
Biedna Fryteczko jak do tego doszło?
Czy to wszystko wynik twojej tułaczki?
Czy to człowiek wyrządził Ci taką ogromną krzywdę?
Frytka przyszła na teren jednego z ogródków działkowych. Nie prosiła o wiele.
Chciała coś zjeść, wspiąć się na kolana i spokojnie zdrzemnąć.
Pan nie chciał przejść obok niej obojętnie.
Chciał pomóc.
Odezwał się więc do nas.
Frytka ponownie przyszła na działkę przytulić się i odpocząć.
Podjechaliśmy i popędziliśmy do doktora.
Frytunia ma poparzone uszy, jedno jakby od słońca, drugie przebarwione aż z góry na czarno.
Z jej oczu sączy się ropa, w kącikach ma rany z których wylewa się krew.
Ząbków nie ma prawie wcale, z tyłu ma ogromne rozrosty zapalne, a przód buzi nie dość, że spuchnięty to pokryty fioletowawym jeszcze siniakiem jakby od uderzenia z buta.
Jej wychudzone ciałko pokryte jest setkami pcheł, a ogonek niedawno został ucięty- na jego końcu jest wielki strupek, który jak tylko lekko odpadnie odkrywa wiecznie niegojącą się ranę.
Nie wiemy czy to wynik bezdomności czy ktoś po prostu ją skrzywdził.
Tego nie dowiemy się już nigdy.
Wiemy jedno- nie ważne co przeżyła my możemy odmienić teraz jej los.
Frytka mimo wszystko bardzo kocha człowieka, momentami jakby jedynie przypominała sobie, że dotyk nie zawsze był dobry.
Frycie leczymy, podajemy cały stos leków, kropimy oczy, uszy, smarujemy rany.
Musimy zrobić jej badanie USG, zbadać krew i kiedy poczuje się lepiej- usunąć pozostałość ogonka.
Leczeni Fryci będzie długie i ciężkie, ale Fryteczka na to zasługuje bardziej niż ktokolwiek inny.
Pomóżcie nam uzbierać środki na jak najlepszą opiekę lekarską dla naszej Uszatki.
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!