26-300 są bardzo duże. Bardzo często dostajemy pytania: „Kiedy otwarcie?”, „Kiedy będzie można przyjść?”, „Kiedy to miejsce zacznie działać?”. I szczerze mówiąc — gdyby wszystko zależało tylko od naszych chęci, serca i determinacji, to drzwi byłyby już dawno otwarte.
To miejsce miało i nadal ma być przestrzenią dla ludzi. Dla każdego, kto potrzebuje rozmowy, wsparcia, bezpieczeństwa, zrozumienia i zwykłej ludzkiej obecności. Chcemy, żeby Łopocyńskie 26-300 było miejscem, do którego można przyjść bez wstydu, bez oceniania, bez strachu. Miejscem, w którym człowiek nie zostaje sam ze swoim problemem.
Niestety największą przeszkodą jest remont, który trwa już ponad rok.
Zakres prac jest naprawdę ogromny. Pomieszczenie nie jest małe, a sam budynek jest stary, więc wiele rzeczy, które z pozoru wydają się proste, w praktyce okazuje się dużo trudniejsze, bardziej czasochłonne i droższe. To nie jest remont, w którym wystarczy pomalować ściany, postawić kilka mebli i zaprosić ludzi do środka. Tutaj każdy etap wymaga pracy, pieniędzy, materiałów i rąk do pomocy.
Na co dzień jestem przy tym wszystkim praktycznie sam. Robię to, co potrafię i na ile pozwalają mi siły. Na początku zaangażowało się kilka firm, za co jestem bardzo wdzięczny, bo bez tej pomocy nie bylibyśmy nawet w tym miejscu, w którym jesteśmy dzisiaj. Jednak od ponad pół roku ta walka stała się w dużej mierze jednoosobowa.
Piszę pisma do firm, rozmawiam z właścicielami firm budowlanych, proszę, tłumaczę, pokazuję, po co to wszystko robimy. Niestety nie przynosi to większych rezultatów. Rozumiem, że każdy ma swoje obowiązki, koszty i pracę, ale jednocześnie nie ukrywam, że bez większego wsparcia bardzo trudno będzie nam doprowadzić remont do końca.
Najprostszym rozwiązaniem byłoby oczywiście wynająć ekipę remontową, zapłacić za usługę i po prostu czekać na efekt. Doskonale o tym wiem. Tylko że kwoty, o których mówimy, są dla mnie astronomiczne. Już same koszty materiałów budowlanych potrafią sprawić, że człowiek łapie się za głowę. A przecież do materiałów dochodzi jeszcze robocizna, rachunki, utrzymanie budynku i wszystko to, czego nie widać na zdjęciach, a co trzeba opłacać miesiąc po miesiącu.
Prywatnie nie jestem w stanie dalej finansować tego przedsięwzięcia wyłącznie z własnych środków. Już teraz muszę myśleć o tym, jak utrzymać budynek przez kolejny sezon grzewczy, bo ostatni sezon naprawdę mocno dał po kieszeni. Do tego dochodzą bieżące opłaty, rachunki i koszty, które również są na mojej głowie.
Nie jestem milionerem. Jestem zwykłym człowiekiem, który dzieli się tym, co ma. I robię to z serca. Ale jeden „szary człowiek” nie jest w stanie samodzielnie przekazać mieszkańcom gotowego lokalu, nawet jeśli bardzo tego chce. Gdybym miał takie możliwości finansowe, pewnie już dawno by tak było. Dzisiaj jednak muszę powiedzieć szczerze: robię dużo ponad swoje możliwości — czasowe, finansowe i zdrowotne.
Od początku zbiórki udało się zebrać ponad 11 tysięcy złotych. To były różne wpłaty: za koszulki, kubki, od rodziny, znajomych, uczniów z „Prywatnej” i od zwykłych ludzi, którzy po prostu chcieli dołożyć swoją cegiełkę. Za każdą złotówkę jesteśmy ogromnie wdzięczni. Naprawdę. Każda wpłata była dla nas sygnałem, że to, co robimy, ma sens.
Ale musimy też powiedzieć uczciwie: gdybyśmy mieli korzystać tylko z zebranych środków, niewiele udałoby się zrobić. Remont takiego miejsca pochłania ogromne pieniądze, a potrzeby są nadal duże.
Dlatego dziś prosimy Was nie tylko o wsparcie finansowe, ale też o coś, co nic nie kosztuje, a może bardzo pomóc.
Udostępnijcie zbiórkę.
Wyślijcie link znajomym w wiadomości prywatnej.
Opowiedzcie komuś o tym miejscu.
Pomóżcie nam dotrzeć do ludzi, firm i osób, które być może będą chciały dołożyć swoją cegiełkę.
Nie każdy może wpłacić dużą kwotę i my to rozumiemy. Ale każda złotówka ma znaczenie. Każde udostępnienie ma znaczenie. Każda osoba, która usłyszy o Łopocyńskim 26-300, to kolejna szansa, że uda się przyspieszyć remont i w końcu otworzyć drzwi dla tych, którzy tego miejsca naprawdę potrzebują.
To nie jest projekt dla mnie.
To nie jest lokal „na pokaz”.
To ma być miejsce dla ludzi. Dla mieszkańców. Dla tych, którzy często nie wiedzą, gdzie pójść i do kogo się odezwać.
Będziemy wdzięczni za każdą pomoc — finansową, rzeczową, remontową, organizacyjną i każdą formę dobrego słowa.
Dziękujemy, że jesteście z nami.
Dziękujemy za każdą złotówkę, każde udostępnienie i każdą wiadomość wsparcia.
Razem możemy doprowadzić to miejsce do końca.
Każda pomoc przybliża nas do dnia, w którym Łopocyńskie 26-300 naprawdę otworzy swoje drzwi.












Jacek
Wytrwałości w ukończeniu tego projektu
Benia
Zycze wielu ludzi dobrej woli oraz powodzenia 😉
Ewa Cecot
Powodzenia! M i xl koszulki
opoczxnootwock
POWODZONKA
Kamil Rzepka
Zawsze warto pomagać 🙂❤️❤️