
Pies zamarza w kojcu, na lince. Odebraliśmy go.
Pomóż nam go leczyć i walczyć o sprawiedliwość.
Małżeństwo prowadzi rodzinny dom dziecka. W domu sporo dzieci, a na zewnątrz, w prowizorycznym boksie, mały pokojowy pies, przypięty na półtorametrowej lince. Bez wody, z zamarzniętym jedzeniem i sam prawie cały zamarznięty.
Musimy mu pomóc, bo od listopada siedzi w tym kojcu przypalikowany na lince i nie jest w stanie z niego się wydostać. Temperatura na dworze dziś - 15 poniżej zera.

Zgłoszenie do naszej organizacji, jedno z kilkudziesięciu dziennie, mailowych, telefonicznych, SMS-owych: - "Pomóżcie - dowiedziałem się telefonicznie, że od kilku miesięcy pies przebywa w zamkniętym kojcu i jeszcze na lince, tak, że może się tam powiesić".
Przyjeżdżamy. Właścicielka posesji mówi, że... nie możemy skontrolować warunków utrzymywania psa.

Kiedy powiedzieliśmy, że wzywamy policję, Pani zmiękła. Poszła z nami „łaskawie”, żeby zobaczyć, w jakich warunkach żyje ten pies.
Pytamy: - „Po co wam ten pies?”
Odpowiedź: - „W sumie to po nic, dzieci chciały”.
Tylko, że dzieci siedzą w ciepłym domu, w rodzinnym domu dziecka. A pies?
Jest w kojcu, gdzie jest kilkanaście centymetrów śniegu. I ten śnieg jest wszędzie. Buda, która jest w rzeczywistości chyba budką dla kota, nie chroni go przed zimnem. Nie chroni go przed niczym. I ta linka, do której jest przykuty....
Decyzja jest prosta: pies musi zostać odebrany interwencyjnie za znęcanie się nad zwierzętami. Nie ma litości dla osób, które trzymają psy w ten sposób.
Pod zamarzniętym jedzeniem znajduje się woda. Woda, która według właściciela była „zmieniana poprzedniego dnia”. Ale to wszystko jest w postaci lodu zasypanego karmą i śniegiem. Pies nie może tego jeść. Sunia szczeka i chce się uwolnić z uwięzi, do której przyczepił ją człowiek. Człowiek, który skazał tego psa na cierpienie.

Kojec nie miał furtki. Był zamknięty na plastikowe opaski, a dodatkowo wbity w ziemię kij od miotły, żeby się nie otworzył. Ten kij był zamarznięty w lodzie.
Ten kojec w ogóle nie był otwierany. Wyobraźcie sobie psa, który od miesięcy stoi w takim miejscu, na lince i bez możliwości wyjścia. Bez ciepła. Bez niczego.

Zabieramy tego psa. Jedziemy do lekarza weterynarii, jedziemy do zoopsychologa. Nie tylko żeby go uratować, ale żeby wdrożyć leczenie i poszukać mu nowego domu. Bo nie zostawimy go tam, gdzie ludzie nie widzą w nim nic poza „zabawą dla dzieci”.
Tym ludziom zakładamy sprawę karną za znęcanie się nad psem i administracyjną o czasowe odebranie zwierzęcia. Muszą ponieść odpowiedzialność. I na to jest ta zbiórka.

Na co prosimy o wsparcie:
— na ratowanie tego psa,
— na obsługę prawną interwencji,
— na dojazd i transport,
— na lekarza weterynarii,
— na behawiorystę,
To są bardzo trudne sprawy prawne i administracyjne, ale żeby ratować zwierzęta, musimy mieć zaplecze, ludzi i niestety zapłacić im za usługi. Jest nas bardzo mało, zgłoszeń jest bardzo dużo, a zwierząt jeszcze więcej.
Dlatego prosimy Was o wsparcie.
Każda złotówka na ratowanie tego psa to złotówka na sprawiedliwość i na polepszenie jego losu. Losu, który dziś już się zmienił...
Twoje słowa mają moc pomagania! Wpłać darowiznę i przekaż kilka słów wsparcia 🤲
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!
Jacek Domeracki
Znajdźcie dla niej dom, żeby była komuś potrzebna ❤️
Spirit
❤️🔥🕊🐾
Joanna Kaczynska
Dziękuję za interwencję 🙏🏻
Jola
Dziekuje za pomoc❤️